Stosowanie nauk do swojego życia i doświadczenia

Awatar użytkownika
robert
Posty: 26
Rejestracja: 31 paź 2016, 21:58

Stosowanie nauk do swojego życia i doświadczenia

Postautor: robert » 12 paź 2016, 10:42

Lama Ole Nydahl pisze:
Niewykorzystana wiedza przypomina mapę. Może wskazać nam drogę i przekazać wiele pożytecznych informacji, ale donikąd za nas nie pójdzie. Zrozumienie drogi jest więc dopiero pierwszym krokiem.




Mamy to szczęście, że w dzisiejszych czasach posiadamy dostęp do wielu nauk - książek, publikacji czy chociażby tekstów w internecie. Teksty różnych tradycji wschodnich jak i zachodnich na wyciągnięcie ręki, pozwalające zgłębiać naturę naszego umysłu i doświadczenia. Oczywiście trzeba poświęcić trochę czasu żeby wśród oceanu tekstów, które przeważnie odzwierciedlają jedynie wyobraźnię i myślenie życzeniowe autorów odnaleźć coś wartościowego. W końcu jednak trafiamy na złoto ... i co dalej?

Niestety przeważnie kończy się to w ten sposób, że czytamy coś od deski do deski, z zapartym tchem, myślimy - „o jejku, ale fajnie, ale wspaniale, naprawdę to ze mną rezonuje” i właściwie na tym kończy się nasze spotkanie z wiedzą, której tak długo poszukiwaliśmy. Wracamy do swoich obowiązków, a to co przeczytaliśmy zostaje jedynie w sferze koncepcji. Rozbudowujemy nasz model postrzegania rzeczywistości o fragmenty tekstu, które szczególnie zapadły nam w pamięć, spodobały się. Podczas rozmowy ze znajomymi będziemy mogli powiedzieć, że „jesteśmy niezrodzoną
Przestrzenią” albo, że „natura wszystkich zjawisk jest pusta” kompletnie nie rozumiejąc co to oznacza w praktyce.

Bo jak to, że jestem „wszechogarniającą przestrzenią” ma się do tego, że dzisiaj strasznie zdenerwowałem się na znajomego?
Jak to, że „wszystko ma pustą naturę” ma się do tego, że ciągle boję się nie wiadomo czego?
Jak to, że „ "ja" jest jedynie iluzją” ma się do tego, że nadal ciągle MI czegoś brakuje?

Mamy tendencję do „duchowej masturbacji”. Lubimy pławić się we wzniosłych, metafizycznych koncepcjach, połykać kolejne książki i dyskutować na abstrakcyjne tematy. Dzięki temu czujemy się lepiej, czujemy się duchowymi podróżnikami, którzy wiedzą więcej niż przeciętny, szary człowieczek, którego umysł oscyluje jedynie przy nudnych, przyziemnych sprawach. Wystarczy porozglądać się po polskich forach traktujących o tematach metafizycznych, żeby przekonać się, że ludzie z pozoru otwarci budują w okół siebie światy z cegieł myśli i koncepcji, w które wierzą z takim zaparciem, że jakiekolwiek zdanie nie wpasowujące się „prawidłowy” model spotyka się z oszczerstwem, oszczekaniem lub podobną reakcją. Zapominamy o tym, że prawda broni się sama.

Zamiast sprawdzać czy faktycznie jest tak jak czytamy, weryfikować to w doświadczeniu, mamy zwyczaj wierzyć w to, że jest tak jest i już. Podoba mi się to co przeczytałem, więc tak jest. Tak powiedział guru, więc tak jest. Tak myślę - więc tak jest. Nawet jeżeli nie do końca to rozumiem, to tak musi być. Nie wiem o co chodzi, ale brzmi bardzo ładnie i pozytywnie więc tak jest :)

Nie czarujmy się. Jeżeli nie weryfikujemy tego co przeczytamy w doświadczeniu, to nawet najświętsze i najbardziej wartościowe teksty będą jedynie zbiorem liter na kartce papieru, będą bezużyteczne. Dopóki sami nie stajemy się tym o czym czytamy, to tekst taki pozostaje jedynie bajką człowieka ze śmieszną brodą (albo bez brody). Lepiej włożyć wysiłek w urzeczywistnienie jednej nauki niż przeczytać 100 nauk i pozostawić je w sferze dyskursywnego umysłu, sferze koncepcji.

Dlatego podczas zgłębiania takich nauk powinniśmy non stop pytać się: „Jak to się ma do mojego doświadczenia?”, „W jaki sposób sprawdza się to w praktyce?”, „Co to właściwie w praktyce oznacza?”, „W jaki sposób tego doświadczam?”.

Należy pamiętać, że w słowach i koncepcjach odnajdziemy jedynie słowa i koncepcje. W świecie myśli odnajdziemy tylko myśli. Słowa są tylko wskaźnikami, drogowskazami, palcem wskazującym na księżyc. Patrzmy na księżyc, nie na palec.

Awatar użytkownika
Sparklight (restored)
Posty: 27
Rejestracja: 08 paź 2016, 23:57

Re: Stosowanie nauk do swojego życia i doświadczenia

Postautor: Sparklight (restored) » 12 paź 2016, 10:44

Nie czarujmy się. Jeżeli nie weryfikujemy tego co przeczytamy w doświadczeniu, to nawet najświętsze i najbardziej wartościowe teksty będą jedynie zbiorem liter na kartce papieru, będą bezużyteczne.

A jak to weryfikowanie przez Ciebie wygląda ?
Czy prawda nie broni sie sama ? - bez Twojej weryfikacji tej prawdy .

I do czego chcesz użytecznego używać prawd i świętych tekstów ? Jeśli bowiem zakładasz, ze bez weryfikacji są bezużyteczne, to znaczy, że kusi CIę jakaś użyteczność do CZEGOŚ. poszukujesz ich zastosowania dla siebie. Ale czy to jest ta prawda broniąca się sama ?

Awatar użytkownika
robert
Posty: 26
Rejestracja: 31 paź 2016, 21:58

Re: Stosowanie nauk do swojego życia i doświadczenia

Postautor: robert » 12 paź 2016, 10:45

Sparklight pisze:A jak to weryfikowanie przez Ciebie wygląda ?


Tak jak wyglądało weryfikowanie przez Ciebie "iluzji ja" przed jej rozpoznaniem.

Sparklight pisze:Czy prawda nie broni sie sama ? - bez Twojej weryfikacji tej prawdy .


Broni się sama. :)

Sparklight pisze:I do czego chcesz użytecznego używać prawd i świętych tekstów ? Jeśli bowiem zakładasz, ze bez weryfikacji są bezużyteczne, to znaczy, że kusi CIę jakaś użyteczność do CZEGOŚ. poszukujesz ich zastosowania dla siebie.


Przepraszam, że odpowiem pytaniem na pytanie:
w jaki sposób zostały spożytkowane pytania, które zostały Ci zadane przed rozpoznaniem?

Awatar użytkownika
Sparklight (restored)
Posty: 27
Rejestracja: 08 paź 2016, 23:57

Re: Stosowanie nauk do swojego życia i doświadczenia

Postautor: Sparklight (restored) » 12 paź 2016, 10:46

Tak jak wyglądało weryfikowanie przez Ciebie "iluzji ja" przed jej rozpoznaniem.

To raczej nie ja weryfikowałem. Myśli ,którym sądziłem, ze jestem, rozbijały się z hukiem o skały Tego Co Jest - samego Życia. Nie wytrzymywały i pryskały pod własnym naporem w zderzeniu z Życiem. Ja nie mogło już utrzymać pozycji głównodowodzącego. A u Ciebie ?

Sparklight pisze:I do czego chcesz użytecznego używać prawd i świętych tekstów ? Jeśli bowiem zakładasz, ze bez weryfikacji są bezużyteczne, to znaczy, że kusi CIę jakaś użyteczność do CZEGOŚ. poszukujesz ich zastosowania dla siebie.


Przepraszam, że odpowiem pytaniem na pytanie:
w jaki sposób zostały spożytkowane pytania, które zostały Ci zadane przed rozpoznaniem?

[/quote]
Nie zostały spożytkowane przeze mnie. Posłużyły się same sobą obnażając iluzję tego, który sądził, ze je do czegoś użyje, dla jakichś swoich duchowych celów wzniosłych. W tym sensie tych pytań już nie ma , bo przestały być potrzebne z chwilą, kiedy wykonały swoje zadania. Nie zbudowałem na nich żadnej nowej filozofii , żadnej nowej zajefajnej użyteczności, żadnego nowego zastosowania. Nie stały się bramą do Pięknego Oświecenia W Wiecznej Prawdzie. Ich atrakcyjność jest żadna.

Dlatego też zadałem Ci tamte pytania, bo nie rozumiem do czego użytecznego mogą służyć święte teksty. CO w nich jest takiego atrakcyjnego, żeby Tobie służyć ?

Awatar użytkownika
robert
Posty: 26
Rejestracja: 31 paź 2016, 21:58

Re: Stosowanie nauk do swojego życia i doświadczenia

Postautor: robert » 12 paź 2016, 10:46

Sparklight pisze:To raczej nie ja weryfikowałem. Myśli ,którym sądziłem, ze jestem, rozbijały się z hukiem o skały Tego Co Jest - samego Życia. Nie wytrzymywały i pryskały pod własnym naporem w zderzeniu z Życiem. Ja nie mogło już utrzymać pozycji głównodowodzącego. A u Ciebie ?


Tak samo. Ładnie ujęte :)

Sparklight pisze:Nie zostały spożytkowane przeze mnie. Posłużyły się same sobą obnażając iluzję tego, który sądził, ze je do czegoś użyje, dla jakichś swoich duchowych celów wzniosłych. W tym sensie tych pytań już nie ma , bo przestały być potrzebne z chwilą, kiedy wykonały swoje zadania. Nie zbudowałem na nich żadnej nowej filozofii , żadnej nowej zajefajnej użyteczności, żadnego nowego zastosowania. Nie stały się bramą do Pięknego Oświecenia W Wiecznej Prawdzie. Ich atrakcyjność jest żadna.

Dlatego też zadałem Ci tamte pytania, bo nie rozumiem do czego użytecznego mogą służyć święte teksty. CO w nich jest takiego atrakcyjnego, żeby Tobie służyć ?


Być może w tekście tym niepotrzebnie użyłem takich "wzniosłych" słów jak "święte" itp. bo widzę, że się ich uczepiłeś, gdzieś swędzą :)

Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie:
Jedne teksty mają służyć temu żeby obnażyć iluzję m. in. "tego który sądzi, że je do czegoś użyje", inne obnażają iluzję trwałości, jeszcze inne iluzję nihilizmu itd.

Masz rację kiedy piszesz, że teksty przestają być potrzebne z chwilą, kiedy wykonują swoje zadanie.

Tekst, który powstał wyżej miał być skierowany do takiego Ciebie z przed rozpoznania, Ciebie który jeszcze nie widzi, że tak naprawdę to nie Ty będziesz weryfikował.

Awatar użytkownika
akasha
Posty: 31
Rejestracja: 04 lis 2016, 17:05
Lokalizacja: Warszawa

Re: Stosowanie nauk do swojego życia i doświadczenia

Postautor: akasha » 12 paź 2016, 10:47

Piszą ludziska, że Lao T. napisał... ;)
"być wiedzącym to ciągłe pozyskiwanie informacji a bycie mądrym to ciągłe ich odpuszczanie"


Wróć do „Emaho!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość