Niebieska wstążeczka -

To subforum jest w trybie 'tylko do odczytu'.
Nowe wątki można zakładać w dziale "Wirtualny satsang"
Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 799
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: - niebieska wstążeczka -

Postautor: Bezdomny » 19 paź 2016, 22:53

Gerda pisze:w tym tygodniu się złoszczę
czasem się złoszczę, czasem się nie złoszczę
teraz się złoszczę :D
bo powinnam się oświecić
jak na forum przychodzę
(he, he)

nic więcej z siebie
nie wycisnę dzisiaj


Co znaczy "z siebie"?
Co "powinnaś"?
Czym jest "oświecenie", jakiego oczekujesz?


BTW. Twoje posty bardzo fajnie się czyta; są szczere i niespecjalnie jest co pociągnąć w wątku, więc się nie przejmuj brakiem reakcji.

nieja
Posty: 59
Rejestracja: 15 sty 2017, 22:38

Re: - niebieska wstążeczka -

Postautor: nieja » 19 paź 2016, 22:54

nie wiem, co jest, ale znudziły mnie 'filmiki oświeceniowe', mówię do siebie: oooo, posłucham sobie Moojego, Adyję, Cesara etc ,jak mam dostęp do komputera, (a teraz nie cały czas mam, albo na krótko)
po czym wchodzę, Mooji mnie nudzi i słucham muzyki....^^, wchodzę na Bramę, poczytam nowe wpisy i idę do wątku muzycznego :P
zamiast filmików oglądam powietrze, które jakoś miga
na stancji na której teraz mieszkam zdjęłam wszelkie obrazki, bo na gołej ścianie lepiej widać ^^ to jest chyba moje główne teraz zajęcie (hi, hi, hi)
wydaje się - 'że dobrze się czuję'
tyle że jak się dziś chciałam dopytać, jak się czuję? to pytanie wyglądało na jakieś - bez sensu


rano muszę wstać


Co znaczy "z siebie"?
Co "powinnaś"?
Czym jest "oświecenie", jakiego oczekujesz?


nie wiem, chciałam żeby mi ciało samo biegało (to na pewno)

nie mam na razie pomysłu - co pisać?



byłam na satsangu <3 <3 <3 <3



jakoś tak przyszłam, sama nie wiem po co, bo u mnie w 'sprawie oświeceniowej' nic się nie zmieniło
tyle może, że ostatnio myśli co i rusz do mnie przychodzą
'ale ja lubię być Agnieeeeessszką" ' ' ale się wyzłościłam fajnie', 'ale przyjemnie jest tak słuchać, widzieć i iść ulicą" i straszna radość mnie rozpiera jak się śpieszę na autobus (żeby zdążyć do pracy) bo prawie zawsze lecę na ostatnią minutę - że ja tak sobie - biegnę ha, ha i że kiedyś nie zdążę <3
włosy sobie pofarbowałam na czerwono prawie <3

ćwiczyłam przez chwilę z Benthino - to, żeby do niczego nie dążyć :)
coś w tym stylu:
"nie zasługuję na przyjaźń z Gosią, taka jestem paskudna, i nic niewarta, choćbym się i dziesięć razy oświeciła" (hi, hi, hi, hi)
tak mi przede wszystkim wyszło :P
no i że się nie oświecę, bom niewarta, i że nie zasługuję na większe pieniądze i nie nadaję się do Krakowa
możliwe że w tym była ulga

po satsangu coś się zmieniło, wyszło mi, że nie muszę być jakaś nadzwyczajna, i że mogę być "zwykła" (widocznie wcześniej uważałam że zwykłą być nie wypada ) - zwykła - taka jaką jestem <3


a jaka jestem? jestem różna - z chwili na chwilę coś innego się dzieje

i co tu więcej pisać
wysłałam maila na następny satsang - posiedzę sobie, posłucham, może coś znowu do mnie dotrze
ale to za miesiąc dopiero
strasznie w czasie jeszcze daleko :)
a jutro idę na drugą zmianę
O! i będę sama na swoich maszynach, och! a to się przez ten tydzień nabiegam :)
w sumie - to się nie mogę doczekać ^^

pozdrówka :)



Wracam z Wrocławia pociągiem, tak doszłam do wniosku, że jak nie piszę o sobie, to wcale to nie oznacza "że zniknę". Być może trzeba się przez pismo oczyszczać, jak na żywo nie umiem.
W pracy teraz mam życie i historię, w pracy
opowiastka Agnieszki :)
(będzie opowiastka - już się cieszę :) )

Dawno nie pisałam i nie wiem jak zacząć
Na początku były śniadania na podwórku, to znaczy, Agnieszka jadła śniadanie na śniadaniu, a inni palili. i była koleżanka, taka jak inni, fakt że Agnieszka zauważyła i doceniła że jest kobieco kobieca, ale w dekolt zaglądała wyłącznie niewinnie, myślała że koleżanka ma "męża i dzieci" lub coś takiego (tak słucha ludzi ;) )
A się okazała historia taka, no właściwie nie wiem jak to napisać, że koleżance się Agnieszka spodobała
chyba
niech ja sobie sama przypomnę, jak to było po kolei, najpierw się zrobiło zimno i Agnieszka chodziła naburmuszona bo koleżanki jej zabrakło, 'duszy towarzystwa' i jej głosu,
potem,, nie wiem co było wcześniej, a co potem ale ludzie się od Agnieszki odwrócili i źli jacyś byli i zamknięci
Agnieszka już myślała że może ją z pracy wywalą i wszyscy wcześniej wiedzą (podobna energia) czy może ktoś coś przeczytał i wiedzą że podobają się Agnieszce kobiety
potem, Bożenka zaczęła przybiegać i się przytulać

przykład: przyszła, oparła się o mnie i mówi żeby nie zgniatać tub dla Darka, bo Darek prosił
jedno co pewne to to że Agnieszka całkiem była skonfundowana
ale tak jakby się domyśliła, więc co zrobiła? - zaczęła przed Bożenką uciekać, bo przyszedł straszny strach że to nie prawda, że zaraz wszyscy wyskoczą i będą się śmiać
pomieszana byłam chwilę
ale to tak
załapałam się na przyciąganie między nami i na emocje też między nami
wieczoru jednego, gdy to do mnie dotarło miałam błyski w oczach i w nocy ból głowy
i nagle wszyscy wrogowie zniknęli
ci, co to mnie chcieli "palić na stosie i wsadzać do gazu"
ludzie w pracy się uspokoili, jedzą ze mną śniadania na hali. Bożenka trochę z daleka, bo jak tak uciekałam, to pomyślała pewnie, że mi się nie podoba, czy coś. Czasem coś mówi, ale to zawsze jest niepewne, nic wprost - nigdy same nie jesteśmy, zawsze przy innych ludziach. Ja też ze dwa razy podeszłam i próbowałam zaprosić ją na kawę, ale usta zupełnie co innego mi mówiły, mówiły tylko o maszynach i tasiemkach
nie wiem JAK SIEBIE PRZESKOCZYĆ?!
strasznie się peszę

"Agnieszki nie chcą"
to się powtarza
i co i rusz wypływa
i jest głęboko
"Agnieszki nie chcą"
"Będzie przeszkadzać"
taka myśl
a nawet niemyśl
sam strach
zrodzony z myśli

Zainteresowanie Bożenki i jej emocje dotknęły mego serca
tam gdzie świat się tworzy
to znaczy prze de mną

i że mogłabym się taką Bożenką 'zaopiekować i ją do siebie przytulić'

taka historia i całkiem nie wiem jak się zakończy


nie ufa Agnieszka ludziom
Osho mówi - ufaj ludziom

Awatar użytkownika
z motylem
Posty: 101
Rejestracja: 20 paź 2016, 14:58

Re: - niebieska wstążeczka -

Postautor: z motylem » 19 paź 2016, 22:55

Zaprosić na kawę można a czasem nawet trzeba kogo się chce.
wszelkie dylematy i oceny sytuacji to uwarunkowania z "czapki" tj "głowy".
Kawa to kawa, tak poznaje się ludzi bez względu na preferencje i inne płcie.
Może podejdź do sprawy jak do koleżani, przyjaciółki, przyjaciela, siostry, brata,sympatycznego ogrodnika czy sąsiadki emerytki z czasem i kotem.
Bez oczekiwań i strachu rozczarowaniem.
;)

nieja
Posty: 59
Rejestracja: 15 sty 2017, 22:38

Re: - niebieska wstążeczka -

Postautor: nieja » 19 paź 2016, 22:57

tego chcę, spotkać się na 'kawie' i powiedzieć, że nie ma we mnie nic przykrego do niej, wręcz przeciwnie same dobre rzeczy

ostatnio chodzę strasznie zimna taka jakaś, taka 'bez uczuć całkiem"

a jak sobie przypomnę Bożenkę to cały pokój mam w sobie delikatnej radości :) i ciepła jestem nie zimna

na żywo to wiadomo że pojęcia nie mam co będzie
ja tak w domu to zawsze w medytacji jestem, czy też, medytacja jest we mnie, to mi się wydaje że niczego nie potrzebuję

---
chciałam coś skasować, ale co tu kasować, taka jestem, tak myślę, co tu ukrywać?



z jakieś dwa tygodnie temu, przeczytałam 'znowu';) w 'czytelni' artykuł wstępny i tak jakbym pierwszy raz przeczytała, że "zobaczyć że świadomość nasza nie jest nasza, też łatwo zobaczyć, tak jak łatwo zobaczyć że ciało samo chodzi bez naszej pomocy" (cytat z pamięci :) )
dopiero teraz załapałam, rok temu chyba 'zostawiłam na później' to o świadomości

i tak , poczułam że faktycznie TO JEST TA SAMA ŚWIADOMOŚĆ innej nie ma, to JUŻ jest, nic nowego nie przyjdzie;) ZAWSZE to to było, to żyło, nie ja, jakie ja?
poszłam do pracy, wieczorem wracając, skręciłam jeszcze na miasto (później się okazało że po to aby nakarmić bezdomnego kotka :) )
i tak stałam długo przed witryną sklepową z manekinami I SIĘ PATRZYŁO i było to wyraźnie widziane, że się patrzy i próbowałam sobie pomyśleć że manekiny (kobiece) takie ładne....ale nie miało to znaczenia, SIĘ PATRZYŁO TYLKO bez , bez, bez 'dodatków'
i wtedy te 'zaimki'
zwyczajne myślenie że 'ja', po prostu nie miało sensu, nie było w tym prawdy, bliżej opisu prawdziwego było że 'ono się patrzy' nie 'ja' jaka 'ja'? co to jest? w ogóle? to 'ja'? jakiś wymysł? (takie odczucie)

no i jak zwykle u Agnieszki jeden krok do przodu i dwa do tyłu :)
powoli się zamazało, wsiąkło w codzienność

że też kurka!;) nigdy nie przychodzę na forum jak coś jest więcej odsłonięte, tylko jak w kropce jestem;)

chociaż, taka 'kropka' też stan jest jakiś pomocny;)



w ostatnich dniach coś się "rozkruszyło" znowu......wczoraj byłam w lesie i śmiało się, prawie całe dwie godziny spaceru śmiało się na głos, jak osesek, podskakiwało i cieszyło....wiem - czas zobaczyć, że to nie 'ja' poszłam do lasu :)

och! nie mam czasu w tej chwili, nie mam czasu
muszę lecieć

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 799
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: - niebieska wstążeczka -

Postautor: Bezdomny » 19 paź 2016, 22:58

Wiesz, Gerda, to co piszesz zawiera fajne momenty.
Ale to tylko momenty, a ty biegasz, uciekasz...




Czakanie na zatrzymanie...







"Twoje" oświecenie nie rozwiąże problemów ojca, tylko problemy jakie z tym masz.
Jak to się rozsupła, być może jakoś dotrzesz do niego, czego życzę.

nieja
Posty: 59
Rejestracja: 15 sty 2017, 22:38

Re: - niebieska wstążeczka -

Postautor: nieja » 19 paź 2016, 22:59

chciałam napisać w "wirtualnym satsangu", ale nie mogę tam założyć wątku, ani napisać w pierwszym wątku (tak informacyjnie dodaję)

to napiszę tutaj pytanie:
a co z poczuciem 'ja jestem'?

takie do mnie na satsangu przyszło, na wyjeździe

myślałam że sobie zniknę, a ono nie wygląda jakby miało zniknąć

a, tu sie pisze bez 'ja' - oki
myśli się obijają jedne o drugie, ściśnięte jakieś emocje, trzy dni była radość, wczoraj zaczęłam czytać forum i mi się wszystko poplątało
piszę, bo chciałam jechać , dopóki mam urlop jeszcze na satsang a mnie zatrzymało i nie puszcza

no jak zwykle na forum przyszły odczucia, że każdy może się oświecić, każdy, tylko nie agnieszka, każdy stawia na mnie krzyżyk po kolei
- nie wiem czemu takie odczucie się robi

.
śniły mi się teraz w te dwa dni trzy sny w jednym temacie
w pierwszym już miałam do stanów lecieć, prawie wsiadałam do samolotu, ale się cofnęłam postanawiając nauczyć wpierw języka, w drugim takimi polami szłam na satsang, ale właśnie jakąś inną drogą niż reszta, potem gdzieś nocowałam i włosy tak przed sobą płukałam i płukałam, a dzisiaj śniło mi się że wsiadłam w mieście nie w ten autobus co trzeba i na pętli się zastanawiałam z kierowcą jak tu na ten sam bilet wrócić (he, he)
nie wiem dlaczego takie się akurat projekcje w umyśle zrobiły

chciałam dzisiaj albo jutro jechać jeszcze raz na satsang....bo właśnie teraz jeszcze mam urlop....potem urlopy mają koleżanki z pracy i nie będę mogła jechać

no i wsiąkłam w internet

napisałam
czasem mi puszczały różne rzeczy od pisania na forum
to napisałam

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 799
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: - niebieska wstążeczka -

Postautor: Bezdomny » 19 paź 2016, 23:00

Gerda pisze:chciałam napisać w "wirtualnym satsangu", ale nie mogę tam założyć wątku, ani napisać w pierwszym wątku (tak informacyjnie dodaję)

Dzięki za zwrócenie uwagi, faktycznie był błąd ustawień. Teraz już powinno być bez problemu :welcome:

Załóż tam wątek, proszę. Sama będziesz wiedziała lepiej jaką część postu wydzielić.



Fragmenty z "Notatnika Alicji", ale tu chyba lepiej pasują:
Gerda pisze:skończyłam płakać na myśl, że nie chcę być taka jak Cezar (akurat nowe filmiki są, chwilę oglądałam) i że na pewno coś takiego jak oświecenie nie istnieje (tu mi się w końcu zrobiło lepiej :) )

Porzucenie koncepcji "siebie", nie oznacza stania się kimś innym (np. kimś jak Cesar); to porzucenie "siebie" i "bycia kimś"). Tak więc, spoko.


Gerda pisze:dzisiaj przesadziłam, usiadłam na krześle, zmrok za oknem zapadał, a ja powiedziałam , że kropka! w ogóle z krzesła nie wstanę, jak się nie obudzę i czym jestem nie zobaczę - trzymałam siebie całkiem jak na uwięzi, zaglądałam w oczy, i, kim jestem? kim jestem? no przecież to łatwe i w ogóle pół sekundy tylko, no każdy by potrafił (he, he)

Tak! To łatwe!
Szukasz, pytasz, szukasz, krzyczysz, szukasz, płaczesz - nie znajdujesz.
Albo kiepsko szukasz, albo ...
:terrified:


... skończyłaś?

nieja
Posty: 59
Rejestracja: 15 sty 2017, 22:38

Re: - niebieska wstążeczka -

Postautor: nieja » 19 paź 2016, 23:01

z wczoraj pisze:jestem w domu, mama suszy włosy, za oknem powietrze stanęło, zawisło, gorące czeka na deszcz, przyszłam z podwórka gdzie internet łapię, piszę na komputerze, nie wiem jeszcze czy ten post wyślę czy nie wyślę
kilka dni temu kolega na czacie napisał: "niczego nie potrzebujesz" - popłakała chwilę: "że jak nic nie potrzebuje, to nic nie dostanie :) " po czym jeden dzień był po tym 'lekkości i radości', był luz i wrażenie że samo się dzieje....potem oglądnęła, chyba przedwczoraj, Nacho Owadę, ten dłuższy filmik z polski - tak dało radę odbierać do połowy - i akurat w połowie gdzieś Nacho powiedziała że nie ma wcale świadomości, jest tylko to, co się wydarza.

strasznie negatywnie to było odebrane tutaj
strasznie
odzwyczaiłam się od dołów i nieszczęść

a słowa się układają:
"nic nie ma", "moje życie skończyło się", "nic nie ma i nic nie będzie"

wszystkie tematy o oświecaniu w kąt poszły - denerwują mnie,
nie chcę ich widzieć
na pewno nie chcę się obudzić ani nic takiego

jakbym stanęła nad przepaścią
wszystko się skończyło (takie odczucie)

...

ostatnio, jak miałam gorszy dzień, albo jakieś myśli/emocje przykrzejsze, to wystarczyła świadomość że to wszystko przechodzi i zaraz minie przecież, że to tylko myśli, więc nie ma co zwracać za bardzo uwagi

ale te mnie wyjątkowo męczą

staram się wszystko wrzucić przed siebie 'rozproszyć' tak, jak się ból rozprasza

unieruchomienie na pewno mi nie pomaga - zatęskniłam za spacerem, a tu jeszcze tydzień w gipsie

jak 'się nie oświecam' to co bym w ogóle mogła robić?

............................................................................................

idę się zdrzemnąć, bo nawet głowa mnie ściska - chociaż raczej nigdy nie boli

w krótkich filmikach Nacho mówi o miłości i taka jest miła, a później ci powie że nic nie ma

............................................................................................

idę spać
może wieczorem wyjdę na podwórko i wyślę
a może coś wymyślę

nie wiem, co oglądnąć ani co przeczytać, żeby mi minęło

...........................

jest wieczór, piszę, żeby może lepiej to 'zobaczyć' bo w złą stronę myśli idą
już dwa tygodnie z rodzicami mieszkam, nigdzie przed sobą ucieczki
boli mnie przy złamaniu, zabolało gdy w piątek nakładałam spodnie, a jak się nie zrosło?
rodzice dźwigać nie mogą, a znoszą drewno przywiezione z lasu, podlewają ogródek, a ja siedzę i nie mogę pomóc

przespałam godzinkę, wyszłam przed dom na ławkę i znowu łzy: "że nic mi nie zostało", "że nic nie ma" "życia też nie ma" - "to co jest, to niewiadomo co to jest"
jutro jadę z tatem do zielonej, odwieść następne zwolnienie do pracy, przydałoby się wydostać z tych paskudnych odczuć

.....................

no wiem co powinnam - zobaczyć że samo idzie i 'pozwolić ' na to wszystko
ale się boję nawet tego pomyśleć

...

i znów myśli: " jak nie ma świadomości to kto wszystkim żyje? to życia nie ma, a to jakieś tylko 'obrazki'"

no wiem że to sa niemądre myśli....mam nadzieję że przyjdą inne


może się skupić na odczuciach ciała?

"ale tam w ogóle jest życie?"

.....................................

przy kolacji, przyszło wspomnienie starego odczucia, że ja jestem, ja jestem jedyna na całym świecie, a inni ludzie to nie wiadomo czym są - takie odczucie miałam przez kilka lat - ostatnio mi sie nie przypominało

i wiecie co!
jak ja siuę zdziwiłam przed chwilą gdy mi się to przypomniało

nie tylko innych ludzi nie ma
mnie też nie ma O.o

......
uff wrócił humor


ps.
myślę, że teraz to ja mogę robić te badania, tak, żeby nikogo nie móc znaleźć, he, he


dałam te śmieszne przemyślenia z wczoraj bo tak sobie pomyślałam.../no wiem, wiem, ...przyszły takie myśli/ że "ja" mam wrażenie, że 'utknęłam w miejscu', że nic w temacie się nie dzieje, że coraz bardziej 'normalna tylko jestem'..i tak przyszły myśli o tym, takie zauważenie......że gdyby za miernik wziąć całe życie, to znaczy co się akurat dzieje......to zmiany są widoczne.....gdzieś to poczucie 'osoby' się rozpuszcza....inne jest reagowanie na różne sprawy.....np. tam gdzie dawniej byłabym poczuła że ojej, a ona Mi powiedziała!, ojej, a co się stało, co to będzie!? to teraz w takich sytuacjach jest coś jakby 'zatrzymanie' na sekundę, czy dwie (nawet ciało się nieraz zatrzymuje) - i - nic dalej nie ma, nic się nie dzieje, dużo historii różnych mija bokiem.....widać też po zdarzeniach, że jakoś się uspokoiły....ludzie jacyś mili....nawet rodzice daja radę :) a nawet mam długie ogródkowe wakacje :D
po prostu dużo jest na co dzień obserwacji z umysłu, dużo myśli, a stąd tego nie widać, bo to się dzieje wszystko poza myślą
z takich 'innych odczuć' to jak zamknę oczy, abo się nawet na chwilę 'wyłączę' to odczucie jest opadania, a ostatnio odkąd chodzę na huśtawkę w ogrodzie...to odczuwane jest kołysanie...no wiecie...np. oglądam jakiś program w telewizji, na chwilę przerywam, spojrzenie w dół - i - kołysze - odczucie kołysania - nie wiadomo co kogo kołysze - ale przyjemne jest bardzo
.

to na razie tyle, koniec myśli na tę chwilę :coffee:



tu też przyszła, widać może ćwiczyć

to znaczy, ćwiczyć, to ćwiczy jogę

ale przyszła
i pisze

może spokojnie pisać per - 'ona'

nie wiadomo czym jest

trochę lekkości przyszło

wszystko sobie robi, co chce

Patrycja bierze sobie wolne

to można popisać

w każdym razie
taka myśl przyszła

.
jakby nie było zmęczenia

.
koniec postu

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 799
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: - niebieska wstążeczka -

Postautor: Bezdomny » 19 paź 2016, 23:02

Co słychać?


:rabbit:


P.S. Twój wątek Gerda - wątek całkowicie bezcelowy został umieszczony w "Notatniku Alicji"


Wróć do „Królicza nora”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości