Strona 1 z 2

Wciąż z "domem"

: 30 cze 2017, 17:25
autor: niebezdomny
Witam, moim problemem jest to, że cała wiedza, którą przyswoiłem dotyczącą braku JA jest w istocie logiczna i oczywista kiedy sprawdzam ją i potwierdzam w codziennych doświadczenich. Pomimo tego wciąż następuje identyfikacja... np z silnymi emocjami lub innymi strukturami ja.

Pytam Kto się identyfikuje? ano nikt. Jeżeli byłby ktoś kto miałby się identyfikowac napewno wolałby tego nie robić, a jednak jeżeli tego kogoś nie ma, identyfikacja następuje automatycznie. Kogo identyfikacja? niczyja, mysli i silne emocje po prostu kiedy się pojawią wciąż oddzialywują - w formie np cierpienia...

Macie jakies porady co mogłbym zmienić? jak to ogarnąć?

Pozdrawiam!

Re: Wciąż z "domem"

: 30 cze 2017, 21:59
autor: Bezdomny
Hej!!

niebezdomny pisze:Jeżeli byłby ktoś kto miałby się identyfikowac napewno wolałby tego nie robić

Skąd ta teza?
Czy czasem nie od JA ukrytego za "nikt", bo niby kto miałby komu to podpowiedzieć?

Uważasz, że oświecenie = uwolnienie od cierpienia?

Re: Wciąż z "domem"

: 01 lip 2017, 14:41
autor: Lekko
Rozluźnij się i jeśli faktycznie to złapałeś to patrz na to, że cie nie ma w przejawianiu się doświadczenia i otwieraj się na to.
Przekrocz strach i roztop się w tym spojrzeniu. Ponownie rozluźnij się.

mysli i silne emocje po prostu kiedy się pojawią wciąż oddzialywują

Nie jesteś wyjątkowo wrażliwy a twoje pomysły na to jakimi rzeczy są nie są godne świętego szacunku.
Będziesz cierpiał tak długo aż cię to wystarczająco zmęczy.

Re: Wciąż z "domem"

: 03 lip 2017, 16:27
autor: niebezdomny
Bezdomny pisze:Skąd ta teza?
Czy czasem nie od JA ukrytego za "nikt", bo niby kto miałby komu to podpowiedzieć?

Uważasz, że oświecenie = uwolnienie od cierpienia?

Cześć,
Ta teza stąd, że jeżeli istniałby ktoś kto ma wpływ na emocje to zapewne wybierałby same piękne i miłe. Dlatego jednak, że nie istnieje ktoś kto miałby na to wpływ wszystko pojawia się samoistnie. Teza pochodzi od JA, oczywiście - bowiem istnieje jakieś utożsamienie z tym JA, skoro wciąż istnieje zarówno utożsamienie z emocjami. Jakkolwiek bym nie widział to wciąż oddziaływuje.

Czy uważam, ze oświecenie = uwolnienie od cierpienia? Chyba tak uważam - jeżeli przyjąć że stan oświecenia jest równy wygaśnięciu silnej identyfikacji z JA, jako że dotąd całe cierpienie jakiego doznałem było wynikiem owej identyfikacji z doświadczającym.


Lekko pisze:Rozluźnij się i jeśli faktycznie to złapałeś to patrz na to, że cie nie ma w przejawianiu się doświadczenia i otwieraj się na to.
Przekrocz strach i roztop się w tym spojrzeniu. Ponownie rozluźnij się.

Nie jesteś wyjątkowo wrażliwy a twoje pomysły na to jakimi rzeczy są nie są godne świętego szacunku.
Będziesz cierpiał tak długo aż cię to wystarczająco zmęczy.

Witaj,
Staram się iśc w tym kierunku odrzucajac swe pomysły na to jakimi rzeczy są i obserwować to co się pojawia, jednak wciąż chyba nie jest to wystarczające a może potrzeba jeszcze więcej czasu? Co do zmęczenia to w pewnym sensie chyba już wystarczająco zmęczyło

Re: Wciąż z "domem"

: 06 lip 2017, 15:54
autor: niebezdomny
Wychodzi na to, ze świadomosc braku ja i poddanie tego w doświadczenie wymaga czasu by w tym byc, kiedy przez cale zycie było się utozsamionym.

Re: Wciąż z "domem"

: 07 lip 2017, 9:22
autor: Lekko
Zrób coś.

Re: Wciąż z "domem"

: 12 lip 2017, 12:58
autor: niebezdomny
Być może to tylko dodatkowy niepotrzebny wniosek z umysłu ale chyba muszę bardziej odpuścić, odpuszczenie/akceptacja zycia takim jakim jest w praktyce to niezbedne sprawy by to zatrzymac, prawda?

Re: Wciąż z "domem"

: 13 lip 2017, 23:01
autor: Bezdomny
niebezdomny pisze:Czy uważam, ze oświecenie = uwolnienie od cierpienia? Chyba tak uważam - jeżeli przyjąć że stan oświecenia jest równy wygaśnięciu silnej identyfikacji z JA, jako że dotąd całe cierpienie jakiego doznałem było wynikiem owej identyfikacji z doświadczającym.

No więc to co pokazujesz, to wyłącznie cierpienie JA, pochodzące od JA dla JA, inne, to nieideintyfikowane z twoim JA jest pomijane, czyż nie tak?
Masz po części rację, to indentyfikowane odpuszcza, bo cierpienie w istocie ma źródło w "głodnym umyśle"; wynika z braku zadowolenia z tego co jest; jest wynikiem negatywnej konfrontacji w wyobrażeniem jak powinno być, co nie oznacza że znika - po prostu jest widziane jako takie i traci swoją uprzednią moc.
Cierpienie nieidentyfikowane pozostaje. Ba! Często dopiero wtedy jest zauważone.


niebezdomny pisze:Być może to tylko dodatkowy niepotrzebny wniosek z umysłu ale chyba muszę bardziej odpuścić, odpuszczenie/akceptacja zycia takim jakim jest w praktyce to niezbedne sprawy by to zatrzymac, prawda?

Owszem, Pan Kierownik musi się zmierzyć z tym, że ma mało znaczący wpływ na to co się pojawia; może sobie tam mielić chciejstwo z akceptacją, a życie i tak pokaże swoje.

Jaki masz wpływ na jutro?

Re: Wciąż z "domem"

: 02 sie 2017, 10:53
autor: niebezdomny
No dobra, musiałem to przerobić.

Co do wpływu - w ostatecznej formie nie mam wpływu na jutro

Re: Wciąż z "domem"

: 02 sie 2017, 13:16
autor: Yoshi
W zadnej formie nie masz wplywu nie tylko na jutro, ale nawet na ten moment. Jedyna moc jaka masz, to bycie swiadomym. Kiedy jestes swiadomy, zaczynasz doswiadczac. Kiedy doswiadczasz, znika wyobraznia a z nia wirtualny twor „ja”. A kiedy nie ma fantomu „ja” utozsamienie nie jest mozliwe. Pojawia sie Spokoj. Wydarza sie medytacja.

:coffee: