od 2012 roku próbuje...

UWAGA! Uprasza się "niebieskich", by nie brali udziału w wątkach innych "niebieskich".
ssol
Posty: 19
Rejestracja: 14 lip 2019, 23:39

od 2012 roku próbuje...

Postautor: ssol » 14 lip 2019, 23:47

Od 2012 roku prubuje to załapać i za cholerę.. jak już myślę że złapałem to wychodzi że tylko intelektualnie..
i nie powala pytanie - komu miałoby sie to przydarzyć lub kto próbuje..

ehh już sam nie wiem, są chwile kiedy nie ma nic..jest spokój ale zaraz wpada ten mój kontroler i chce to zmierzyć przebadac by powielić i odp na pytanie czy to to..czy jest blisko itp

jak żyć Bezdomny:)

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 867
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: Bezdomny » 15 lip 2019, 2:36

ssol pisze:Od 2012 roku prubuje to załapać i za cholerę.. jak już myślę że złapałem to wychodzi że tylko intelektualnie..
i nie powala pytanie - komu miałoby sie to przydarzyć lub kto próbuje..

Ach ten kontroler! ;)

ssol pisze:ehh już sam nie wiem, są chwile kiedy nie ma nic..jest spokój ale zaraz wpada ten mój kontroler [...]

Poruszasz dwa ważne punkty, na których wykłada się większość adeptów na drodze do oświecenia.

Pierwszy, to traktowanie oświecenia, stanu jaki pragniesz osiągnąć jako swego rodzaju "bańki szczęśliwości", kokonu który odetnie cię od wszystkiego co rozprasza umysł, co "zniknie" wszelkie irytujące rzeczy, w tym kontrolera. Tak nie jest.
To nie tak, że te rzeczy mają taką moc bo wynika to z ich natury, ale stąd, że taką moc im nadajesz. Wszystkie rzeczy ostatecznie, u samej podstawy są puste i nie ma takiej, która sama z siebie ma jakąkolwiek moc.
Wiara w nią, że taką mają jest pochodną wiary w istnienie "ja". Skoro "ja" istnieje, to istnieje również i milion innych rzeczy, które są w potencjalnym konflikcie z "ja" dążącym w sposób naturalny do błogiej szczęśliwości. Rodzi to koncepcję o idealnym wyizolowaniu się z tych okropieństw, którą lokuje się jako oświecenie. To beznadziejna pułapka. Dopóki istnieje wiara w "ja", będzie ona jak rzep do którego wszystko się przylepia i nie ma szans na wyzwolenie się.
Wiara w "ja" to rodzaj treningu, w którym mamy szanse przekonać się po milionkroć, że jest to w tym stanie absolutnie niemożliwe.

Drugi, to przeświadczenie, że by osiągnąć oświecenie trzeba stoczyć zwycięską walkę z pojawianiem się myśli, z kontrolerem, z ego, jak go zwał tak go zwał, że kiedy wreszcie ustąpi nastąpi błogość.
Oczywiście, stan w którym nie pojawiają się się żadne konkretne myśli, swego rodzaju bieg jałowy umysłu, są relaksujące, niemniej taki stan zazwyczaj nie trwa zbyt długo. Nie mamy mocy sprawczej pojawiania się myśli, nie da się bezmyślnie wzbudzić myśli, tak więc i nie mamy mocy ich wygaszania, zwłaszcza, że sam proces myślenia jest całkiem użyteczny; sprawia, że mamy co jeść, gdzie mieszkać i w ogóle.
Walka z nimi jest bezsensowna i skazana na porażkę. Pojawianie się myśli wynika z natury umysłu.

ssol pisze:jak żyć Bezdomny:)

Nie zasilać rzepa wiary w "ja".
Nadal milion rzeczy będzie atakować, może coś tam zniknie, ale nie na tyle dużo by znikło wszystko. Ale to co będzie nie będzie już haczyć o rzepa, straci swą moc, bo wiara w "ja" przestanie im nadawać moc oddziaływania, przestaną być tak personalne jak dotąd, nawet ten kontroler przestanie być "bandziorem" a stanie się użyteczny, chociażby by napisać nowego posta na forum 8-)

ssol
Posty: 19
Rejestracja: 14 lip 2019, 23:39

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: ssol » 17 lip 2019, 12:00

To JA jest nawykiem i przyzwyczajeniem ale nie wiem czy sama ta wiedza to powoduje zmianę czy coś trzeba z tym robić

Bezdomny pisze:Drugi, to przeświadczenie, że by osiągnąć oświecenie trzeba stoczyć zwycięską walkę z pojawianiem się myśli, z kontrolerem, z ego, jak go zwał tak go zwał, że kiedy wreszcie ustąpi nastąpi błogość.
Oczywiście, stan w którym nie pojawiają się się żadne konkretne myśli, swego rodzaju bieg jałowy umysłu, są relaksujące, niemniej taki stan zazwyczaj nie trwa zbyt długo. Nie mamy mocy sprawczej pojawiania się myśli, nie da się bezmyślnie wzbudzić myśli, tak więc i nie mamy mocy ich wygaszania, zwłaszcza, że sam proces myślenia jest całkiem użyteczny; sprawia, że mamy co jeść, gdzie mieszkać i w ogóle.
Walka z nimi jest bezsensowna i skazana na porażkę. Pojawianie się myśli wynika z natury umysłu.

Staram się oczyszczać głowę i czym więcej śmieci wywalam tym większy spokój się robi..jest to chwila kiedy się ciągnąć łuna następnych myśli, jedna wchodzą i wychodzą inne mają zaczepienie jak rzepy wywołujące emocje i są długo.. to praca a nie lekkość i prostota... nagle pojawia się Twój post i wywraca mi do góry nogami tą całą pracę.. wogóle jej sens...

kiedyś był tu jakiś wątek prowadzenia chętnych przez otmęty matrixa, już nie funkcjonuje?

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 867
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: Bezdomny » 18 lip 2019, 3:10

ssol pisze:kiedyś był tu jakiś wątek prowadzenia chętnych przez otmęty matrixa, już nie funkcjonuje?

W formie forum co jakiś czas następują drobne modyfikacje, owszem, był taki dział, ale ten też jest całkiem odpowiedni, więc tamten okazał się zbędny. Nie zrażaj się :))

ssol pisze:To JA jest nawykiem i przyzwyczajeniem ale nie wiem czy sama ta wiedza to powoduje zmianę czy coś trzeba z tym robić

Tak, to wiedza, od czegoś się zaczyna, od jakiejś wiedzy, koncepcji. Potem przychodzi sprawdzanie w praktyce. Jak się nie sprawdza, to ulatuje w kosmos :x
Tego sprawdzania nie traktuj zbyt poważnie, nie spinaj się, rób to na luzie. Kiedy się na czymś zawiesisz "bo mnie..." , bo dla mnie...", bo "ja uważam", wtedy miej z tyłu głowy, że to nawyk, przyzwyczajenie, nie traktuj tego jako reduty, czasem odpuść, sprawdź co się stanie, analizuj wnioski.
Rób to w zaciszu umysłu, nie konsultuj z nikim bo zazwyczaj innych interesują najbardziej oni sami.
JA, to narzędzie umysłu, czasem się sprawdza, a czasem przeszkadza, nie jest tożsame z tobą.

ssol pisze:Staram się oczyszczać głowę i czym więcej śmieci wywalam tym większy spokój się robi..jest to chwila kiedy się ciągnąć łuna następnych myśli, jedna wchodzą i wychodzą inne mają zaczepienie jak rzepy wywołujące emocje i są długo.. to praca a nie lekkość i prostota...

Cała masa nauczycieli ciśnie na oczyszczanie umysłu, uczy technik, których ich nauczono. Warsztaty i sesje jakie organizują, potwierdzają ich wartość jako nauczycieli co dla wielu stanowi źródło dochodów. Nie ma w tym nic nagannego, bo wielu ludzi korzysta z pożytecznych rzeczy jakie mogą dla nich przynieść. Wielu sprawia to radość i poczucie ulgi, nader rzadko jednak oświecenie.
Zauważ, że to wszystko w umyśle, ten cały śmietnik który starasz się oczyścić, nie jest twoim wytworem, to rzeczy które "przyszły" i zostały przez twój umysł przetworzone, częstokroć wyrwane z kontekstu, nie do końca usłyszane, bądź zniekształcone celowo lub nieumyślnie. Ty nic z tego nie wytworzyłeś ponad przetwarzanie. Tak więc najprostszą metodą na oczyszczanie umysłu jest zluzowanie nawyku przetwarzania myśli w myśli, nie nadawania im mocy poruszającej twój umysł. To wcale nie musi być "ciężką pracą".

Po co to w ogóle robić?
"Zabiegany" umysł jest jak pełny kubek, dolać możesz tylko tyle ile się uleje, przez co jest nieuważny, brak w nim miejsca na pytania, ciężko znaleźć odpowiedzi, zadowala się nawykami i przyzwyczajeniami.


Co sprawia, że jest "ciężką pracą", że to nie "lekkość i prostota"?

ssol
Posty: 19
Rejestracja: 14 lip 2019, 23:39

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: ssol » 19 lip 2019, 21:22

Brak uważności. Tzn nie ma jej ciągle ale czym częściej się pojawia tym mniej śmieci jest. Gdy wciągnie mnie jakis problem z bliską rodzinna sprawą a jest on szczególny bo poza myśleniem i analizowaniem są też silne emocje czym szybciej zauważę co się dzieje mówiąc STOP tym mniej jest do sprzątnięcia a co za tym idzie jest mniej ciężko. Moment zauważenia i powrót do oddechu do serca jest pojawieniem się lekkości mimo że w głowie dalej jest proces myślowy.

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 867
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: Bezdomny » 21 lip 2019, 13:41

Angażowanie umysłu przez rodzinę jest naturalne, nie jesteś pustelnikiem, ale jak sądzę stanowi tylko pewien wycinek czasu w ciągu dnia.
Kiedy i dlaczego jest ciężko poza tym?

ssol
Posty: 19
Rejestracja: 14 lip 2019, 23:39

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: ssol » 23 lip 2019, 21:25

Rano jest cieżko, kiedy jeszcze nie wstałem ale już nie spię.. pojawiają się dołujące myśli, emocje, jest poczucie bezsensu. W ciągu dnia kiedy robi się coś z automatu w pracy mijają minuty, pojawia się śwoadomość istnienia i nagle przyłażą te dołujące myśli emocje i wiem kiedy dam im wiarę nakręcę się..
dlaczego? nie wiem

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 867
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: Bezdomny » 24 lip 2019, 13:35

ssol pisze:[...] i wiem kiedy dam im wiarę nakręcę się..
dlaczego? nie wiem

Znasz tą starą historyjkę o wiszącym nad przepaścią?
Na pewno znasz, bo to stara historia i wielu nauczycieli ją używa.

Jest facet, który ma spętane ręce i nogi, do tego ktoś go powiesił nad przepaścią w taki sposób, że zębami trzyma się gałęzi drzewa, które zwisa nad tą przepaścią. Jak otworzy usta, zginie.
Gdybyś był na jego miejscu, jak byś uratował swoje życie?

ssol
Posty: 19
Rejestracja: 14 lip 2019, 23:39

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: ssol » 25 lip 2019, 21:39

Nie znam tego,zastanawiałem się ale nie ma tu rozwiązania.. w kązdym wypadku finał jest znany, więc jaki sens główkować. Oczywiście łatwo powiedzieć gorzej wykonać wisząć i walcząc z tym by nie puścić a jednocześnie usilnie znaleźć sposób by żyć.. nie ma sensu lepiej puścić.

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 867
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: od 2012 roku próbuje...

Postautor: Bezdomny » 26 lip 2019, 15:11

Może się zdziwisz, ale wielu woli ten stan.
Jest źle, by nie powiedzieć tragicznie, finał jest znany, ale wciąż nakręcają się, dają wiarę w to, że nastąpi jakiś cud i ktoś ich wybawi z tej opresji a oni będą zwolnienie z czegokolwiek, zachowają wszystko w formie do jakiej się przyzwyczaili. Co więcej, z niewiadomych względów mają wbite do głowy, że taki stan ich określa, daje im niepowtarzalne jestestwo i tego bronią jak twierdzy. Źle im z tym, są nieszczęśliwi, miotają się w te i we wte, ale przecież nie mogą puścić i dalej się nakręcają.

Jak im pomóc by spełnić ich oczekiwania?


Wróć do „Wirtualny satsang Bramy Oświecenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość