Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

UWAGA! Uprasza się "niebieskich", by nie brali udziału w wątkach innych "niebieskich".
Awatar użytkownika
DziwnyJestTenSwiat
Posty: 33
Rejestracja: 30 gru 2017, 23:34

Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: DziwnyJestTenSwiat » 18 wrz 2018, 20:59

Heja Bezdomny,

pytania mam dwa:

1. Pusta przestrzeń w czaszce - czy to tam tworzy się percepcja razem z wrażeniem przestrzeni?
2. Krańcowy obserwator - czy to jest świadomość indywidualna?
3. Jakieś wskazówki?

|O

Pozdro

Awatar użytkownika
DziwnyJestTenSwiat
Posty: 33
Rejestracja: 30 gru 2017, 23:34

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: DziwnyJestTenSwiat » 18 wrz 2018, 23:25

Czy moja świadomość ma moc myślenia myśli w sposób świadomy? Tzn. "świadome myślenie"? Czy to ona porusza umysłem? Piętnowanie myślenia w duchowości jest nagminne i jakoś... mi to nie leży :twisted: A udawanie, że mnie tutaj nie ma to kręcenie się w kółko.


Spróbuj coś pomyśleć i powiedzieć to równocześnie... heh... :oops:

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 866
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: Bezdomny » 19 wrz 2018, 1:08

DziwnyJestTenSwiat pisze:Heja Bezdomny,

pytania mam dwa:

1. Pusta przestrzeń w czaszce - czy to tam tworzy się percepcja razem z wrażeniem przestrzeni?
2. Krańcowy obserwator - czy to jest świadomość indywidualna?
3. Jakieś wskazówki?

Zapytaj się psychologów, coś tam ci wymyślą :lol:

DziwnyJestTenSwiat pisze:Czy moja świadomość ma moc myślenia myśli w sposób świadomy? Tzn. "świadome myślenie"? Czy to ona porusza umysłem? Piętnowanie myślenia w duchowości jest nagminne i jakoś... mi to nie leży :twisted: A udawanie, że mnie tutaj nie ma to kręcenie się w kółko.


Spróbuj coś pomyśleć i powiedzieć to równocześnie... heh... :oops:

Jak dostaniesz kopa w zadek, to myśli i mowa pojawią się równocześnie, zaufaj... :))

Awatar użytkownika
DziwnyJestTenSwiat
Posty: 33
Rejestracja: 30 gru 2017, 23:34

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: DziwnyJestTenSwiat » 05 maja 2019, 12:55

Jak uwolnić świadomość z głowy? To wszystko to gra na czasie.

Awatar użytkownika
DziwnyJestTenSwiat
Posty: 33
Rejestracja: 30 gru 2017, 23:34

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: DziwnyJestTenSwiat » 05 maja 2019, 13:30

Nawet medytacja to kolejna projekcja umysłu, który twierdzi że to do czegoś doprowadzi. Niekończąca się zabawa.

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 866
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: Bezdomny » 08 maja 2019, 0:45

Mówiąc "medytacja" nie wiadomo do końca co masz na myśli. Może być tak, że rozumiesz jej sens opacznie, bo ktoś objaśnił ją tobie opacznie, lub też stworzyłeś sobie jej sens taki, jakim myślałeś że jest. Jest masa technik nazywanych ogólnie "medytacją"; wielu nauczycieli twierdzi, że medytacja uprawiana w taki czy inny sposób jest metodą na osiągnięcie oświecenia, lecz to nie tak.
Piszę z doświadczenia, ponieważ w młodości miałem takie wyobrażenie o medytacji i medytowałem wiele w różny sposób.
Adept oświecenia jest przekonany, że robiąc coś specjalnego, np medytację, jest w stanie oddając całe serce w jej wykonywanie, osiągnąć oświecenie. Skupia się więc na uspokojeniu ciała, wyrównaniu oddechu, medytuje nad konganami, śpiewa, robi pokłony, robi, robi, robi, wciąż coś robi. Często robi wiele lat, traci sens robienia, potem go odnajduje i wraca do robienia i znowu robi. Oświecenie jednak na pstrym koniu hasa i nie chce przyjść by dać się robiącemu osiągnąć. Co jest nie tak?
Nie ma nic złego w uspokojeniu ciała, uspokojeniu myśli, zgłębieniem technik oddychania i różnych innych innych pożytecznych i przydatnych umiejętności, ale żadne z nich nie jest receptą na oświecenie, a jedynie techniką, która zajmuje rozbiegany umysł.
Medytacja wbrew obiegowej opinii, jej sens, ten najgłębszy, wykracza poza techniki takie czy inne. Gdy techniki zostaną poznane, zaczynają się refleksje o sensie medytacji. Można powiedzieć, że kiedy ciało się uspokoi, zaczyna się obserwacja, potem odkrywasz przepływ, a na końcu znikasz. :OO:
By "zniknąć", medytacja nie jest konieczna, ale bywa przydatna. Dla wielu ludzi medytacja to coś bardzo trudnego, czasem do tego stopnia, że ją porzucają, tak bywa. Mimo, że medytacja nie jest konieczna, to bywa bardzo przydatna, bo tworzy komfortową sytuację; nie trzeba przejmować się troskami codziennymi, tym że coś ci spadnie na głowę, czy ktoś wystraszy. Podczas medytowania wszyscy buddowie stoją nad tobą i każdy ci pomaga :)
To czas wyrwany codzienności, by oddać się obserwacji, poddać przepływowi, by w pewnym momencie zniknąć w samadhi.

DziwnyJestTenSwiat pisze:Jak uwolnić świadomość z głowy? To wszystko to gra na czasie.

Czemu akurat z głowy?
Na przykład prowadząc samochód, wielu kierowców rozgląda się mimochodem, myślą o różnych rzeczach, o pracy, o żonie, o zakupach, w ogóle nie poświęcając myśli o kierowaniu samochodem, tj wrzuceniu konkretnego biegi, naciśnięciu hamulca czy sprzęgła, skręceniu kierownicą w lewo czy w prawo, wrzuceniu migacza, a mimo to obrazili by się gdybyś zarzucił im, że jeżdżą nieświadomie. Gdzie więc jest ich świadomość podczas kierowaniu pojazdem? W tej samej głowie w której myślą o zakupach czy pracy? A może ta świadomość jest w rękach albo nogach?
A tak w ogóle to czy ktokolwiek ma moc sprawczą by ją "uwalniać"? Przecież prowadząc samochód, jesteś zbyt zajęty myśleniem o czymś tam, by jeszcze móc robić to "uwalnianie" świadomości kierowania pojazdem, nieprawdaż? Ona sama się uwalnia.
Więc niby dlaczego w jakiś zupełnie inny, celowy sposób miałbyś ją uwalniać podczas medytacji?
Uważasz, że to sensowny pomysł?

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 866
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: Bezdomny » 08 maja 2019, 12:12

Kontynuując rozważania o świadomości warto by się pokusić o próbę zdefiniowania tego czym jest, bo wbrew pozorom nie jest to pojęcie jednoznaczne.
Według mnie zawężanie pojęcia świadomości jedynie do tego, co jest uświadomione, czyli objęte obszarem myśli, stanowi zbyt pochopne spłycenie, bo czymże jest tzw nieświadomość jak nie świadomością nieuświadomioną? Tak więc przychylam się do pojęcia świadomości na podobieństwo modelu swego rodzaju kuli-całości, w której to co uświadomione myślami jest tylko częścią, a to poza widnokręgiem myśli, obszarem nieświadomości.
Świadomość ujętą w ten sposób, identyfikuję jako siłę sprawczą, życiową, organizującą dany organizm, przeciwstawną rozpadowi, której zadaniem i celem jest umożliwienie trwania i realizacji życiowych celów.
Jeśli rozważymy świat jako żyjący mega organizm, jego świadomość możemy dostrzec poprzez działanie sił-żywiołów: wiatru, ognia, wody i ziemi, które go kształtują, które tworzą miejsce przyjazne wszelkim organizmom go zamieszkującym. Jego obecność znajdziemy wszędzie i nie ma powodu by przypuszczać, że gdzieś w jakimś jego miejscu, niczym w "głowie" jest jego źródło. Niemądre by było pragnienie by "uwolnić wiatr z Alaski", czy "ogień z Afryki".
W organizmie ludzkim podobnie, świadomość jest wiatrem, ogniem, wodą i ziemią, które tworząc swój taniec obecne są w całości i próbę "uwolnienia" jej z głowy uważam za pozbawioną sensu. Gdzie i po co mielibyśmy ją uwalniać?

Awatar użytkownika
DziwnyJestTenSwiat
Posty: 33
Rejestracja: 30 gru 2017, 23:34

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: DziwnyJestTenSwiat » 11 maja 2019, 16:06

Gdzie i po co mielibyśmy ją uwalniać?


Mooji kładzie nacisk na zaobserwowanie obserwatora (świadomości) stąd te wnioski. Jakoś te nauki bardziej do mnie przemawiają, nadają jakiś sens.

Można powiedzieć, że kiedy ciało się uspokoi, zaczyna się obserwacja, potem odkrywasz przepływ, a na końcu znikasz.


Co to jest przepływ? Znikam? Jak to możliwe żeby zniknąć?

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 866
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: Bezdomny » 14 maja 2019, 2:09

DziwnyJestTenSwiat pisze:Mooji kładzie nacisk na zaobserwowanie obserwatora (świadomości) stąd te wnioski. Jakoś te nauki bardziej do mnie przemawiają, nadają jakiś sens.

Mooji to interesujący nauczyciel. Również na naszym forum znajdziesz tu wiele jego mów nauczania, czasem bardzo głębokich w swej istocie. Jest sukcesorem nauczania Papaji, gdzie istotną, aczkolwiek w moim odczuciu przejściową rolę pełni pojęcie obserwatora identyfikowanego jako świadomość "ja".
Intuicyjne istnienie obserwatora, gdzieś tam w głowie, odczuwa wielu studentów, ale nie jest to wcale powszechne w dzisiejszym świecie naiwnego materializmu, zwłaszcza zachodnim. Określenie "naiwny" nie jest tu użyte by deprecjonować, lecz by wskazać na ujęcie intelektualnie bez wysiłkowe - "jest to co widzę, takie jak widzę". Stąd "obserwator" jest narzędziem pomostowym do którego Mooji odwołuje tych, którzy mają silne utożsamienie z "ja, to ciało" do "ja, cichy obserwator". Taka metodologia nauczania tworzy mentalną bazę dla studentów jego nauczania, które stawia za cel ostateczny osiągnięcie oświecenia.
"Ja, obserwator" oświecenia za sobą nie niesie, bowiem przechowuje dualizm mentalny "ja vs reszta świata" w formie mniej bezpośrednio powiązanej z ciałem i stanowi bazę, nazwijmy to, kursu na poziomie wstępnym.
Znakomitej większości studentów którą można by nazwać fanami post hippisowskiej estetyki, ten poziom całkowicie wystarcza i nie są zdolni psychicznie do dalszej drogi, co nieuchronnie prowadzi do mentalnego przewartościowania, porzucenia świata jaki znają na rzecz podróży w nieznane. Nie musi się to wcale wiązać z jakąś podróżą czy wstąpieniem do klasztoru; porzucić znany świat i wyruszyć w nieznane można z powodzeniem mieszkając wciąż w tej samej przestrzeni fizycznej, wykonując pracę jak dotychczas, będąc dalej rodzicem, inżynierem, stolarzem, etc.



DziwnyJestTenSwiat pisze:Co to jest przepływ? Znikam? Jak to możliwe żeby zniknąć?

Przepływ, to naturalny ruch energii, ruch wiatru/wody, ruch ciepła/zimna, dźwięku/ciszy, bólu/przyjemności, myśli...

Zniknąć? Nie :D nie chodzi o ciało, na to przyjdzie czas po śmierci ciała. Bardziej tu chodzi o zniknięcie "ja, obserwatora".


Odkrycie, że wszystkie formy są ostatecznie puste.

Awatar użytkownika
DziwnyJestTenSwiat
Posty: 33
Rejestracja: 30 gru 2017, 23:34

Re: Przestrzeń w głowie i krańcowy obserwator

Postautor: DziwnyJestTenSwiat » 14 maja 2019, 9:47

Przestrzeń to iluzja. Możesz rozwinąć?


Wróć do „Wirtualny satsang Bramy Oświecenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości