od 2012 roku próbuje...

UWAGA! Uprasza się "niebieskich", by nie brali udziału w wątkach innych "niebieskich".
ssol
Posty: 19
Rejestracja: 14 lip 2019, 23:39

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: ssol » 04 wrz 2019, 14:43

Ok może załapałem o co biega, ale ciągle mnie to porywa, jest bardzo subtelne i zanim zauważę co się dzieje już jestem pochłonięty.. nie wiem czy czas i praca to może zmienić.. wydawało mi się że jak już jest odpowiedni czas to jest inny stan w głowie

ssol
Posty: 19
Rejestracja: 14 lip 2019, 23:39

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: ssol » 04 wrz 2019, 16:58

chyba się naczytałem i nasłuchałem, o stanie w jakim siedział np Tolle i chyba oceniłem że wszystko się musi zmienić - mój stan, percepcja i podejście do wielu spraw, inne postrzeganie jakaś zmiana przebudzonego

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 867
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: Bezdomny » 04 wrz 2019, 23:06

Nie "musi", tylko zmienia się i zmienia wszystko.

ssol
Posty: 19
Rejestracja: 14 lip 2019, 23:39

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: ssol » 05 wrz 2019, 11:46

Tak subtelnie, delikatnie pojawia sie inne myślenie i więcej spokoju. Jeśli go brak bo coś się wydarzyło i pojawił się lęk czy niepokój to jest on widziany, poczuty i sobie jest. Gdzieś niżej jest ta cisza, niezmącone coś, stałe bez reakcji...

oczekiwanie na BUM lub TADAM jest też myślą i uwarunkowaniem osięgniecia celu

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 867
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: Bezdomny » 05 wrz 2019, 14:31

Na różnych ścieżkach tzw. "duchowego rozwoju" można uzyskać wiele potrzebnych bardziej lub mniej, czasem zbytecznych lub wręcz szkodliwych informacji. Można też uzyskać opanowanie technik wspomagających osiągnięcie spokoju umysłu, zdrowie ciała, jego sprawność. Przy odrobinie szczęścia można spotkać wartościowego nauczyciela, który pomoże uzyskać stan, powiedzmy "gotowości" umysłu adepta na BUM.
Zdarzają się też przypadki takich, co gwarantują osiągnięcie oświecenia po wykonaniu takiej czy innej ścieżki, a ewentualne (z reguły bardzo liczne) przypadki w których to nie następuje, zarzucają adeptom brak należytej staranności, lenistwo, opaczne rozumienie, i tak dalej, to oszuści.

BUM, to nieco co innego niż medal na mistrzostwach który jest efektem odpowiedniej pracy sportowca. Opanowanie ciała i umysłu, technik oddechowych, asan, świętych tekstów, medytacji, etc bywa bardzo pomocne, ale jest niekonieczne.
Największą rolę odgrywa niedefiniowalny czynnik, splot wielu okoliczności, który czasem następuje, a czasem nie i adept nie ma na to wpływu.
Ot, zdarza się.
A kiedy się zdarzy, wyzwala wielką energię, adept całymi dniami płacze lub śmieje się, robi rzeczy czasem szalone, optyka jego postrzegania zmienia go mocno, lecz taki stan po pewnym czasie wraca do równowagi. Ba! Czasem i umysł potrafi się "wkręcić" na nowo i na nowy sposób się pogubić.

Wielu nauczycieli nie mieli BUM, ale stali się mistrzami w technikach jakie trenowali i w tych tematach potrafią przekazać więcej niż kto inny.

ssol pisze:oczekiwanie na BUM lub TADAM jest też myślą i uwarunkowaniem osięgniecia celu

I takie zafiksowanie może stanowić przeszkodę, jako uwarunkowane tworzy cierpienie.
Tymczasem BUM na pstrym koniu hasa i pojawia się niespodziewanie tym, którzy stracili wszelką nadzieję. :r_hat

ssol
Posty: 19
Rejestracja: 14 lip 2019, 23:39

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: ssol » 08 wrz 2019, 12:28

I cały misterny plan poszedł....
Tak spotkałem tych obiecujących ale i tych co każą coś robić systematycznie jeździć do Indii albo portugalii czytać odp teksty, ksiazki i ogladac filmiki czy relacje z satsangow.. to wszystko wymagało pracy A za pracę jest zaplata tak zostaliśmy nauczeni czyli nagroda.
Zawsze to mi nie pasowało i wywoływało jakiś nieokreślony bunt sprzeciw ale to marzenie i chęć poczucia braku oddzielenia były zbyt silne..
Dziś zaczynam łapać że jedyne co mam to oddech poczucie istnienia i to ciche coś w sobie.
Czy to coś zmienia tak i nie. Tak bo chyba nie ma drogi do przebycia by osiągnąć cel. Droga i celem jest bycie. Nie zmienia bo umysł dalej kombinuje gdzie tu jeszcze poszukać zapytać itp choć to zaczynam już widziec

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 867
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: Bezdomny » 08 wrz 2019, 21:02

ssol pisze:I cały misterny plan poszedł....

Czemu?

ssol pisze: ale i tych co każą coś robić systematycznie

Praktyka wykonywana w określonym czasie, np. medytacja o określonej godzinie przez jakiś czas, dajmy na to 100 dni, to bardzo użyteczna praktyka. Pozwala dostrzec uwarunkowania umysłu, jego lubię/nie lubię, chcę/nie chcę, mogę/nie mogę itp. i pracę z nimi.

ssol pisze: jeździć do Indii albo portugalii

Wyjazd w fajne miejsce to dla wielu extra sprawa, ale w kwestii oświecenia zmiana obrazka za oknem nic nie zmienia. Gdzie byś nie wyjechał, tam zabierzesz swoje problemy.

ssol pisze:czytać odp teksty, ksiazki i ogladac filmiki czy relacje z satsangow..

Trochę poznawczej rozrywki nigdy nie zaszkodzi, tyle że "zagaduje" czas.

ssol pisze:Dziś zaczynam łapać że jedyne co mam to oddech

Masz? Pożyczysz trochę? :)

ssol pisze: poczucie istnienia i to ciche coś w sobie.

Odrzuć poczucie posiadania tych rzeczy i zacznij je wnikliwie badać odrzucając wszelkie zdawkowe odpowiedzi jakie się pojawiają, włącznie z "w sobie"; co znaczą te rzeczy, skąd się wzięły i skąd, czy odejdą, a jak odejdą to dokąd.


Wróć do „Wirtualny satsang Bramy Oświecenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości