Pomóżcie

To subforum jest w trybie 'tylko do odczytu'.
Nowe wątki można zakładać w dziale "Wirtualny satsang"
SwagBoy (restored)
Posty: 19
Rejestracja: 18 paź 2016, 21:11

Re: Pomóżcie

Postautor: SwagBoy (restored) » 18 paź 2016, 22:03

Utożsamienie.

Jezeli usuwam mysli i wnioski (które nie tak łatwo wyciszyc) , a zostawiam doświadczenie, wówczas w obrębie doświadczenia jest po prostu to ciało.

Yoshi

Re: Pomóżcie

Postautor: Yoshi » 18 paź 2016, 22:03

Bingo! :ok:

Kiedy nie kieruje uwagi w strone mysli, wyobraznia odchodzi. Iluzja odplywa. Pozostaje rzeczywistosc. Rzeczywistoscia jest to, co w tej chwili i w tym miejscu jest odczuwalne. A zatem wszelkie pojawiajace sie formy „na zewnatrz” i „wewnatrz”.

To nie jest tak, ze z „mojego” ciala zerkam na zewnatrz i dowiaduje sie co tam jest. Zewnetrzny swiat nie jest poznawalny dla nikogo. To impulsy swiata zewnetrznego tak dzialaja na receptory tego ciala-umyslu, ze ono je odbiera i tworzy obraz „swiata zewnetrznego” w „srodku” tego cialo-umyslu.

Podobnie emocje i wszelkie inne odczucia odczuwamy w calym ciele. Miesci sie tam caly kosmos.

Ten obraz nie mowi jednak obiektywnej prawdy o swiecie zewnetrznym. Kazdy byt, ma rozna percepcje i swiat kazdego z nas jest inny. Aczkolwiek w ciele ludzkim, mamy ludzka percepcje, ktora w pewien sposob jest spojna.

Kazdy z nas, jest we wlasnym swiecie. Bowiem w doswiadczeniu tego ciala nie wystepuja osoby jako osoby, tylko jako ich obraz. Wszystko co cialo odbiera i wytwarza to „tylko” impuls. Gra energii.

Paradoksem jest to, ze w tym ciele nie znajdujemy nikogo. Jest odczucie bytu. Stad mysl, ze jesli jest odczucie „jestem”, to musi byc i jakies „ja”. Mysliciel zagarnia odczucie „jestem” i mowi: „Ja jestem”.

Zatem w tym ciele nie ma nikogo. Oczywiscie, w kazdym innym cialo-umysle, czy to czlowieka czy innego bytu, rowniez nie ma nikogo. Kiedy dochodzi do poznania, okazuje sie, ze tak naprawde nie ma „zewnetrza” i „wewnetrza”, bo wszelkie ciala tworza jedno wspolne cialo, ktore jest rzeczywistoscia, jednoscia, swiatem. Nie ma tu/tam nikogo. Samo na siebie wplywa. Skutki i przyczyny wplywaja na ten ruch jednosci. Nie ma szefa, ktory porusza ta reka, oprocz skutkow i przyczyn.

Kiedy odchodza mysli i wychodze z iluzji, ukazuje sie to Co Jest. Kiedy uwaga pada na forme, dzieje sie tak, ze jest odczucie stawania sie nia. Kiedy patrze na kaktus, jestem (staje sie) kaktusem, kiedy jem kwasna cytryne, jestem kwasnoscia cytryny, kiedy ktos sie usmiecha, wesoly jestem i ja a kiedy myje dlonie, jestem mytymi dlonmi. Przyjmuje swiadomosc danej formy. Obdarzam je laska.

Kiedy uwage zabieram od konkretnej formy i patrze (odczuwam) „panoramicznie” ogarniajac wszystkie zmysly, jest odczucie bycia tym Co Jest. Bycia jednoscia. Szczeka pies, burczy w brzuchu, drzewa szumia, cialo sie porusza. To ja-swiat.

Kiedy uwage kieruje na odczucie „jestem”, wylaczam ja niejako z swiata zmyslow. Chaos powoli cichnie. Moge patrzec przez godzine na kompas a i tak nie posiade wiedzy, gdzie jest polnoc. Nawet nie wiem, ze ta forma to kompas. Nie widze tez jej jako oddzielonej od reszty. Jestem swiadom wszystkiego, kazdego zmyslu jadac na jalowym biegu uwgi. Nie „pozwalam”, aby uciekla do wydarzen.
Oczywiscie „niepozwalanie” to tez czynnosc. Uwaga spoczywa na odczuciu „jestem”, jakiekolwiek sa wydarzenia swiata.

Kiedy uwaga spoczywa na odczuciu „jestem” milkna powoli zmysly, ale nie gasnie swiadomosc. Nie ma poczucia zewnetrza, wnetrza, nie ma mysli, nie ma wiedzy. Tym medytacja jest. Medytacja to pozostawienie wszystkiego.

Kiedy nic, ale to absolutnie nic nie robie, kiedy nie mam zadnej intencji, kiedy po kolei odkladam wszelkie czynnosci i oczekiwania wtedy medytacja wydarza sie. Znika ten, ktory ja wykonuje.

Pozostaje cialo, ale nie ma nikogo kto moglby powiedziec: „moje”.
Co jest odpowiedzialne za to, ze czasami nazywasz to cialo „moim”?

Nie cisne Cie do badanie tego Co Jest z powodow sadystycznych. Rozumiem, ze na poczatku badanie tego Co Jest moze wydawac sie bardzo proste i oczywiste. I jest to prawda, pod warunkiem, ze ktos umie pozostawic mysli (wiare w nie). A to z kolei nie jest juz takie latwe. Skutek jest ten, ze wielu osobom wydaje sie tylko, ze widza Co Jest. Jesli siedzisz teraz w domu to Twoje auto, USA, Mars i jutrzejsze problemy nie istnieja. Nie istnieja bowiem nie ma ich w percepcji tego ciala. Zeby powstaly musisz je sobie wyobrazic. Nie ma innej mozliwosci by zaistnialy. I to juz jest iluzja. Wyobraznia jest iluzja. Spojz, wlasnie zlodziej odjechal Twoim autem a Ty siedzac w domu byles pewien rzeczywistosci. Rzeczywistoscia jest tylko to, czego mozesz doswiadczyc w tej chwili. Tylko w tej chwili i tylko w miejcu w ktorym doswiadczasz. Dzieki temu cialu. Zawsze Tu i Teraz.

Mam nadzieje, ze mnie rozumiesz. Zdziwisz sie, ile odkryjesz iluzji w swiecie o ktorym myslales, ze jest prawdziwy.

Wiec z jednej strony sie ciesze i gratuluje wgladu w to doswiadczenie i poprawnej odpowiedzi a z drugiej cisne ostro dalej i pytam:

Co jest odpowiedzialne za to, ze czasami nazywasz to cialo „moim”?

:coffee:



A wiesz co w tym wszystkim dla umyslu (mysliciela) jest najgorsze? Ze nie ma komu o tym opowiedziec. Jestes tu sam. To nie zart. Nie ma komu sie poskarzyc. Jestes tu sam, lecz precyzyjniej mowiac; ten swiat wydarza sie dla percepcji tego ciala. Psikus polega jednak na tym, ze to cialo nie ma wlasciciela. Jego percepcja wydarza sie dla nikogo.

Moje pytanie wciaz aktualne.

SwagBoy (restored)
Posty: 19
Rejestracja: 18 paź 2016, 21:11

Re: Pomóżcie

Postautor: SwagBoy (restored) » 18 paź 2016, 22:04

Hehe, długi post jak na niebieskiego :) :ok:

"Co jest odpowiedzialne za to, ze czasami nazywasz to cialo „moim”?"

Myślenie.

Cięzka sprawa.

Kiedy wchodzę w uważność, w której każda myśl się wycisza, ciało przejawia się jako samo doświadczenie, czasem jest to wręcz oczywiste.

Nasuwa się wniosek, że ciało wytwarza iluzję czegoś stałego również dlatego, bo jest długowieczne, natomiast cały czas podlega choćby zmianom czasu. Ciało nastolatka i ciało starego człowieka to doświadczenie pozornie tego samego, a jednak zupełnie innego ciała.

Można powiedzieć, że mam wpływ na ciało, by uczynić je "takim" lub "takim", ale pozornie tak samo można mówić też o przedmiotach wokół siebie, które nie są utożsamione jako moje lub ja...

Utożsamienie przez całe życie sprawia, ze pełna i naturalna zmiana postrzegania nie jest łatwa nawet pomimo pewnego wglądu. Wejde w uważnośc, widac to.- kiedy znów zaczynam funkcjonować - co ciekawe jakaś częśc tego wglądu teraz zostaje, choć wciąż jest to przy codziennym funkconowaniu coś dość abstrakcyjnego, jakże innego od dotychczasowego postrzegania.

Yoshi

Re: Pomóżcie

Postautor: Yoshi » 18 paź 2016, 22:04

Swietnie :)

Napisaem Ci duzo, bo pisalem o waznych sprawach, do ktorych bedziesz mogl powracac. Nie bede musial sie powtarzac a nie chce Cie odsylac do zadnych nauk, drog ani autorytetow. Natomiast Tobie sugerowalbym, abys powstrzymal sie od wnioskow. To niepotrzebne w odkrywaniu tego Co Jest.

Bo kto niby te wnioski napisal?
Kim on jest?
Slyszysz go teraz?
Mozesz zobaczyc?

Kto to taki?
(no nawet tak troche z japonska ;) )

SwagBoy (restored)
Posty: 19
Rejestracja: 18 paź 2016, 21:11

Re: Pomóżcie

Postautor: SwagBoy (restored) » 18 paź 2016, 22:05

Oczywiscie długi post był bardzo dobry, pozwolił zobrazowac pewne rzeczy.

Usiałem w uwaznosci i wygląda to tak, ze wnioski płyną z konstrukcji myślowych. Raz są takie, raz inne.
Głos płynący stale z wnętrza to doświadczenie, które po prostu zachodzi, podobnie jak z ciałem. Zachodzi z nim też identyfikacja z poczuciem JA.

Kiedy skupię się na tym jak to funkcjonuje, staje się on tożsamy z myslami. Bez myślenia nie ma odniesienia do tego, kto ten głos formuuje, jest tożsamy z myślami, jest doświadczeniem na które nie mam wpływu - po prostu zachodzi.

Z drugiej strony doświadczalnie nie potrafię tego odczuć, gdyż identyfikacja ze stałym Ja jest zbyt silna, ale kiedy wejdę w dłuższą uważnosć, wtedy przy braku myśli na ten temat wszystko jawi się jako doświadczenie, przejaw.

Pojawiły się pytania, które być może pomogłyby mi to zaobserwować, m.in:

W jaki sposób zachodzi powstanie konstrukcji myślowej.

Czyli dlaczego skoro głos jest tożsamy z myślami, to jest to zawsze głos, który nie pojawia się i znika jak myśli, a formuuje się na podstawie zebranych bagaży myśli, doświadczen życiowych - np WNIOSEK powstaje jako ta konstrukcja myślowa.

Wychodzi na to, że mysli występują nie tylko pojedynczo, a także jako konstrukcje myślowe. Ale co je scala? jak to jest że się scalają, że coś je w jakiś sposób łączy i zachodzi z tym identyfikacja.

Być może są to wnioski, ale z drugiej strony takie rozkminki dużo pomagaja jak w odniesieniu do ciała, pod wplywem rozkminek, które były logiczne mogłem spojrzec na ciało z innej perspektywy i sprawdzić samemu. Samo przesuniecie swiadomosci z "moje" na "to" powoli staje się codziennym doswiadczeniem, które pociąga z sobą inne spojrzenie na wiele spraw.



Z drugiej strony też... co za róznica jak powstaja. Może to byc fenomen jak kazdy inny.

Wiem tylko, że zachodzi z tym identyfikacja. Napisałeś też "Mysliciel zagarnia odczucie „jestem” i mowi: „Ja jestem”".
Czyli jest jakiś myśliciel? Chyba, że to miało zobrazowac tylko zjawisko i było użyte w okreslonym kontekscie. Bo gdy nie ma myśliciela i tego kto "zagarnia", identyfikacja zachodzi sama, jak długowieczne przyzwyczajenie.

Yoshi

Re: Pomóżcie

Postautor: Yoshi » 18 paź 2016, 22:06

„wnioski płyną z konstrukcji myślowych”

To wlasnie jest konstrukcja myslowa, nie o nia pytalem.


„Napisałeś też "Mysliciel zagarnia odczucie „jestem” i mowi: „Ja jestem”".
Czyli jest jakiś myśliciel? „

A kto wlasnie pyta?


”Z drugiej strony doświadczalnie nie potrafię tego odczuć, gdyż identyfikacja ze stałym Ja jest zbyt silna, ale kiedy wejdę w dłuższą uważnosć, wtedy przy braku myśli na ten temat wszystko jawi się jako doświadczenie, przejaw”.

Chwila braku mysli nie rozni sie od oswiecenia.


Medytacja

Usiadz wygodnie, albo poloz sie. Totalnie sie rozluznij. Odradzam lotosa. Rozluznij kazdy miesien ciala. Uswiadom sobie wszelkie napiecia w ciele i otworz sie na nie. Kiedy otwierasz sie na energie w ciele, ona sie uspokaja. Kiedy probujesz ja (sie) uspokoic, zamykasz sie ponownie. Nie miej zadnej intencji, zadnego interesu, nawet aby sie rozluznic. Otwieranie sie w zapomnieniu o interesie przyniesie spokoj samo. „Powstrzymaj sie” od sprawdzania: „Czy juz jestem spokojny?”, bo wypadasz z medytacji i powracasz do intencji.

To cialo-umysl. Nie mozesz uspakajac umyslu, kiedy spiete jest cialo. Nie rozluznisz ciala, kiedy spiety jest umysl. Dobrze jest kiedy na poczatku nie ma zadnych bodzcow. Zatem cisza i polmrok. Kiedy zmysly sa na jalowym biegu, kiedy odpuszczony jest umysl i cialo - pojawia sie Spokoj.

Pielegnuj ten Spokoj. Po jakims czasie bedzie osiagalny dla Ciebie rowniez gdy zmysly beda aktywne. Kiedy bedzie sie dzialo. I tak dojdziesz do tego, ze w uwaznosci, z Spokojem „w sercu”, bedziesz mogl wykonywac nawet rozne prace. Mozesz robic wszystko. Musisz tylko pamietac o jednej rzeczy - by nie tracic swiadomosci spokoju. Ile razy sobie przypomnisz, zwroc uwage ile napiecia jest w ciele. Poprzez sama swiadomosc napiecia, poprzez uswiadomienie, cialo-umysl sie rozluznia samo. Nie musisz nic robic.

Ile razy pogubisz sie w medytacji i nie bedziesz wiedzial jak podejsc do niej „lepiej”, by w koncu sie oswiecic, przypomnij sobie tylko to: Nic Nie Robic.

Kiedy nie utraciwszy Spokoju, w obecnosci obserwowac bedziesz to poruszajace sie cialo, ten glos, mysli, emocje i wszelkie formy jakie sie pojawiaja i bedziesz sie niemo zapytywal: „co kieruje tym cialem, ze sie rusza, co kieruje uwaga, ze biegnie, co kreci Ziemia do okola Slonca, iluzja „ja” rozplynie sie sama. I wtedy odpowiesz mi na pytanie:

Kto pyta?

Nie moge Cie do tego doprowadzic wskazowkami.
Wskazuje Ci to, co tylko SAM mozesz/musisz zrobic.

Zrob sobie troche przerwy na medytacje.
W razie co, pisz tez na priva.

Powodzenia!

:m_old:

SwagBoy (restored)
Posty: 19
Rejestracja: 18 paź 2016, 21:11

Re: Pomóżcie

Postautor: SwagBoy (restored) » 18 paź 2016, 22:06

Nie, jeszcze nie wiem kto pyta, ale i tak napiszę posta. :)

Ciężko idzie, bo dość wolno. Pewne rzeczy się klarują. Identyfikacja z głosem wewnętrznym to silna rzecz na co dzień.

W przypadku ciała jest trochę inaczej, da się obserwowac jako doświadczenie, np nie Ja widze tylko zachodzi zjawisko widzenia.
W przypadku wszelkich powierzchownych myśli - To samo, można obserwować. Akcje, reakcje itd.

Poza "pojawiają się mysli" zachodzi jednak dalej utożsamienie się z tzw widzem (łączę z samym postrzeganiem), mysląc, że ja mam wpływ na wszystko (zrównując mentalnie ten "wpływ na wszystko" z "postrzeganiem, świadomoscią"), że decyduję.

Z początku łączyłem tego "widza" z mentalnym głosem, ale teraz widzę, że "głos" nie ma stałej tożsamości, bo podlega zmianom, jest zmienny i zależny od okoliczności, myśli. Nie ma stałości.

Inaczej jest z postrzeganiem "wpływu na wszystko", odnoszę się do świadomosci tego, że np od zawsze było tam coś w stylu "chcę ruszyć ręką - ruszam", "chcę iśc - idę". Niezaleznie od tego skąd pochodził głos/myśl ta świadoma akcja-reakcja.

Kiedy przestaje wierzyć myślom nie traktując ich zbyt serio, uczucie to porownac można do utraty gruntu pod nogami. Kiedy wówczas chwilami nie ma w umyśle odniesienia do tożsamosci przypomina to bardziej zagubienie niż klarowność.


Druga sprawa jest taka, że śa jeszcze mysli przy których ciężo się wyluzowac - w stylu "muszę zrobić (uporządkowac w zyciu) to i to, w końcu bede miał wolny umysl by zająć sie w 100% przejrzeniem umyslu itd",
Ale to chyba normalne zjawisko w przypadku myśli, odkąd pamiętam ciagle stawiam sobie jakiś cel do którego dążę, wierząc, ze "jak to osiągnę, będę bardziej wolny" itd. Pozostaje dac im chyba spokój.

Wrócę do medytacji o której piszesz. Kilka razy w życiu kiedy regularnie robiłem obserwację ciała, taki "przestrzenny spokoj" stawał się odczuwalny w codziennym życiu.

Czemu nie zalecasz lotosu lub pozycji siedzących? Podejrzewam, że chodzi o to by bardziej wyluzowywac ciało.

Kontynuuje dalej. Widocznie na wszystko trzeba dać trochę czasu.

Yoshi

Re: Pomóżcie

Postautor: Yoshi » 18 paź 2016, 22:07

„przestaje wierzyć myślom nie traktując ich zbyt serio, uczucie to porownac można do utraty gruntu pod nogami”

Dokladnie :)

„Kiedy wówczas chwilami nie ma w umyśle odniesienia do tożsamosci przypomina to bardziej zagubienie niż klarowność.”

Tak, dla umyslu to niewygodne i niepokojace, wiec rozne uczucia sie pojawiaja :)

”Druga sprawa jest taka, że śa jeszcze mysli przy których ciężo się wyluzowac - w stylu "muszę zrobić (uporządkowac w zyciu) to i to, w końcu bede miał wolny umysl by zająć sie w 100% przejrzeniem umyslu itd"”

Podczas medytacji przychodza rozne mysli probujace od niej odciagnac. Np. ze trzeba cos koniecznie w tej chwili zrobic, albo o czyms pomyslec by rozwiazac niesamowicie wazny problem. To normalne. Powiedz wtedy sobie: „Ok umysle, zaraz sie wszystkim zajme, zaraz bede myslal i sie pocil. Ale te 5 minut dziekuje ci za towarzystwo. Te 5 minut umysle poczekasz na mnie. Wroce do ciebie jak skoncze medytacje”.

Pomaga ;)

”Czemu nie zalecasz lotosu lub pozycji siedzących? Podejrzewam, że chodzi o to by bardziej wyluzowywac ciało.”

Pozycja lotosu jest preferowana od tysiacleci. A adepci czeto podswiadomie wierza, ze im maja lepsza pozycje, tym lepsza jest medytacja i tym blizsze oswiecenie. Prawda wyglada jednak tak, ze faktycznie prosty kregoslup, rozluznione miesnie i stateczna pozycja pomagaja utrzymac czysty umysl. Jednak trzeba pamietac, ze w Polsce w wiekszosci jestesmy innej rasy ludzmi. Azjaci a w szczegolnosci Hindusi potrafia swoja noge owinac „10 razy” w okol szyi bez zadnych wczesniejszych przygotowan i treningow, podczas kiedy nam ciezko jest zalozyc noge za glowe. Jestesmy inaczej zbudowani i siadajac na sile w lotosie przez lata rozwalamy kolana. Ja sam jestem po 2 operacjach kolan z tego wlasnie powodu. Tak naprawde w pozycji do medytacji wazne jest aby moc siedziec wygodnie, statecznie i aby moc sie rozluznic. Mozna nawet lezec o ile to nie otepia i nie prowadzi do snu. Oczywiscie mozna siedziec; na stolku, krzesle a nawet fotelu. Nie zaleca sie jednak specjalnej wygody, zeby nie usypiac. Niewygoda jest zalecana raczej po przejzeniu iluzji. Ale to juz inny temat i jeszcze nie czas na niego.

SwagBoy (restored)
Posty: 19
Rejestracja: 18 paź 2016, 21:11

Re: Pomóżcie

Postautor: SwagBoy (restored) » 18 paź 2016, 22:07

"Dokladnie :) "

"Tak, dla umyslu to niewygodne i niepokojace, wiec rozne uczucia sie pojawiaja"


Rozumiem żeby z tym "Nic nie robić" :)



"Podczas medytacji przychodza rozne mysli probujace od niej odciagnac. Np. ze trzeba cos koniecznie w tej chwili zrobic"

Znaczy się, podczas takiej medytacji jest w porządku, raczej chodziło o codzienne funkcjonowanie, znacznie łatwiej jest kiedy czujesz, że nie masz nic do zrobienia i wtedy nawet jestem skłonny powiedzieć, że samo życie staje się taką medytacją.

Yoshi

Re: Pomóżcie

Postautor: Yoshi » 18 paź 2016, 22:08

Zwroc uwage na to, ze codzienne funkcjonowanie w uwaznosci nie rozni sie od medytacji.

” rozne uczucia sie pojawiaja - Rozumiem żeby z tym "Nic nie robić""”

Nic zrobic nie mozesz. Uczucia emocjonalnego nie jestes w stanie usunac sila woli. Uczucie sie pojawia. Kiedy jest mile, cieszysz sie a kiedy nie-mile, to go nie chcesz. Kiedy je chesz, nie robisz nic. A kiedy go nie chesz, bedziesz sie zloscic i napinac, by sie go pozbyc co i tak sie nie uda. Zatem mozesz wlozyc wysilek, ale on nie przyniesie ulgi. Odwrotnie, przyniesie zlosc i lek. Zatem nic zrobic nie mozesz, oprocz tego by sie napiac i wejsc w zlosc. I tego wlanise nie rob.

Mozesz tylko obserwowac w uwaznosci.

Co dzieje sie kiedy obserwujesz uczucie w uwaznosci? A no pokazuje sie, ze uczucie to... mysl. Kiedy nie ma mysli, nie ma ocen. Kiedy nie ma ocen, uczucie emocjonalne nie moze powstac. Kiedy spisz nie jestes zakochany w swojej narzeczonej, ani nie czujesz zlosci, ze ktos porysowal gwozdziem Twoje auto. Uczucia pochodza z myslacego umyslu. Kiedy umysl jest czysty jest tylko Spokoj (harmonia, przestrzennosc, etc.).

Tak, Nic Nie Robic. Nie utozasmiac sie.


Wróć do „Królicza nora”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości