Rozwój i doświadczenia

UWAGA! Uprasza się "niebieskich", by nie brali udziału w wątkach innych "niebieskich".
jerry_1234
Posty: 39
Rejestracja: 27 sty 2017, 23:05

Rozwój i doświadczenia

Postautor: jerry_1234 » 14 paź 2016, 1:20

Czy istnieje w ogóle coś takiego jak rozwój i czemu mają służyć doświadczenia w nieprzebudzonym stanie umysłu?

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 866
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Rozwój i doświadczenia

Postautor: Bezdomny » 14 paź 2016, 1:20

jerry_1234 pisze:Czy istnieje w ogóle coś takiego jak rozwój

Rozwój można rozumieć dwojako: jako przemiany formy od stadium uznany za początkowy w formę następczą (np. z ziarna w roślinę); lub jako zwiększenie biegłości w wykonywaniu określonej czynności poprzez doskonalące powtarzanie.
Tak więc określenie "rozwój" z definicji odnoszące się do wydzielonej formy jakiej dotyczy, de facto traktuje o następujących po sobie przemianach. Te jak wiadomo, następują permanentnie - nawet trup ulega rozkładowi, co też poniekąd jest wyrazem jego dalszego rozwoju.

Należy w tym miejscu zastanowić się nad odwróceniem tego pytania: czy istnieje coś takiego jak stan absolutnego bezruchu, zatrzymania w cyklu przemian, swoiste "zatrzymane w kadrze"?


jerry_1234 pisze:czemu mają służyć doświadczenia w nieprzebudzonym stanie umysłu?

Niezbyt zrozumiałe jest uzależnienie doświadczeń od kategoryzacji na umysł przebudzony i nie przebudzony.

Rolą doświadczenia jest dostarczenie nowych bodźców w celu weryfikacji pamięci doświadczeń uprzednio zaistniałych.

p.s.Sprecyzuj dokładniej swoje pytanie.

jerry_1234
Posty: 39
Rejestracja: 27 sty 2017, 23:05

Re: Rozwój i doświadczenia

Postautor: jerry_1234 » 14 paź 2016, 1:21

O matko święta! Nie mam aż tak przenikliwego umysłu...
Za sprawą choroby, zaawansowanej nerwicy natręctw, żyję w piekle z którego zdaje się nie być wyjścia. Spróbowałem już wszystkich sensownych form terapii, porozpoznawałem mechanizmy działania choroby docierając do samych jej podstaw, co nie zmieniło absolutnie nic w kwestii intensywności objawów.
Jedynym, co tak naprawdę działało było to, co w "przejściu" - wycofywanie uwagi z myśli, weryfikacja, do czasu aż zaburzony umysł uderzał ze zdwojoną siłą i robił ze mną co chciał.

Moje szanse na przebudzenie przy takim stanie psychiki są raczej zerowe, zastanawiam się zatem czemu służyć ma to życie.

Czy istnieje coś takiego jak dusza, która ewoluuje na przestrzeni licznych wcieleń (to rozumiałbym jako rozwój)?

Czy jedni są bardziej zaawansowani od innych przez co mogą się przebudzić?

Zwyczajnie nie wiem czy jest jakiś cel istnienia w takim bagnie, w jakim się znajduję.

Yoshi

Re: Rozwój i doświadczenia

Postautor: Yoshi » 14 paź 2016, 1:22

Za sprawą choroby, zaawansowanej nerwicy natręctw, żyję w piekle z którego zdaje się nie być wyjścia.


Owszem, jest. Sorry. Uzalasz sie.

Spróbowałem już wszystkich sensownych form terapii,...


Strata czasu.

Jedynym, co tak naprawdę działało było to, co w "przejściu" - wycofywanie uwagi z myśli, weryfikacja, do czasu aż zaburzony umysł uderzał ze zdwojoną siłą i robił ze mną co chciał.


To dobra droga i chyba pomogla. Jednak poddales sie. Umysl walczy o przetrwanie widzac, ze jego dni sa policzone. Nic dziwnego, ze sie uaktywnil i silniej odciagal Cie od rzeczywistosci. Normalka. Ale sie wycofales pod jego naporem. Szkoda.
Moje szanse na przebudzenie przy takim stanie psychiki są raczej zerowe, zastanawiam się zatem czemu służyć ma to życie.


Cierpienie motywuje do wyjscia z niego. Pomysl o tych, ktorzy nie maja natrectw. Jaki maja interes w tym, aby wyzwolic sie z iluzji? Moze natrectwa to Twoja szansa? Moze jestes wlasnie bardzo blisko? Jednak z tego co piszesz poddales sie. Entuzjazm do wyjscia z tego stanu musisz niestety znalesc sam. Musisz odnalezc w swoim sercu sile, ktora juz posiadasz, aby wzniecic entuzjazm do poznania prawdy. To jednak mozesz tylko zrobic sam. Jesli nie zjesz, umrzesz. Jesli sie nie ockniesz, to sie nie obudzisz. Jesli bedziesz sie uzalal, to nigdy z iluzji nie wyjdziesz. I jakkolwiek brutalnie to brzmi, to to sa slowa milosci.


:f_old:

jerry_1234
Posty: 39
Rejestracja: 27 sty 2017, 23:05

Re: Rozwój i doświadczenia

Postautor: jerry_1234 » 14 paź 2016, 1:23

Kiedy próbuję medytacji o której piszesz w innym wątku przychodzą napady lękowe, są one wtedy dla mnie jedyną rzeczywistością, czego się zaprzeć aby nie zatonąć?

Yoshi

Re: Rozwój i doświadczenia

Postautor: Yoshi » 14 paź 2016, 1:24

Co powoduje lek?

Zwroc uwage, ze lek i zlosc, kazda "bolesna" energia pojawia sie kiedy nie wyrazamy zgody. Brak zgody na to Co Jest spowodowany jest ocena. Ocena jest mozliwa tylko dzieki myslom. Wiec w skrocie rzec mozna, ze lek i zlosc powoduje mysl. Kiedy jest brak oceny a zatem mysli, zgoda pojawia sie sama. Przychodzi jako Spokoj, w ktorym wydarza sie caly swiat, dzien codzienny.

Powiedz mi Przyjacielu, jak mogles doswiadczac medytacji jednoczesnie czujac lek? Opierales sie przed nia, starajac sie oprzec przed lekiem.

Lek jest wskazowka na to, ze mysl wciaz jest. Kazde napiecie w ciele wskazuje na mysl. Niemozliwym jest byc w uwaznosci i odczuwac dlugotrwaly lek. On sie moze pojawic. Lecz nie jest w stanie przetrwac. Przetrwa wtedy, kiedy w panice na to, ze sie pojawil, skulisz sie i zaczniesz go nie-chciec: „Ojej! Jak to! Tyle praktykuje i znow pojawil sie lek? Musze cos zle robic! Musze zmienic nauczyciela!”

Ile sily wlozysz w jego usuniecie, tyle zostanie przemienione na sile, ktora mu dasz do zycia. Kiedy nie poswiecasz mu uwagi, odbierasz mu zycie. Kiedy boisz sie oddac kontrole i pozwolic sobie na lek, na to zeby sie bac, wkladasz sile, by plynac pod prad i budujesz depresje. Kiedy pozwalasz mu byc, kiedy sie rozluzniasz, on zaczyna wiednac. Im bardziej sie otwierasz, lek zaczyna sie rozplywac w Tobie nieograniczonym. Nie mozesz tylko tego chciec, bo wtedy umysl powroci. Jesli bedziesz chcial osiagnac ten stan, to go nie osiagniesz. Musisz sie rozluznic i otworzyc na wszystko. Na wszystkie energie, ktore sa w ciele. Cierpienie nie jest w stanie przetrwac w uwaznosci. Lek w uwaznosci zyc nie moze.

Niczego sie nie zapieraj. Odwrotnie. Masz sie puscic. Pozwolic wykonac kazde wariactwo temu lekowi, ktory masz w sobie. Przestan go trzymac. Pusc go. Pozwol mu zatanczyc. Jesli nie bedziesz mial intencji aby zniknal, sam odejdzie i nigdy w takiej krasie sie juz nie pokaze. Nie mozesz tylko tego chciec. W chwili medytacji nie moze byc to Twoim celem, bo sie nie uda.

Pamietaj jednak tez, ze kiedy sie pojawia i pozwalasz mu byc, by mu nie poswiecac uwagi. Uwaga skierowana jest na Twoje doswiadczanie ciala. A on pojawia sie jak wszystko co pojawia sie w Twojej percepcji. W tym Co Jest. Poswiecajac mu uwage dajesz mu zycie. On wydarza sie w Twojej swiadomosci i pozwol na to, ale badz swiadom tez wszelkich innych wydarzen tej chwili. Nie podsycaj leku kierujac na niego uwage. Pozwol mu byc.

Kazdy z nas chce ulgi. Paradoksalnie wlasnie to chcenie buduje depresje. Kiedy padasz na twarz, odruchem jest to, ze wyciagasz przed siebie rece. Przez wiele lat uczylismy sie, zeby w obliczu bolesnych emocji reagowac scisnieciem, w efekcie lekiem i zloscia. Wytworzylismy w sobie odruch przeciwny. Kiedy przychodzi bolesna energia, „powinnismy” sie na nia rozprezac i nie dyskutowac nad nia intelektualnie.

Kiedy jest swiadomosc ciala, jest swiadomosc energii w nim. Dzieki swiadomosci, bolesne energie odchodza. Tak naprawde sa niczym innym, jak fizycznymi skurczami ciala (ktore w skrajnosci potrafia doprowadzic do zawalu sama mysla).

Lecz nie mozesz sprawdzac; „Czy juz jestem spokojny? Czy juz lek odszedl? Czy juz zadzialalo?”, bo to powrot do mysli. Znow podnosi sie chaos, wibracje w ciele rosna.

Ale jak sie tak dzieje, to nic w tym zlego. Umysl zamieszal i sobie poszedl.Wiec gdy znow puscisz, gdy znow jestes swiadom ciala i energii w nim, dzieki tylko samemu spojzeniu, dzieki swiadomosci, wszystko zaczyna cichnac. Wszelkie napiecia sie rozplywaja. Cialo-umysl jest rozprezone. Pojawia sie Spokoj. Poki nie pojawi sie mysl: „O w koncu sie udalo! Och...” :)

To mozesz zrobic tylko sam.
Z otwarta przylbica. W zamknietej sie nie da.


:coffee:

jerry_1234
Posty: 39
Rejestracja: 27 sty 2017, 23:05

Re: Rozwój i doświadczenia

Postautor: jerry_1234 » 14 paź 2016, 1:25

To, o czym piszesz, to przyjmowanie doświadczeń w pełni takimi, jakimi są, czy tak?
To ja usiłuję uciec od rzeczywistości wkręcając się?
Jest to jedyna droga?

Yoshi

Re: Rozwój i doświadczenia

Postautor: Yoshi » 14 paź 2016, 1:25

Tak.
Tak.
Jedyna jaka znam. Tak.


Wróć do „Wirtualny satsang Bramy Oświecenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość