Myśli "ad hoc"

Możesz tu prowadzić swoje notatki niezależnie od prowadzonego wątku głównego - tylko jeden wątek, lub też znaleźć posty wydzielone przez moderatora z wątku głównego.
Unbeliever

Myśli "ad hoc"

Postautor: Unbeliever » 19 paź 2016, 23:29

Odpowiadam na pytania, które sam zadaję - "Umysł" się nazywam określam coś, jako problem.
Co leży w istocie rozwiązania Tego ?? -------------------------------------------------------------------------------

--

:idea: - Pomysł (czyli to, co staje się "po drodze")

:hearts:



I atraktory znikają same !! :welcome: Od początku i od końca :f_old:



Co to jest, że nie możemy żyć tak jak chcemy ?? Nie chcemy ??
Nie żyjemy tak jak chcemy ...
Nie jesteśmy ??
Do kogo kierujemy swoje życzenia, jeśli nikogo nie ma ?


Dlaczego to .. niedookreślenia , jest (wydaje się być) tak trudne ??
I po co to wszystko jest stworzone, jeśli nie ma czego się trzymać (nie ma nic) ??
Którędy droga do oświecenia się kręci ??
I dlaczego nie którędy iść, podążać ??
Co jest Armią Arki ??



Do oświecenia doprowadza jedna Droga Ścieżka - Jedność z Dharmą.



Budda jest nauczycielem wszystkich istot, chce im przekazać Wielką Dharmę - Naukę Kochania.
------------------------------

Unbeliever

Re: Myśli "ad hoc"

Postautor: Unbeliever » 19 paź 2016, 23:49

"Miłość", "Prawda", "Wolność"... Nic.


Eureko !! Im bardziej "racjonalnie", tym bardziej zagmatwanie. Ład w umyśle = nie-umysł .. Piękno jakkolwiek konceptualnie, zawsze tylko w nie-umyśle. Nie-umysł to też myśl. Chęć zaimponowania "komuś" jest oparta na błędnym pojmowaniu rzeczywistości... ba!!... na byciu oderwanym od niej. To Co Jest manifestuje się bezzasadnie. Liberalnie będąc jesteśmy na prawdę. Yedno nie ma. Dżoge nie ma. BO nie ma. Świata nie ma itd. itp. Kto zamierza imponować ?? Wierzący w odpowiedź - mający nadzieję na "lepsze" które nadejdzie wraz z nią. W szkole byłby to nieświadomy pół-głowak, którego nie interesuje wynik. Tu jest zaangażowanie i pełnia oddania (czasem wierzy w lepszego-od-Yedno-siebie). Piękne słowa to tylko obrazy w muzeum. Można popatrzeć i się pozachwycać. Trochę inspiracji + aroganckie: "sam też mogę, a nawet ładniej".

Unbeliever

Re: Myśli "ad hoc"

Postautor: Unbeliever » 20 paź 2016, 0:00

Zniknęli ludzie.
Wszystko powoli traciło na znaczeniu.
Nie ma wykonywanego zajęcia.
Istota podpowiada we wszystkim i wszystko.
Świat jest mayą. Wszystko płynie... nie ma mnie :fly:


Weryfikujący też zniknął, tak czy inaczej :lol:
Nic już nie potrzeba :Y:

Potrzeba stwarza neurozę. (Jeśli zacznę bać się nie-funkcjonowania, mogę ... no właśnie, co się stanie ?? Przecież jest tylko MIŁOŚĆ.)

Unbeliever

Re: Myśli "ad hoc"

Postautor: Unbeliever » 20 paź 2016, 0:07

"Dla Oświeconych"

Niebo ułożyło wiersz,
Dziś nic mnie nie pęta,
Jest-ność stała się blaskiem,
Nie widać już fal,
Majestat oceanu ukazuje się w pełni,
Każdy jest nikim,
Bez idei,
Na twarzy Boga rysuje się uśmiech,
Wszystko jest w Jednym,
Nonsens - kamień nieruszany,
Gdy jestem Nirwaną,
Odległość sprawiła pokój,
Bo nie ma już bramy.


NO COPYWRITE !!! Udostępniać !! ;)


:fly: :fly: :fly: :fly: :fly:

Unbeliever

Re: Myśli "ad hoc"

Postautor: Unbeliever » 01 lis 2016, 10:52

Napisałem gdzieś, że szukam rozwiązania Tego. Lecz To nie stanowi problemu... widocznie rzeczywistość wzbudzała mój niepokój. Mówimy o niepokoju ego i o wyobrażeniu, że To można rozwiązać. Tego nie ma (nie istnieje jaki problem), toteż nie ma czego rozwiązywać.

Fakty stanowią problem, gdy umysł jest pomieszany i my jako jaźń nie wiemy, do czego jesteśmy przywiązani. Z czego to wynika ??? Z nieodkrycia BRAKU JAŹNI !!! Umysł jest sprytny (nieokiełznany umysł) i wymaga treningu, treningu w szczerości i uczciwości względem siebie.

Jeszcze o faktach... podlegają interpretacji wyobrażeń umysłu - co chcę, czego potrzebuję ??? W kontekście oświecenia fakty wymagają prawdy, a prawda jest bez-interpretacją tego, co Jest. Wtedy prawdziwi "my" konfrontujemy fakty z rzeczywistością. Zwracam uwagę - FAKTY Z RZECZYWISTOŚCIĄ. To jak Jest wymaga metaforycznej próby złota. Jeśli my jesteśmy szczerzy, wówczas może okazać się, że fakty bazują na fałszu (CO NIE ZNACZY, ŻE MAMY JE NEGOWAĆ). Rzeczywistość sama przez się jest transparentna - wymaga jawności i otwartości "podmiotu". Fakty wymagają życia - tylko wtedy można mówić o faktyczności jako punkcie odniesienia.

Ale dochodzi jeszcze ważniejsza kwestia - szczęście (szczęśliwość). Jest transcendencją z JA do ŚWIAT. Jeśli sam jesteś światem - brak punktu odniesienia dla CIEBIE. Stanowisz wszystko, więc niczego nie można wyodrębnić. Krótko mówiąc: szczęścia to niewiedza wyniesiona z Życia. Im mniej zagrożeń, tym mniej punktów odniesienia koniecznych do przetrwania, a stworzonych w umyśle. Szczęście jest bez-wiedne i stanowi eony trwania głębii oceanu.

Unbeliever

Przekonania

Postautor: Unbeliever » 02 lis 2016, 16:54

Przekonania wynikają z potrzeb... Potrzeby wynikają z ego, z umysłu. Tak więc ego stwarza potrzeby. Żeby zaspokoić potrzebę (czyli żeby żyć iluzją), TRZEBA znaleźć sposób - EGO ZAWSZE GO ZNAJDZIE. A ponieważ życie w ego polega na lgnięciu, znajdywanie "rozwiązań" nie stanowi problemu. Tym sposobem powstają przekonania. Tzn. np. twierdzę, że świat jest zły. Szukałem rozwiązań, co wskazuje, że przekonanie jest barierą w kontekście osiągania pełni. Miałem problem i pojawiły się zgrzyty czyli emocje jakie się pojawiły stworzyły pole do powstania takich a nie innych myśli: JA, INNI, PERSPEKTYWA W "CZASIE".Pragnienia są podwałami dla przekonań. Chcę czegoś, pożądam i rzeczywistość jest albo przychylna albo nie. W związku z tym KRYTYKA RZECZYWISTOŚCI PROWADZI DO PRZEKONAŃ - TWORZY PRZEKONANIA. Krytykujemy rzeczywistość jedynie będąc odseparowanymi. Przekonany to taki, który wyciągnął pewne wnioski na jakiś temat na podstawie doświadczeń. Tutaj powstaje problem umysłu doświadczonego, który jedynie wyciąga wnioski, a jego pole twórczości, czy spektrum opcji jest zawężone - inaczej niż w przypadku umysłu początkującego. Przekonania stanowią ograniczenie i barierę dla rzeczywistości, do której dostęp uruchamia z kolei potencjał kreatywności. Nie ma wniosków - nie ma projekcji. Nie ma projekcji - jest odpowiedzialność i samodzielne myślenie.

:D :fly:

Unbeliever

Re: Myśli "ad hoc"

Postautor: Unbeliever » 05 lis 2016, 20:21

Ból.
Jest tym czym jest, czyli bólem. Jeśli boli - to sygnał aparatu percepcji na temat tego co Jest. Rzeczywistość może objawiać się w różny sposób. Ból i choroba dotyczą ego. Człowiek jako eter ducha, nie choruje. Człowiek jest wieczny. "Choroba" dotyczy blokady energetycznej. Wszechobecna świadomość dotrze jednak wszędzie - uleczy wszystko. Składamy się ze świadomości, więc uleczyć możemy się zawsze - to świadomość leczy (świadomość jako sztuka alchemii). Medycyna nazywa dolegliwości, charakteryzuje objawy. Okazuje się jednak i JEST tanim zamiennikiem naturalnego samo-uzdrawiania. Chorujemy, ponieważ nasz organizm jest od samego początku osłabiany zewnętrznymi anty-środkami, szczepionkami itd. Człowiek nie potrzebuje "choroby", żeby się "wzmacniać" - posiada naturalną siłę. Osłabia go to, co w wychowaniu nazywa się nadopiekuńczością - jego organizm nie ma szansy wykorzystać naturalnych sił witalnych. Choroba powstała z lęku, a z lęku powstaje zło. Choroba bez wątpienia jest złem. Czy zbadaliśmy jej przyczynę ?? Na Ziemi krąży wirus lęku. Abb zabezpieczyć się przed lękiem, tworzymy pancerze ochronne (nomen omen). Cywilizacja choruje z powodu błędu w myśleniu, lężącego u podstaw współczesnego świata. Dobry pancerz jest oznaką prestiżu, co w dobie powszechnego marketingu jest normalnością. Ów błąd to założenie, że człowiek nie wystarcza... sic !!! Potrzeba więcej, a skoro tak - można gloryfikować wszystko co przyniesie zysk firmom medycznym zarabiającym na medykamentach. Eksploatacja przyrody stała się usprawiedliwiona. Zdrowie człowieka przestało być ważne - ważny stał się zysk z "cudownie nierozwiązywalnej" ułomności człowieka.


Wróć do „Notatnik "Alicji"”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość