Codzienność

UWAGA! Uprasza się "niebieskich", by nie brali udziału w wątkach innych "niebieskich".
robot
Posty: 101
Rejestracja: 28 lis 2016, 16:28

Re: Codzienność

Postautor: robot » 14 paź 2016, 2:05

A czy nie jest tak że rzeczy jawią się takimi jakimi widzi je patrzący ? Na absolutnym poziomie oczywiście patrzący, widzenie i dana rzecz to jedno. Ale wiedza o tym i doświadczanie jedności to dwa bieguny. Chodzi o to że patrzący widzi rzeczy w zależności w jakim stanie jest biochemia jego mózgu. Człowiek w klinicznej depresji widzi szary i beznadziejny świat, gdy weźmie lekarstwa staję się kolorowo. Człowiek latami praktykujący medytację, posty, diety być może osiąga taką koncentrację neuroprzekaźników że widzi rzeczy pięknymi.
Boję się, że oświecenie to tylko odpowiednia aktywność mózgu która głównie zależy od jego biochemii.

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 866
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Codzienność

Postautor: Bezdomny » 14 paź 2016, 2:06

Coś się tak uczepił mózgu i biochemii?
Ktoś porównał mózg do telewizora. Jak zdejmiesz obudowę i zaczniesz gmerać kombinerkami to jest dużą szansa, że treść przekazu zostanie mocno zniekształcona czy wręcz zniknie, lecz znikoma byś znalazł w układach scalonych ulubionego dziennikarza czy inny przekaz.
Jak pisałem wcześniej, choć rola pośrednicząca mózgu jest oczywista, to nikt nie doszukał się w szarej masie twardych dysków pamięci ani tajemniczego "pana kierownika".

adruido pisze:A czy nie jest tak że rzeczy jawią się takimi jakimi widzi je patrzący ?

Zdecydowanie tak.

adruido pisze:Człowiek latami praktykujący medytację, posty, diety być może osiąga taką koncentrację neuroprzekaźników że widzi rzeczy pięknymi.

Celem oświecenia nie jest by widzieć rzeczy pięknymi, tylko takimi jakie są.
Tu nie chodzi o odcięcie się od wrażeń nazwijmy to umownie brzydkich, czy inny nieziemski odlot, ale od wyzwolenia się spod iluzji postrzegania obarczonego mrzonkami.

adruido pisze:Boję się, że ...

I jesteś w tym przekonujący.

robot
Posty: 101
Rejestracja: 28 lis 2016, 16:28

Re: Codzienność

Postautor: robot » 14 paź 2016, 2:06

Ciało/mózg jako odbiornik wszystkiego co nadaje wszechświat (albo odwrotnie jako nadajnik konstruujący wszechświat) oraz świadomość tego co się odbiera/nadaje. Ale po drodze jest jeszcze ten iluzoryczny interpretator który nazywa po swojemu wszystko: ja, ty, moje, powietrze, ziemia, woda, chemia, niebo, dobro, zło, kubek, monitor, oświecenie itd. itp. No i na końcu JA ogarniający to wszystko w pudełko nadające się do obejrzenia z każdej strony, opisania i przedstawienia tu na forum.

Czuję że zadawanie jakichkolwiek pytań niema sensu i nie prowadzi do niczego. Skoro też nie ma żadnej właściwej drogi czy praktyki prowadzącej do przebudzenia ani nawet żadnych okoliczności choć trochę temu sprzyjających i tak właściwie to nic z tym nie można zrobić to pozostaje pytanie jak żyć? Jak zawrócić z tej drogi poszukiwacza, i porzucić nadzieję na oświecenie ? Może powrócić do korzeni, do narodowej religii albo iść z duchem czasu i udać się do psychologa ? Przebudzenie może się przytrafi samoistnie a może nie i chyba tyle w temacie.

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 866
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Codzienność

Postautor: Bezdomny » 14 paź 2016, 2:06

adruido pisze:[...] albo iść z duchem czasu i udać się do psychologa ?

Ktoś kiedyś powiedział, że "jak ktoś ma problemy, to idzie do psychologa, jak psycholog ma problemy to idzie do mistrza zen, jak mistrz zen ma problemy, idzie w góry" :lol:
Tak więc bądź jak mistrz zen, nie szarp nikogo za rękaw, nie wiś na niczyjej opinii czy wierze, tylko sprawdzaj jak działa umysł, badaj go, badaj wszystko co wokół, kwestionuj dogmaty, miej "umysł początkującego".


Wróć do „Wirtualny satsang Bramy Oświecenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości