Trzy Bramy Wyzwolenia (1): niesubstancjonalność

Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 697
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Trzy Bramy Wyzwolenia (1): niesubstancjonalność

Postautor: Bezdomny » 12 paź 2016, 12:12

Stosunkowo najłatwiej pojąć istotę niesubstancjonalności własnej rzeczy materialnych.
Być może, to co tu napisane czytasz w formie elektronicznej na ekranie monitora, być może jako tekst na papierze. Zauważ, że istotą tego przekazu jest warstwa informacyjna, to co ten tekst opisuje, a ich nośnikiem jest obraz mający formę pikseli na białym tle.
Przeanalizujmy to element po elemencie.

Białe tło – z pozoru pusta przestrzeń sama w sobie trywialnie mało interesująca, lecz gdyby nie ona, tekst mógłby być całkowicie nieczytelny. Trudno sobie wyobrazić, by tekst napisany czarną czcionką był widoczny, gdyby napisać go na czarnym tle. Każdy kto kiedyś coś drukował wie, że biała kartka, to kartka pozbawiona tuszu, tworzą ją cząsteczki papieru, lub też w przypadku nośników elektronicznych, kolor biały, jako równowaga światła kolorów składowych: czerwonego, zielonego i niebieskiego, wyświetlany na ekranie urządzenia.
Czym zatem jest kolor biały?
Bieli papieru nie tworzą cząsteczki bieli, lecz celulozy, która kiedyś była częścią rośliny, jakiegoś drzewa, o które ktoś prawdopodobnie zadbał by wyrosło, a jeżeli nawet nikt o to nie dbał, to na pewno je ściął, przewiózł do papierni, tam je zmielono, dodano jakiejś chemii, kwasów. Papkę równo wyciśnięto, osuszono i przycięto do równych arkuszy papieru. Drzewo nie wyrosłoby, gdyby nie miało odpowiednich warunków do jego zaistnienia, gleby, słońca, odpowiedniej pogody. Nikt by go nie potrafił ściąć, gdyby nie znalazł się ktoś kto wie jak to robić; gdyby nie miał rodziców którzy go wychowali, nauczycieli którzy go tego nauczyli, gdyby nie było narzędzi, którymi można je ściąć, czy też tych, którzy te narzędzia zaprojektowali i wykonali.
Bieli ekranu monitora nie tworzy kolor biały jako coś jednorodnego. Biel światła białego jest sumą barw składowych. Wielu z tych, którzy to czyta, być może pamięta z lekcji fizyki, jak nauczyciel posłużył się pomocą dydaktyczną w formie kolorowego koła, które wprawił w szybki ruch obrotowy aż barwy znikły, a oczom ukazał się obraz w formie koła w kolorze białym. Pamiętasz? Jak nie, to można opis łatwo znaleźć.
Zatem biel jako taka, to co tworzy ją, to nie cząsteczki jakiejś tajemniczej substancji zwanej „bielą”, a zespół warunków (ba, nawet ich cała masa!) jakie musiały zaistnieć, by ta biel tła mogła się przejawić jako pusta karta.
Analogicznie można by rozpatrzyć piksele tworzące zapis tego tekstu; czym jest kolor czarny jako farba drukarska lub też czarne światło (!) pikseli na ekranie.
Podobnie można poddać analizie warstwę informacyjną tego tekstu, co ją tworzy, jakie palce ją wyklepały, etc.

Czy po tym krótkim opisie nadal uważasz pustą kartę, jako pustkę, w której nic nie ma?
Co więc składa się na tą pustą kartkę? Co z tego co się na nią składa ma własną substancję? Posiada wyłącznie cząsteczki samej siebie, które są czymś odmiennym od zespołu okoliczności, które spowodowały, że rzeczy są tym czym są, a jednocześnie nie składają się z siebie samych, choć z pozoru tak jest?
Co powoduje, że nie dostrzegamy tej cały masy warunków, a widzimy jedynie finalne obrazki, które wydają się milionami oddzielnych od siebie przedmiotów zwane fizyczną rzeczywistością?

Można zaryzykować stwierdzenie, że jest tym brak świadomości istoty niesubstancjonalności i pojęcia istoty pustki.
Pustka (pusta natura rzeczy i zjawisk) nie jest nicością, a tym, że rzeczy nie składają się z samych siebie, nie posiadają własnej esencji, a jedynie są finalnymi obrazami okoliczności jakie zaistniały, by te obrazy mogły się przejawić.

Fizycy zgłębiając w sposób naukowy istotę materii, budują coraz wymyślniejsze metody badawcze, by to zrozumieć.
Kiedyś wymyślono, że rzeczy składają się cząsteczek różnych pierwiastków, takich małych kuleczek zwanych atomami (jęz.grecki: átomos – niepodzielny). Potem zbudowano mikroskopy i stwierdzono, że te atomy wcale nie są niepodzielne, że składają się z mniejszych elementów, bardzo małych, które dzieli relatywnie nieproporcjonalnie od nich większy obszar pustej przestrzeni. Teraz za wielkie pieniądze godne lepszych celów, zbudowano potężne urządzenia, akceleratory cząstek, gdzie zderzają te drobinki ze sobą znowuż otrzymując finalnie pustą przestrzeń, jeszcze mniejsze drobinki, fotony światła i efemeryczne zjawiska lecz wciąż nie uzyskano tajemniczych bozonów, finalnie najmniejszych cząstek materii, które nadawały by fizyczną masę, wyjaśniały naukowo dlaczego kamienie są ciężkie, a powietrze lekkie.

A wszystko to z braku świadomości istoty pustki jako nieskończonego przejawu nieprzeliczalnych ilości okoliczności jakie sprawiają, że fizyczna rzeczywistość mami umysł niezliczoną ilością finalnych obrazków nie posiadających własnej substancji.
Te okoliczności, nazwane tu warunkami, również nie posiadają własnej substancji i podlegają ciągłej przemianie, stąd też fizyczna rzeczywistość nieustannie zmienia się; rzeczy pojawiają się, spełniają swoją funkcję i rozpadają się. Nie są czymś trwałym i niezmiennym lecz jedynie finalnym obrazem warunków powodujących ich pozornie trwałe zaistnienie, tworząc iluzję fizycznej rzeczywistości. Zatem czy fizyczna rzeczywistość istnieje, czy nie istnieje?


Osiągniecie zrozumienia pojęć pustki i niesubstancjonalności poprzez wniknięcie w istotę tła fizycznej rzeczywistości, stanowi symboliczną Pierwszą z trzech Bram Wyzwolenia o jakiej traktuje ten tekst.

Wróć do „Bodhawanti”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość