Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

UWAGA! Uprasza się "niebieskich", by nie brali udziału w wątkach innych "niebieskich".
Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 901
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: Bezdomny » 14 maja 2019, 20:42

DziwnyJestTenSwiat pisze:Przestrzeń to iluzja. Możesz rozwinąć?

Skąd ten cytat? 'Przestrzeń' ma wiele znaczeń.

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 901
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: Bezdomny » 15 maja 2019, 22:11

OK, w sumie nie ma to znaczenia w jakim znaczeniu :lol:

Zarówno przestrzeń tzw. fizyczna czyli ziemska, kosmiczna, jak i przestrzenie intelektualne np. matematyczne, są finalnie dostępne jako obrazowanie w umyśle. Zmysły odbierają jakieś bodźce, również samo myślenie może takich dostarczać, po czym umysł tworzy mapę danych przestrzeni będących użytymi jako meta narzędzia porządkowania informacji. Zresztą podobnie jak czas, który jest jedną z tych przestrzeni. Dobrze to obrazuje motyw "Matrixa", gdzie maszyny dostarczając komplet bodźców wprost do synaps ludzi-bateryjek powodują, każdy z nich przeżywa "swoją" rzeczywistość.
Osobiście nie uważam byśmy żyli w świecie kreowanym przez maszyny ;) niemniej finalnie jest tak, że widzimy poprzez umysł i wszystko co poprzez niego widzimy jest obrazowaniem w samym umyśle.

Awatar użytkownika
DziwnyJestTenSwiat
Posty: 54
Rejestracja: 30 gru 2017, 23:34

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: DziwnyJestTenSwiat » 24 sty 2020, 23:02

Próbuję dojść do oświecenia i blokuję się na zdaniu:

Forma jest pustką, pustka jest formą.

Pisałeś kiedyś o świadomości pustki ale usunąłeś temat, możesz rozwinąć? Czym jest pusta natura rzeczywistości i jak dojść do miejsca w którym nie ma czasu ani przestrzeni?

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 901
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: Bezdomny » 26 sty 2020, 19:20

Wieli nauczycieli używa pojęcia "drogi" do oświecenia.
Droga, w powszechnym odczuciu kojarzy się literalnie jako jakiś dystans do przejścia. I choć trafiają się najbardziej ograniczeni adepci, którzy ten wymóg traktują geograficznie i jadą do Indii :lol: , to owa droga jest raczej kroniką mentalnych przemian, stopniowego wyzbywania się koncepcji ograniczających umysł i żadnej podróży nie wymaga. Jest ona wręcz przeszkodą, ponieważ "zagaduje" umysł zdobywaniem kolejnych poziomów wtajemniczenia, hierarchii, itp. Wszystkie te koncepcje budują mentalny obraz tysiąca rzeczy i przeszkód do przejścia, tymczasem wszystko i nic są jednocześnie właśnie tu, w tym miejscu, w każdym miejscu; wszystkie formy i wszystkie pustki; upraszczając: forma i pustka.

Wszystkie formy są puste, oznacza, że w żadnej formie nie ma nic co można nazwać składnikiem wyłącznym dla tej formy.
Np. samochód nie składa się z części wyłącznych dla samochodu: blachę, plastik, silnik, szyby, fotele można znaleźć w innych wytworach technicznych i gdyby wziąć samochód i zmielić w wielkiej maszynce do mielenia samochodów i usypać woreczek tego miału i dać specjaliście, nie ma szans by stwierdził z całkowitą pewnością, że był to samochód, a nie koparka czy wyposażenie zakładu fryzjerskiego.
Podobnie jest ze wszystkimi innymi formami włącznie z ludźmi, zwierzętami czy innymi żyjątkami. Gdyby któreś z tych nieszczęśników wrzucić do piekielnego młynka gdzie z najdrobniejszej molekuły DNA zrobi się gulasz, najlepszy specjalista nie będzie w stanie orzec jego wcześniejszej formy.

Co zatem na najniższym materialistycznie poziomie atomów, kwarków i innych leptonów?
Nauka, by być sztafetą wiedzy musi być przekazywana z pokolenia na pokolenie, a chcąc być rozwijana w jednym aspekcie inny musi upraszczać do modeli uzasadnionych dydaktycznie, te "drugie", czasem wcześniejsze, lub mniej istotne dla kształcenia w jakiejś dziedzinie. Nie inaczej jest z użytecznym modelem atomu niejakiego Rutheforda, dzięki któremu większości ludzi świat materialny jawi się jak potężny zbiór takich mini mini tycich kuleczek. W stosowaniu przedmiotów codziennych, domu i ogrodzie, podczas wojaży i setek tysięcy innych aktywności skali, nazwijmy ją makro, całkowicie wyczerpuje potrzebę wiedzy w tym zakresie.
Ale to wciąż model, użyteczne przybliżenie, nie rzeczywistość.

Na poziomie subatomowym okazuje się, że nie ma żadnych mniejszych kuleczek, które by te atomy tworzyły. Jest tam natomiast pusta przestrzeń którą współdzielą elementy wzajemnych oddziaływań opisywane za pomocą energetycznych potencjałów, gdzie ich położenie określane jest prawdopodobieństwem, a czas i przestrzeń załamują się. Obrazki dramatycznych kolizji jakie produkuje CERN okazują się graficzną prezentacją, a nie zdjęciem eksplodujących jakoby mini kuleczek. Na tym najniższym z materialnych poziomów jest gra energii w ... w pustce.
Formy zatem są puste substancjalnie, a wszystkie te miliony rzeczy są niczym wydmuszki i ta pustka je wypełnia po same brzegi jakie koncepcyjnie są im przypisane.


Oszczędziłem w tym drobnym skrócie tych wszystkich świętych koncepcji do przyjęcia na wiarę jakich pełno można wyczytać, nie aspiruję by stawać nim w szranki. Podsuwam jedynie jako asumpt do rozważań.

Awatar użytkownika
DziwnyJestTenSwiat
Posty: 54
Rejestracja: 30 gru 2017, 23:34

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: DziwnyJestTenSwiat » 31 sty 2020, 11:46

Nigdy nie dojdę do oswiecenia bo to zakłada drogę do przejścia w czasie. Możesz coś napisać o naturze czasu czyli chyba jedynego czynnika który blokuje mnie przed oświeceniem? Bo inaczej będę w nieskończoność siedział i ludzil się że oświecenie nadejdzie kiedyś jutro lub za sto lat.

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 901
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: Bezdomny » 02 lut 2020, 23:29

DziwnyJestTenSwiat pisze:Możesz coś napisać o naturze czasu czyli chyba jedynego czynnika który blokuje mnie przed oświeceniem?

Na temat natury czasu polecam opracowanie https://zbigniew-modrzejewski.webs.com/naturyczasu_index.html

Do oświecenia nie jest ci to potrzebne; nie jest to ścieżka zdobywania wiedzy czy innych czynników, a raczej wyzwolenia się z ograniczeń jakie nabyłeś, one bowiem tworzą tę "klatkę".


DziwnyJestTenSwiat pisze:Nigdy nie dojdę do oswiecenia bo to zakłada drogę do przejścia w czasie.[...] Bo inaczej będę w nieskończoność siedział i ludzil się że oświecenie nadejdzie kiedyś jutro lub za sto lat.

To jest jakaś tam twoja koncepcja. ;)

Awatar użytkownika
DziwnyJestTenSwiat
Posty: 54
Rejestracja: 30 gru 2017, 23:34

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: DziwnyJestTenSwiat » 03 lut 2020, 12:48

No to ja już nie wiem :desperate:

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 901
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: Bezdomny » 03 lut 2020, 23:50

DziwnyJestTenSwiat pisze:nie wiem :desperate:

To całkiem dobry punkt wyjścia :ok:

Awatar użytkownika
DziwnyJestTenSwiat
Posty: 54
Rejestracja: 30 gru 2017, 23:34

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: DziwnyJestTenSwiat » 04 lut 2020, 14:44

A tobie jak się udało osiągnąć oświecenie?

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 901
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: Bezdomny » 05 lut 2020, 1:59

Jest pewne nieporozumienie jakie wiąże się z dość powszechnym wyobrażeniem oświecenia. Postrzegane jest jako symboliczny, a czasem wręcz magiczny kres tzw. duchowego rozwoju; moment w którym wszystko staje się jasne i już nic więcej poza lewitacją w niebie Buddów nie wymaga uwagi. :lol:

Otóż tak nie jest.

Nauczyciele duchowi wpajają mimochodem również przeświadczenie o konieczność wytrwałej drogi wiodącej do oświecenia, a jeżeli po ukończeniu jakiegoś wysokiego pułapu to nie następuje, niejako z automatu oznacza to niewystarczającą determinację w "podążaniu drogą".

To też jedynie wyobrażenie.
Nawiasem mówiąc, znaczna część tzw przewodników duchowych zajmuje się nauczaniem różnych technik drogi, dlatego że ich rozwój zatrzymał się na jakimś etapie i nie doznali oczekiwanego oświecenia, dlatego dalej próbują, a to wyobrażenie doskonale uzasadnia ich niezbędność jak i samą koncepcję drogi zwieńczonej ostatecznym osiągnięciem. :D

Można wierzyć albo nie, ale nazwijmy to "duże bum!" może nadejść w nieoczekiwanym momencie i jest raczej średnio zależne od stopnia zaawansowania rozwoju duchowego adepta. W tym więc kontekście nie stanowi zdeterminowanej nagrody za całokształt wysiłków, więc średnio wypada jako jego osiągnięcie. Z drugiej zaś strony porzucenie wysiłków i determinacji i popadnięcie w stan "odgrywania starej płyty" nikogo do tego raczej nie przybliży. Sprawdza się chyba raczej metoda mitycznego złotego środka, balansu pomiędzy determinacją, a robieniem tego co w danej chwili jest od nas wymagane.

Moment oświecenia, który posiada aspekt niewątpliwie wyzwalający którego nie sposób pomylić z czym innym,w swojej istocie nie jest osiągnięciem, a stratą. Poukładany świat w którym łatwo jest znaleźć oparcie w postaci systemu wiary czy ideałów, nagle się kruszy i rozwiewa się niczym pył na wietrze.
Rzeczy pewne przestają takimi być. To świat w którym z momentu na moment wszystko dzieje się na nowo i nic nie jest takie samo jak wczoraj. To ciągłe pytanie, to ciągłe odkrywanie zjawisk wcześniej czasem niedostrzeganych w wirze rutyny "znanej" codzienności. To ciągłe poszukiwanie tego co najważniejsze i odkrywanie bólu zwanego życiem.

Nic nie osiągnąłem.


Wróć do „Wirtualny satsang Bramy Oświecenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości