Fragment książki „Piąta Umowa” Don Miguela Ruiza i Don Jose

Wątki nie przypisane do kategorii
sniacy_gwiazdor (restored)
Posty: 13
Rejestracja: 08 paź 2016, 23:53

Fragment książki „Piąta Umowa” Don Miguela Ruiza i Don Jose

Postautor: sniacy_gwiazdor (restored) » 12 paź 2016, 0:34

Fragment książki „Piąta Umowa” Don Miguela Ruiza i Don Jose Ruiza zamieszczony za zgodą wydawnictwa

Pierwsza umowa
Szanuj swoje słowo


… Słowo jest twoją mocą tworzenia i można ją zastosować na wiele sposobów. Jeden z nich polega na poszanowaniu słowa, a wtedy słowo tworzy piękną opowieść – twoje niebo na Ziemi. Inny sposób to nadużywanie słowa, kiedy niszczy ono wszystko dokoła ciebie i w efekcie prowadzi do stworzenia ci piekła. Jako symbol słowo posiada magiczną moc kreacji, może bowiem odtworzyć obraz, ideę, uczucie czy też całą historię ukrytą w sferze wyobraźni.
Wystarczy usłyszeć słowo „koń”, by przywołać w umyśle obraz tego zwierzęcia. Na tym polega siła symbolu. Może jednak być jeszcze potężniejsza. Wystarczy powiedzieć dwa słowa: „ojciec chrzestny”, aby przypomnieć sobie cały film. Na tym właśnie polega twoja magia, moc tworzenia, która znajduje swój początek w słowie.
Być może rozumiesz, dlaczego w Biblii jest powiedziane: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo”. Jak naucza wiele religii, na początku nie istniało nic i pierwszą rzeczą, którą Bóg stworzył, był posłaniec, anioł głoszący nowinę. Możesz zapewne pojąć potrzebę stworzenia kogoś, kto mógłby przenieść informację z jednego miejsca w drugie. Oczywiście droga znikąd donikąd wydaje się trochę skomplikowana, ale zarazem jest ona przecież bardzo prosta. Na samym początku Bóg stworzył słowo i to właśnie SŁOWO było posłańcem. Jeśli więc Bóg stworzył słowo, żeby przekazać nowinę, a owym słowem jest posłaniec, to właśnie ty nim jesteś: przekazicielem, aniołem.
Słowo istnieje dzięki mocy zwanej ŻYCIEM, INTENCJĄ lub BOGIEM. Słowo jest tą właśnie mocą. Jest intencją – i właśnie dlatego nasza intencja wyraża się poprzez słowo, niezależnie od tego, jakim językiem mówimy. Słowo jest tak istotne przy tworzeniu wszystkiego, gdyż posłaniec dostarcza przekazy i cała kreacja wyłania się z niczego.
Przypomnijmy sobie opowieść o tym, jak Bóg i Adam przechadzają się razem. Bóg stwarza rzeczywistość, my zaś odtwarzamy ją za pomocą słowa. Wirtualna sfera, którą tworzymy, to odbicie rzeczywistości; to nasza interpretacja rzeczywistości wyrażona za pomocą słowa. Nic nie może istnieć bez słowa, ponieważ używamy go do tworzenia wszystkiego, co wiemy.
Jak może zauważyłeś, celowo zmieniam wszystkie symbole, tak byś mógł dostrzec, że różne wyrażenia oznaczają dokładnie to samo. Symbole mogą się zmieniać, lecz znaczenie pozostaje identyczne, niezależnie od tradycji, z której się wywodzą. Jeśli wsłuchasz się w intencję obecną W TLE symbolu, zrozumiesz, co próbuję ci przekazać. Szacunek dla słowa jest tak bardzo ważny, gdyż słowo jest TOBĄ, posłańcem. Słowo dotyczy przekazu, który masz dostarczyć – nie tyle wszystkim i wszystkiemu dokoła, ile głównie samemu sobie….
Opowiadasz sobie pewną historię, ale czy jest ona prawdziwa? Jeśli używasz słowa, by stworzyć opowieść pełną negacji i obwiniania siebie, to kierujesz je przeciwko sobie i przestajesz je szanować. Jeżeli szanujesz swoje słowo, nie powiesz do siebie: „Jestem stary; jestem brzydki; jestem gruby; nie jestem wystarczająco dobry; nie jestem wystarczająco silny; nigdy w życiu nie zdołam tego dokonać”.
Nie będziesz wykorzystywał swej wiedzy przeciwko sobie, co oznacza, że twój głos wiedzy nie użyje słowa, aby cię ocenić, obwinić lub ukarać. Twój umysł jest tak potężny, że potrafi dostrzec kreowaną przez ciebie opowieść. Jeśli tworzysz w sobie poczucie winy, doprowadzasz do narastania wewnętrznego konfliktu, który w końcu zamienia się w koszmar. Twoje szczęście zależy od ciebie oraz od tego, jak używasz słowa……

Druga umowa
Nie bierz niczego do siebie


… Użyjmy mocy naszej wyobraźni, aby stworzyć razem sen, mając świadomość tego, że to tylko sen. Wyobraź sobie, że znajdujesz się w olbrzymiej galerii handlowej, w której mieszczą się setki sal kinowych. Szukasz afisza, by sprawdzić, co grają, i dostrzegasz plakat filmu zatytułowanego twoim imieniem. Niewiarygodne! Wchodzisz do kina i widzisz, że sala jest prawie pusta – siedzi tam tylko jedna osoba. Dyskretnie, starając się nie przeszkadzać, cicho siadasz za nią, a ona nawet cię nie zauważa, bo cała jej uwaga skupiona jest na filmie.
Spoglądasz na ekran i cóż za niespodzianka! Rozpoznajesz tu każdą postać: swoją matkę, ojca, braci, siostry, ukochane osoby, swoje dzieci, przyjaciół. Następnie widzisz głównego bohatera filmu – to ty! Jesteś gwiazdą ekranu, oglądasz opowieść o sobie. Co więcej, osoba na miejscu przed tobą to także ty, patrzący na siebie grającego w filmie. Oczywiście główny bohater jest taki, jak sam siebie postrzegasz, i wszystkie postacie drugoplanowe też są takie, jakimi ty je widzisz. Dzieje się tak, bo dokładnie znasz swoją historię. Po chwili czujesz się nieco oszołomiony tym, czego przed chwilą doświadczyłeś, i postanawiasz udać się do innej sali kinowej.
Tam również siedzi, wpatrzona w ekran, tylko jedna osoba. Kobieta zupełnie cię nie zauważa, kiedy siadasz obok niej. Zaczynasz oglądać film i ponownie rozpoznajesz wszystkie postacie – tym razem jednak ty grasz rolę drugoplanową. Widzisz opowieść życia swojej matki i to ona ze skupieniem ogląda tu film o sobie. Uświadamiasz sobie, iż twoja matka nie jest tą samą postacią, którą widziałeś w swoim filmie. We własnym obrazie twoja matka zupełnie inaczej projektuje wyobrażenie o sobie – tak jak chciałaby być postrzegana. Doznajesz wrażenia, że nie jest to autentyczne. Po prostu gra ona pewną rolę. Potem jednak zaczynasz rozumieć, iż właśnie w ten sposób sama siebie widzi, i jest to dla ciebie spore zaskoczenie.
Następnie zauważasz, że postać z twoją twarzą nie jest tą samą osobą, którą widziałeś w swoim filmie. Mówisz do siebie: „To przecież nie jestem ja”, ale teraz masz okazję zobaczyć, jak twoja matka cię postrzega i co o tobie myśli, i jest to zupełnie niepodobne do tego, co sam myślisz o sobie. Potem oczami matki widzisz postać swojego ojca i znów obraz znacznie różni się od twojej wizji. Wydaje się zupełnie zniekształcony; i podobnie rzecz się ma ze wszystkimi innymi postaciami. Dowiadujesz się, jak twoja matka postrzega osobę, którą kochasz, i nawet jesteś trochę zły. „Jak ona tak może?!” – obruszasz się. Wstajesz i zdecydowanym krokiem wychodzisz z sali.
Idziesz do kolejnego kina i poznajesz tam opowieść osoby, którą kochasz. Możesz zobaczyć, w jaki sposób cię postrzega, i ta postać jest kompletnie inna od tej, która występowała w twoim filmie czy też w obrazie twojej matki. Zyskujesz wgląd w punkt widzenia ukochanej osoby na wasze dzieci, rodzinę i przyjaciół. Widzisz jej projekcję na swój temat – obraz zupełnie nie zgadza się z tym, który ty nosisz w sobie. Postanawiasz opuścić kino i odwiedzić salę, gdzie wyświetlają film twoich dzieci. Patrzysz ich oczami na siebie, na ich dziadka, babcię i ledwo możesz uwierzyć w to, co widzisz. Potem oglądasz filmy braci, sióstr, przyjaciół i za każdym razem widzisz, że wszyscy zniekształcają postacie bohaterów w swoich obrazach.
Obejrzawszy wszystkie te wizje, postanawiasz powrócić do pierwszej sali kinowej, aby raz jeszcze popatrzeć na własny film. Widzisz siebie grającego na ekranie, ale nie możesz już uwierzyć w to, co oglądasz; nie wierzysz już we własną opowieść, ponieważ zdałeś sobie sprawę, że to tylko pewna historia. Teraz wiesz, że rola, którą odgrywałeś przez całe życie, nie była nic warta, bo nikt nie widzi cię tak, jak byś chciał być widziany. Przekonujesz się, że nikt z twojego otoczenia nie dostrzega cierpień i rozdarcia, których doświadczasz w swoim filmie. Staje się oczywiste, że każda osoba skupia się na własnym filmie. Żadna z nich nawet nie zauważyła, kiedy przysiadłeś się do niej w kinie! Aktorzy skoncentrowani są na własnej opowieści, będącej jedyną rzeczywistością, w której żyją. Ich uwaga jest tak mocno przykuta do osobistej kreacji, że nawet nie dostrzegają SWOJEJ obecności – osoby obserwującej z widowni własny film.
I w tym momencie wszystko się dla ciebie zmienia. Nic nie jest już takie samo, ponieważ teraz widzisz, co tak naprawdę się dzieje. Każdy człowiek żyje we własnym świecie, we własnym filmie, we własnej opowieści. Wierzy bez reszty w swoją opowieść, która jest dla niego prawdziwa, ale ta prawda jest względna choćby dlatego, że ty w nią nie wierzysz. Teraz widzisz, że wszystkie opinie innych ludzi o tobie dotyczą w gruncie rzeczy postaci żyjącej nie w twoim, ale w ich filmie. Oceniają postać noszącą twoje imię, ale to tylko bohater ich własnej kreacji. Wszystko, co ludzie myślą o tobie, jest tylko ich OBRAZEM na twój temat, a obraz ten nie jest tobą…

Trzecia umowa
Nie zakładaj niczego z góry


… Kiedy zakładasz coś z góry, po prostu szukasz kłopotów, bo większość naszych założeń nie jest prawdziwa; są fałszywe. Największym założeniem jest przekonanie, że nasza wirtualna rzeczywistość jest prawdziwa. I że każdy element wirtualnej rzeczywistości innych ludzi też jest prawdziwy. No cóż, teraz już wiesz, że żadna z wirtualnych przestrzeni nie jest prawdą!
Dzięki świadomości możemy bez trudu dostrzec wszystkie założenia, jakie przyjęliśmy, oraz zrozumieć, jak łatwo przychodzi nam je tworzyć. Ludzie są obdarzeni niezwykle potężną wyobraźnią zdolną wyrazić niezliczone idee i opowieści. Słuchamy symboli przemawiających w naszej głowie. Zaczynamy wyobrażać sobie, co inni ludzie robią, o czym myślą, co mówią o nas, i wszystko to wytwarza w naszej wyobraźni sen. Wymyślamy całą opowieść, prawdziwą tylko dla nas, ale w nią wierzymy. Jedno założenie prowadzi do następnego; wyciągamy pochopne wnioski i bierzemy swoją opowieść do siebie. Następnie obwiniamy innych i zwykle zaczynamy ich obmawiać, aby uzasadnić swoje założenia. Oczywiście plotka sprawia, że zniekształcony przekaz ulega dalszemu wypaczeniu.
Zakładanie czegoś z góry i branie tego do siebie to początek piekła na Ziemi. Niemal wszystkie nasze konflikty opierają się na tym schemacie – łatwo zrozumieć dlaczego. Założenie nie jest niczym innym jak tylko kłamstwem, które sobie wmawiamy. Prowadzi to do poważnego, lecz bezsensownego rozdarcia, ponieważ nie możemy już rozpoznać, co w istocie jest prawdziwe, a co nie. Zakładanie czegoś z góry to szukanie dramatu, podczas gdy żadnego dramatu nie ma. Jeśli zaś dramat przydarza się komuś innemu, co z tego? To nie twoja opowieść, tylko drugiego człowieka.
Miej świadomość, że niemal wszystko, co sobie mówisz, to założenie… Ludzie mają potrzebę wyjaśniania i uzasadniania wszystkiego; musimy wszystko wiedzieć i zakładamy z góry różne rzeczy, aby zaspokoić swoją potrzebę WIEDZY. Nie dbamy o to, czy wiedza jest prawdziwa, czy fałszywa. Prawda czy fałsz, wierzymy bez reszty w to, w co wierzymy. Nasze przekonanie trwa, gdyż samo posiadanie wiedzy daje nam poczucie bezpieczeństwa. Istnieje tyle spraw, których umysł nie potrafi wyjaśnić; mamy tyle pytań bez odpowiedzi. Zamiast zadawać pytania, kiedy czegoś nie wiemy, tworzymy szereg różnych założeń. A jeśli po prostu zadamy pytanie, nie będziemy zmuszeni niczego zakładać. Zawsze lepiej zapytać i mieć jasność sytuacji.
Kiedy nie przyjmujemy żadnych założeń, możemy skupić się na samej prawdzie, a nie na tym, o czym MYŚLIMY, że jest prawdą. Widzimy wówczas życie takim, jakim jest, a nie takim, jakie chcielibyśmy, żeby było. Gdy przestajemy wierzyć naszym założeniom, wraca do nas moc wiary, którą w nich pokładaliśmy. Kiedy odzyskamy całą energię, jaką wcześniej traciliśmy na formułowanie założeń, możemy ją wykorzystać do tworzenia nowego snu, czyli naszego osobistego nieba. NIE ZAKŁADAJ NICZEGO Z GÓRY.

Czwarta umowa
Zawsze rób wszystko najlepiej jak potrafisz


ZAWSZE RÓB WSZYSTKO NAJLEPIEJ, JAK POTRAFISZ jest umową, którą każdy może spełnić. W istocie, „najlepiej jak potrafisz” to jedyna rzecz, którą MOŻESZ zrobić. „Dać z siebie wszystko” nie oznacza, że raz zrobisz coś na 80 procent, a kiedy indziej tylko na 20 procent. Zawsze musisz dawać z siebie 100 procent – taka intencja ma ci przyświecać cały czas – tyle że maksimum twoich możliwości nieustannie się zmienia, bo ty ciągle się zmieniasz. Żyjesz i podlegasz przemianie, dlatego granica twojego potencjału też się przesuwa.
Ta granica będzie zależeć od tego, czy jesteś fizycznie zmęczony, czy wypoczęty, co z kolei ma również wpływ na twój stan emocjonalny. Stopniowo zaczniesz dostrzegać zmiany, a jeśli nauczysz się stosować Cztery Umowy, będziesz mógł dawać z siebie coraz więcej.
Czwarta umowa pozwala na to, by pierwsze trzy umowy stały się głęboko zakorzenionymi nawykami. Powtarzanie i praktyka uczynią z ciebie mistrza, nie oczekuj jednak, że od razu zdołasz opanować wszystkie umowy. Nie myśl, że zawsze będziesz szanował swoje słowo lub że czasami nie weźmiesz czegoś do siebie czy nie przyjmiesz z góry jakiegoś założenia. Nawyki są zbyt mocno osadzone w twoim umyśle. Ale po prostu daj z siebie wszystko.
…Jeśli nie uda ci się dotrzymać którejś umowy, zawrzyj ją raz jeszcze. Spróbuj ponownie jutro, pojutrze, następnego dnia. Nie przestawaj ćwiczyć. Każdy kolejny dzień okaże się łatwiejszy. Gdy będziesz dawał z siebie wszystko, nawyki nadużywania słowa, osobistego przeżywania różnych spraw i zakładania czegoś z góry staną się z czasem coraz słabsze i rzadziej będą dochodziły do głosu. Jeśli będziesz wciąż pracował nad zmianą nawyków, na pewno ujrzysz rezultaty.
W końcu nadejdzie chwila, kiedy stosowanie wszystkich umów stanie się dla ciebie nawykiem. Będziesz to robił automatycznie. Bez wysiłku. Pewnego dnia odkryjesz, że z pomocą Czterech Umów rządzisz swoim życiem. Wyobraź sobie, jak wówczas będzie to wyglądało. Skończą się twoje zmagania się z wewnętrznym rozdarciem i cierpieniem, a życie stanie się bardzo łatwe!
… ZAWSZE RÓB WSZYSTKO NAJLEPIEJ, JAK POTRAFISZ jest umową, która pomoże ci stać się mistrzowskim artystą. Pierwsze trzy umowy działają w sferze wirtualnej rzeczywistości. Czwarta umowa przejawia się w świecie fizycznym. Głosi potrzebę podjęcia działania i nieustannej praktyki, która uczyni z ciebie mistrza snu. Bezustannie dając z siebie wszystko, w efekcie staniesz się mistrzem sztuki przemiany. Opanowanie tej sztuki to druga mistrzowska zdolność artysty, doskonale widoczna w czwartej umowie. Kiedy zawsze robisz wszystko najlepiej, jak potrafisz, wtedy podejmujesz działanie, przeistaczasz się i zmieniasz sen swojego życia.

Piąta umowa
Bądź sceptyczny, ale naucz się słuchać


…Kiedy wreszcie zrozumiesz, że niemal wszystko, co znasz za pośrednictwem symboli, jest fałszywe, wtedy nakaz „bądź sceptyczny” nabierze zupełnie innego znaczenia. BĄDŹ SCEPTYCZNY to potężna umowa, która wykorzystuje moc zwątpienia w celu wydobycia na wierzch prawdy. Gdy tylko usłyszysz przekaz pochodzący od ciebie samego lub od innego człowieka, po prostu zapytaj siebie: „Czy jest to prawda, czy nie? Czy to rzeczywistość, czy może przestrzeń wirtualna?”.
Zwątpienie prowadzi cię poza symbole i czyni cię odpowiedzialnym za każdy przekaz, który otrzymujesz bądź wysyłasz. Dlaczego miałbyś wierzyć w przesłanie, które nie jest prawdziwe? Zachowując sceptycyzm, nie ufasz ślepo każdej informacji; nie przekonują cię symbole. Kiedy nie oddajesz swej wiary symbolom, zostaje ona w tobie. Wiara polega na bezwzględnym przekonaniu, natomiast zwątpienie to brak przekonania, a zatem BĄDŹ SCEPTYCZNY. NIE WIERZ.
A w co masz nie wierzyć? No cóż, we wszystkie opowieści, które my, artyści, tworzymy dzięki swej wiedzy. Zdajesz sobie sprawę, że większość naszej wiedzy nie jest prawdziwa. Cała symbolika nie jest prawdziwa, a więc NIE WIERZ MNIE, NIE WIERZ SOBIE i NIE WIERZ NIKOMU. Prawda nie wymaga, byś w nią wierzył; prawda po prostu jest i będzie istnieć, obojętnie, czy uwierzysz w nią, czy nie. To kłamstwa potrzebują twojej wiary. Jeśli cię nie przekonują i nie wytrzymują twego sceptycznego podejścia, po prostu znikają.
Sceptycyzm może jednak pójść w dwóch kierunkach. Jeden z nich to udawanie, że jesteś sceptyczny, ponieważ uważasz się za zbyt inteligentnego, byś miał naiwnie przyjmować cokolwiek na wiarę. „Spójrz, jaki jestem mądry. Nie wierzę w te bzdury”. To nie jest sceptyczne nastawienie. Być sceptycznym to znaczy nie wierzyć we wszystko, co się słyszy, ale tylko dlatego, że nie jest to prawdą, i tyle. Sceptyczne myślenie opiera się na świadomości, że cała ludzkość wierzy w kłamstwa. Wiesz już, że zniekształcamy prawdę, ponieważ śnimy, a nasz sen stanowi jedynie odbicie prawdy.
Każdy artysta wypacza prawdę, nie musisz jednak oceniać czyichś słów ani nazywać kogoś kłamcą. Wszyscy tak czy inaczej opowiadamy kłamstwa, i to nie dlatego, że tak chcemy. Dzieje się tak z powodu naszej wiary; z powodu wyuczonych symboli i sposobu, w jaki je wykorzystujemy. Kiedy tylko sobie to uświadomisz, piąta umowa nabierze znaczenia i w rezultacie będzie mogła dokonać ogromnej zmiany w twoim życiu.
Zdarza się pewnie, że różni ludzie opowiadają ci swoje historie. Przedstawiają swój punkt widzenia – to, o czym są przekonani, że stanowi prawdę. Nie oceniaj, czy jest to prawdziwe, czy fałszywe. Nie chcesz ich krytykować, czujesz natomiast szacunek. Słuchasz uważnie, w jaki sposób inni używają symboli, i wiesz, że bez względu na to, co mówią, jest to zniekształcone przez ich przekonania. Wiesz, że przekazują ci tylko własną historię. Zdajesz sobie z tego sprawę, gdyż to czujesz. Po prostu to WIESZ. Potrafisz jednak zauważyć, kiedy słowa innych opierają się na prawdzie – rozumiesz to bez słów, a to najważniejsze.
Prawda czy fałsz, nie musisz wierzyć w opowieści innych ludzi. Nie musisz mieć swojej opinii o tym, co ktoś mówi. Nie musisz wyrażać własnego zdania. Niekoniecznie trzeba się zgadzać lub oponować. Tylko SŁUCHAJ. Im bardziej ktoś szanuje swoje słowo, tym jaśniejszy będzie jego przekaz. Pamiętaj jednak, że słowa innego artysty nie mają z tobą nic wspólnego. Wiesz, że nie należy ich brać do siebie. Słuchasz i rozumiesz, co ktoś mówi, ale słowa nie mają już na ciebie wpływu. Nie oceniasz tego, co mówią inni, ponieważ już rozumiesz, że po prostu informują cię, co dzieje się w ich wirtualnym świecie.
Pojąłeś już, że każdy artysta żyje we własnym śnie, w swoim świecie. Wszystko, co człowiek tam dostrzega, jest dla niego prawdą. Dla poszczególnych twórców ich opowieść może być absolutnie rzeczywista, ale nie jest taka dla ciebie. Jedyną prawdą dla ciebie jest ta, której doświadczasz w swoim świecie. Mając tego świadomość, nie musisz nikomu nic udowadniać. Nie ma w tym nic złego ani dobrego. Szanujesz słowa innych, ponieważ wypowiada je inny twórca. Szacunek jest niezwykle ważny. Kiedy nauczysz się już słuchać, zaczniesz respektować artystów żyjących obok ciebie – okażesz szacunek dla ich twórczości, ich sztuki…

Wróć do „Materiały różne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości