oddech

Nie trzeba nigdzie jechać; nie trzeba za nic płacić; nie trzeba zakładać wątku w "Króliczej norze".

Zadawaj pytania wg zasady: jedno pytanie - jeden wątek.
Pytania odrębne, zadane w jednym wątku, mogą zostać podzielone na osobne wątki.
robot
Posty: 69
Rejestracja: 28 lis 2016, 16:28

oddech

Postautor: robot » 16 lis 2017, 11:13

Oddech wydaje się bardzo ważny, pierwsza brama oświecenia, większość nauczycieli sugeruje aby zwracać uwagę na oddech, jako podstawową kotwicę dla Teraz. Wiele ćwiczeń i metod z tradycji dalekowschodnich ma związek z oddechem (joga, pranajamy) moje praktyki i zainteresowania tymi tematami wytworzyły takie bardzo delikatne i subtelne przekonanie że ten oddech powinien być w jakiś sposób prawidłowy, właściwy, że do tego zmierzają te wszystkie ćwiczenia. Do tej pory ten "dobry" oddech kojarzył mi się z długimi, spokojnymi i głębokimi wdechami i wydechami. Ostatnio jednak zetknąłem się z tzw. metodą Butejki w której to najlepszy oddech jest przez nos do tego bardzo krótki z pauzami po wydechu i praktycznie niezauważalny. Chodzi o to żeby dostarczać minimalne ilości tlenu i zbytnio nie wentylować płuc po to aby utrzymywać właściwe ciśnienie dwutlenku węgla CO2, który to jest niezbędny w wielu procesach organizmu a głównie w rozszerzaniu naczyń krwionośnych i uwalnianiu tlenu z hemoglobiny w tkankach. Zasadniczo i paradoksalnie oddychając mniej dostarczamy tego tlenu więcej do organizmu. Metoda ta jest nieźle udokumentowana i podobno przynosi dobre rezultaty szczególnie w leczeniu astmy ale i ogolnej poprawy kondycji organizmu, zmniejszeniu stresu i uspokojeniu umysłu.

Po tym przydługim wstępie chciałem zadać właściwe pytanie, mianowicie jakie jest wasze doświadczenie z oddechem np w czasie głębokiej medytacji, czy ten oddech rzeczywiście jest praktycznie nie zauważalny. I co sądzicie o takim wpływaniu na oddech bo praktyka tej metody polega głównie na świadomym redukowaniu tego oddechu na kilka minut do wytworzenia nie zbyt stresującej potrzeby powietrza. Wiem że tu pojawia się intencja bo ego chce ugrać tym jakieś zdrowie i spokój ale czy to wystarczający powód żeby nie spróbować ?

Awatar użytkownika
Yoshi
Posty: 446
Rejestracja: 15 paź 2016, 22:38
Lokalizacja: Warszawa

Re: oddech

Postautor: Yoshi » 17 lis 2017, 23:16

„moje praktyki i zainteresowania tymi tematami wytworzyły takie bardzo delikatne i subtelne przekonanie że ten oddech powinien być w jakiś sposób prawidłowy, właściwy, że do tego zmierzają te wszystkie ćwiczenia.”

Prawidlowy? Taaaak, to moze bylby i dobry sposob, aby stac sie mistrzem oddychania, gdyby nie to, ze niemowlak jest juz mistrzem tej dyscypliny. Wiec do czego zmierzaja te wszystke cwiczenia? Moim zdaniem do utopii.

Czy potrzebujesz nauczyciela aby widziec? Slyszec? Smakowac?
Chcesz dbac o zdrowie, czy poszukujesz wyzwolenia z ograniczen umyslu?
To wazne pytania, jaki cel sobie stawiasz.

To prawda, ze wielu z nauczycieli zaleca praktyke oddechu. Faktem jest jednak tez to, ze przy tym rodzaju praktyki pojawia sie KONTROLA oddechu, o czym wlasnie piszesz. A kontrola nic z medytacja nie ma wspolnego.

Samadhi pojawia sie wtedy, kiedy jest tylko oddech. Nie ma obserwujacego.
Ale ta droga do tego nie dojdziesz.

Praktykowanie sledzenia oddechu zalaca sie poczatkujacym, aby mogli zawiesic wciaz skaczaca uwage na „czyms”. Jednak to jedynie wstep do medytacji. Jest w tym wciaz wysilek, a zatem umysl. Tym medytacja nie jest. Utrzymywanie swiadomosci na sile, rowniez tym nie jest. O tym tez sie czesto slyszy, ze nauczyciele zalecaja utrzymywanie swiadomosci z pozycji umyslu.

Przypomne, ze medytacja to otwieranie sie na wszystko to, Co Jest a nie koncentrowanie sie na formie, np. na oddechu, czy swiadomosci.

W glebokim samadhi oddech zanika samoczynnie. To dzieje sie poza umyslem (wyobraznia) a wiec poza kontrola. Na taki oddech nie zapracowujesz cwiczac go. Taki oddech jest wynikiem spokoju umyslu. Naukowcy moze i moga ten stan swiadomosci zbadac, ale dzieki wynikom badan i tak nigdy w niego nie wejda.

Sugeruje abys ufal sobie, tzn. temu, co doswiadczasz, a nie nauczycielom, mistrzom, czy nawet samemu Buddzie.

Ktos kiedys fajnie powiedzial:
„Jesli Budda stanie na twej drodze, zabij go!”

Zabij wszystkie swoje wyobrazenia. Nawet te, ze nauczyciele i mistrzowie maja racje. To wszystko tylko „bajka”. Zobacz, jestes tu sam. Ten swiat jest doswiadczaniem. Zbadaj kim jest ten, ktory go doświadcza.

Jednak… Jesli jest swiat i ty, to jest juz was dwoch. A swiat jest jednoscia. Wiec cos tu nie gra.

Czym jestes ty, jesli jest tylko swiat, a ty tym swiatem nie jestes, a oprocz tego swiata nic nie ma i nie jest to nihilizm?

Pusc przygladanie sie oddechowi i spojz poza.

Howgh!
:f_old:

robot
Posty: 69
Rejestracja: 28 lis 2016, 16:28

Re: oddech

Postautor: robot » 22 lis 2017, 21:27

Yoshi pisze:Czy potrzebujesz nauczyciela aby widziec? Slyszec? Smakowac?
Chcesz dbac o zdrowie, czy poszukujesz wyzwolenia z ograniczen umyslu?
To wazne pytania, jaki cel sobie stawiasz.

Zawsze myślałem że przebudzenie w pewnym stopniu harmonizuje zdrowie, i celem chyba było podążanie drogą w kierunku najlepszej wersji mnie. Religie i duchowość owiane mistycyzmem wydawały się mieć najwięcej do powiedzenia w temacie jaka jest najdoskonalsza wersja człowieka. System wychowania i kształcenia ustawicznego wytworzył przekonania że trzeba się ulepszać, a religia i duchowość że ostatecznym ulepszeniem jest zbawienie, niebo, oświecenie, wyzwolenie. Chyba wszystkie nauki ostrzegają przed pewnymi przeszkodami na tej drodze do „Domu” np.: grzechy, przywiązania, złe nawyki, krzywdzenie innych, zjadanie mięsa itp. itd. Nawet myślami można grzeszyć a ostatnio to już nawet jakiekolwiek myślenie zdaje się oddalać od Tego. Umysł zaczyna się przekonywać że dla niego chyba już wszystko jest przeszkodą, wiec trzeba się poddać, wyciszyć, wejść w medytację. Wdech … wydech… relaks… czucie ciała… swobodne doświadczanie… swiadomość jestem…
I teraz pojawia się największa przeszkoda a zarazem jedyny cel czyli Ja które ma pytanie : jak rozpoznać że wyszedłem poza umysł ? czy wyjście poza umysł jest w ogóle możliwe ? Czyż percepcja, doświadczanie czy czucie ciała wewnątrz to nie umysł ? Myśli pojawiają się w umyśle, wydają się nierzeczywiste ale odpowiednio pielęgnowane mogą zamanifestować się w rzeczywistości, wszystkie dzieła człowieka które nas otaczają miały początek w myśli. Wydaje się jakby cała rzeczywistość była jednym wielkim Umysłem z której powstaje jakby mniejszy umysł człowieka, ale znów te dwa umysły powstają wzajemnie z samych siebie wiec muszą być jednym. Ta jedność wyklucza wiec etykietkę umysł i można by powiedzieć po prostu To co Jest. Ale To co Jest jest żywe pełne ruchu I to JA to widzenie, doświadczanie zdaje się być tym subtelnym ruchem tym płynięciem. To doświadczanie, widzenie wydaża się bezustannie dlatego chyba nieda się uchwycić tego czym się jest w istocie. Cokolwiek zaobserwuję jest jakby zatrzymaniem wiec przeciwieństwem Tego, a sam akt obserwowania jakby próbą spowolnienia tego ruchu takim przyczajeniem aby coś uchwycić.
Cały ten post był jakby próbą uchwycenia, ale sednem pewnie jest puszczenie tego, niech sobie żyje samo przez się, zupełnie dla nikogo, czasem pojawi się jakaś mała myśl 'ja' i od nowa zacznie mozolny proces szukania swojego początku i końca zarazem...

Awatar użytkownika
Yoshi
Posty: 446
Rejestracja: 15 paź 2016, 22:38
Lokalizacja: Warszawa

Re: oddech

Postautor: Yoshi » 23 lis 2017, 0:16

„celem chyba było podążanie drogą w kierunku najlepszej wersji mnie”
No a jesli „ja” nie istnieje, jak zrobic z niego najlepsza wersje?
Czym rozni sie nic od najlepszej wersji nic?

Kiedy pojawia sie obecnosc, szukanie ustaje. Znika poszukiwacz, wraz z poszukiwaniem.
Ty jednak pytasz: „ jak rozpoznać że wyszedłem poza umysł ?”
Nie mozesz wyjsc poza umysl. Jest tylko umysl. Kim jest ten, ktory chce poza niego wyjsc?
To jedynie wyobrazenie. Pozbadz sie go w medytacji.

Kiedy pojawia sie medytacja „ja” znika chocby bylo w super najlepszej wersji ;)

robot
Posty: 69
Rejestracja: 28 lis 2016, 16:28

Re: oddech

Postautor: robot » 23 lis 2017, 18:35

Yoshi pisze:Kiedy pojawia sie medytacja „ja” znika chocby bylo w super najlepszej wersji ;)


To ulepszanie było na początku, teraz coraz bardziej rozumiem że do niczego nie prowadzi, staram się częściej zwracać do bycia w tu i teraz. Jednak pojawiają się jeszcze jakieś subtelne starania np teraz odnośnie medytacji zastanawiam się czy można i jak stworzyć odpowiednie warunki dla jej pojawienia ?

Awatar użytkownika
Yoshi
Posty: 446
Rejestracja: 15 paź 2016, 22:38
Lokalizacja: Warszawa

Re: oddech

Postautor: Yoshi » 24 lis 2017, 0:43

„Ulepszanie osobowosci” z silowej pozycji umyslu, czyli: „Od dzis nie przeklinam, nie jem miesa i pozbywam sie agresji”, doprowadzi Cie donikad a w gorszym przypadku do psychiatryka. W pas klania sie depresja i nerwica. A nawet zawal. Osobowosc tworza uwarunkowania + utozsamienie + wyobrazenie „ja”. Kiedy w medytacji jest doswiadczanie tego, Co Jest, czyli tak zwana „obecnosc”, znika wyobraznia a z nia fantom „ja”. Kiedy znika „ja”, znika sila wiary w wyobraznie, czyli utozsamienie. Uwarunkowania pozostaja, ale bez utozsamienia nie sa grozne. Dopiero wtedy osobowosc ulega przemianie.

Uwarunkowan nie mozna sie pozbyc, bo to lancuch skutow i przyczyn co do tego cialo-umyslu. Nie masz wplywu na to czego doswiadczasz a wszystko czego doswiadczasz ksztaltuje uwarunkowania. Nie masz na to wplywu jakie „posiadasz” uwarunkowania.

Uwarunkowania niektorzy swieci ludzie (moim zdaniem nieslusznie, ale moze i latwiej wytlumaczyc) dziela na psychiczne i fizyczne. Fizyczne pozostaja i oczywiscie jak wszystko ulegaja przemianom. Czyli to, w jaki sposob sie poruszasz, charakter pisma, preferencje smakow, itp.

Uwarunkowania psychiczne rowniez ulegaja przemianom. Kiedy czyscisz umysl w medytacji z wyobrazen, kiedy jestes swiadomy uwarunkowania psychczne ulegaja szybkim zmianom na „lepsze”. To dzieki swiadomosci widzisz, ze wyrzadzasz bol, ze nie jestes uczciwy, ze jestes leniwy. Kiedy jest to widziane, uwarunkowania ulegaja przemianie. Nie Ty to robisz. To dzieje sie dzieki swiadomosci, „Stajesz” sie „lepszy”.
Ale i te uwarunkowania pozostaja. Choc z czasem sa juz tylko nielicznymi okruchami na czystym zwierciadle umyslu. Kiedy sa zauwazane, natychmiast ulegaja rozkladowi.

Nawet samemu Buddzie moze pojawic sie mysl: „Wyrwe tej musze skrzydla”. Roznica jest ta, ze Budda nawet nie musne tej mysli, mysl zniknie szybciej niz sie pojawila. Natomiast istota nieswiadoma wejdzie w tresc mysli, czemu da skutki do dalszego dzialania. Np. wyrwania skrzydel. Roznica jest swiadomosc a nie sztucznie stawiane przykazania. Przykazania prowadza do patologii.

Zatem moga pojawic sie zmiany na „lepsze”, ale absolutnie nie dlatego, ze pracujesz nad osobowoscia - tych poszukiwaczy odeslalismy juz do psychiatryka. Funkcjonowanie tego cialo-umyslu, na ktore nie masz wplywu, ulega przemianie tylko dzieki swiadomosci. W niej zapadaja inne decyzje niz kiedy jest brak swiadomosci. Nie Ty je podejmujesz. To dzieje sie za pmoca przyczyn i skutkow. Jedyna moc jaka „masz” jest swiadomosc. Obecnosc. Doswiadczanie.

Nie probuj byc lepszy, badz swiadomy.

Co do medytacji, to o niej napisalem juz wiele. Nie jestem w stanie tego tu przytoczyc. O niczym innym nie mowie. Jesli Cie ten temat interesuje, to zapraszam do Jaskini Spokoju. Wygooglaj na YT lub FB. Mozemy sie zdzwonic i pogadac. Mozesz tez wpasc. Krotko wspomne, ze medytacja jest umiejetnoscia otwierania sie na to, Co Jest. Na poczatku mozna „stworzyc” pewne pomocne warunki, o ktore pytales, aby nauczyc sie wchodzic w stan otwarcia. Kiedy jednak juz umiesz sie otworzyc, zadne warunki nie sa potrzebne. Odwrotnie. Wszelkie ograniczenia znikaja. Czyli mozesz medytowac stojac na glowie w centrum miasta, lub leciec samolotem z Warszawy do Sydney obok kobiety z malym, placzacym dziekiem. Tym wlasnie jest medytacja. Otwarciem sie na to, Co jest.
Warunki sa wylacznie dla „ja” mieszkajacego w wyobrazni.

Namaste.


Wróć do „Wirtualny satsang”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości