Jeanne de Salzmann - Pierwsze wtajemniczenie

Wątki nie przypisane do kategorii
00111000 (restored)
Posty: 3
Rejestracja: 09 paź 2016, 1:14

Jeanne de Salzmann - Pierwsze wtajemniczenie

Postautor: 00111000 (restored) » 11 paź 2016, 2:16

Jeanne de Salzmann - uczennica Gurdżijewa - nauki czwartej drogi.
Tu jest wszystko.


Zobaczysz, że w życiu otrzymujesz dokładnie to, co dajesz. Twoje życie odzwierciedla to, czym jesteś. Jest w twoim wizerunku. Jesteś pasywny, ślepy, masz jakieś roszczenia. Bierzesz wszystko, wszystko przyjmujesz, nie czując się do niczego zobligowanym. Twoje podejście do świata i do życia jest odejściem kogoś, kto ma prawo stawiać żądania i brać, kto nie czuje potrzeby, by płacić czy zarabiać. Jesteś przekonany, że wszystko ci się należy tylko dlatego, że to ty! W tym kryje się cała twoja ślepota! Nic z tego nie zwraca twojej uwagi. A jednak włłaśnie to oddziela jeden świat od drugiego.

Nie masz żadnej miary, którą mógłbyś zmierzyć siebie. Żyjesz wyłącznie zgodnie ze swoim "lubię' albo "nie lubię", nie masz uznania dla niczego, poza sobą samym. Nie uznajesz niczego ponad sobą - może teoretycznie albo logicznie, ale nie naprawdę. Dlatego właśnie stawiasz żądania i trwasz w przekonaniu, że wszystko jest tanie i że masz dość w kieszeni, żeby kupić wszystko, co chcesz. Nie uznajesz niczego ponad sobą, ani na zewnątrz siebie, ani wewnątrz. Właśnie dlatego - powtarzam - nie masz żadnej miary i żyjesz pasywnie według swoich upodobań.

Tak, twoje "uznanie dla samego siebie" zaślepia cię. To największa przeszkoda na drodze do nowego życia. Musisz być w stanie pokonać tę przeszkodę, ten próg, zanim pójdziesz dalej. Ten test dzieli ludzi na dwa rodzaje: "ziarno" i "plewy". Niezależnie od tego, jak inteligentny, utalentowany czy błyskotliwy jest człowiek, jeśli nie zmieni samooceny, nie będzie dla niego nadziei na wewnętrzny rozwój, na pracę w kierunku samopoznania, na prawdziwe stanie się. Pozostanie taki, jaki jest, przez całe życie. Pierwszym wymogiem, pierwzym warunkiem, pierwszym testem dla kogoś, kto chce nad sobą pracować, jest zmiana własnej samooceny. Nie wolno mu wyobrażać sobie, ani po prostu wierzyć, czy myśleć, musi zobaczyć w sobie to, czego nigdy wcześniej nie widział, naprawdę je zobaczyć. Jego ocena nie będzie w stanie się zmienić, dopóki nic w sobie nie zobaczy. Ale żeby zobaczyć, musi nauczyć się patrzeć. To pierwsze wtajemniczenie człowieka w samopoznanie.

Przede wszystkim musi wiedzieć, na co ma patrzeć. Kiedy już wie, musi podejmować wysiłki, utrzymywać uwagę, patrzeć bez przerwy, wytrwale. Tylko poprzez utrzymywanie uwagi i nie zapominanie o patrzeniu, być może pewnego dnia, będzie w stanie zobaczyć. Jeśli zobaczy raz, zobaczy i drugi, a jeśli będzie się to utrzymywało, nie będzie już w stanie nie widzieć. To jest stan, którego należy poszukiwać, cel naszej obserwacji. Stamtąd właśnie narodzi się prawdziwe pragnienie, nieprzeparte pragnienie stania się: z zimnych zmienimy się w ciepłych, płomiennych. Zostaniemy dotknięci przez naszą rzeczywistość.

Dziś mamy jedynie iluzję tego, czym jesteśmy. Mamy zbyt wysokie mniemanie o sobie. Nie szanujemy siebie. Żeby siebie szanować, muszę rozpoznać tę część w sobie, która jest powyżej innych części, a mój stosunek do tej części powinien świadczyć o szacunku, jaki mam dla niej. W ten sposób będę siebie szanować. I tenże szacunek będzie kierował moimi związkami z innymi ludźmi.

Musisz zrozumieć, że wszystki inne miary - zdolności, wykształcenie, kultura, geniusz - są miarami zmiennymi, miarami szczegółów. Jedyna dokładna miara, jedyna niezmieniająca się, prawdziwa, obiektywna miara to miara wewnętrznego wglądu. Widzę - widzę siebie - tym mierzysz. Za pomocą wyższej, prawdziwej części mierzysz inne, niższe części, także prawdziwe. I ta miara, definiująca poprzez siebie rolę każdej innej części, doprowadzi cię do szanowania samego siebie.

Zobaczysz jednak, że nie jest to łatwe. I nie jest tanie. Musisz słono zapłacić. Nie ma nadziei dla złych płatników, osób leniwych, pasożytów. Musisz zapłacić, słono zapłacić, i to natychmiast, zapłacić z góry. Zapłacić sobą. Przez szczery, sumienny, bezinteresowny wysiłek. Im bardziej jesteś gotów zapłacić nie oszczędzając, nie oszukując, bez jakiegokolwiek fałszerstwa, tym więcej otrzymasz. I od tego momentu będziesz obeznany z własną naturą. I będziesz widział wszystkie triki, wszystkie nieuczciwości, do których ucieka się twoja natura, żeby tylko nie zapłacić twardą walutą. Musisz bowiem zapłacić swoimi gotowymi teoriami, swoimi ugruntowanymi przekonaniami, przesądami, zwyczajami, swoim "lubię" i "nie lubię". Bez targowania się, szczerze, niczego nie udając. Próbując "szczerze" zobaczyć, kiedy oferujesz fałszywe banknoty.

Spróbuj na chwilę zaakceptować ideę, że nie jesteś tym, czym jesteś w swoim przekonaniu, że przeceniasz siebie, że w rzeczywistości okłamujesz się. Że zawsze się okłamujesz, w każdej chwili, każdego dnia, przez całe swoje życie. Że to okłamywanie się rządzi tobą do takiego stopnia, że już tego nie kontrolujesz. Jesteś ofiarą kłamania. Kłamiesz wszędzie. Twoje związki z innymi - to kłamstwa. To, jak wychowujesz innych, konwenanse - to kłamstwa. Twoje nauczanie - kłamstwa. Twoje teorie, twoja sztuka - kłamstwa. Twoje życie społeczne, życie prywatne - kłamstwa. I to, co myślisz o sobie - to również kłamstwa.

Ty jednak nigdy nie przestajesz robić tego, co robisz, ani tego, co mówisz, albowiem wierzysz w siebie. Musisz się wewnętrznie zatrzymać i obserwować. Obserwować bez z góry przyjętej opinii, akceptując na jakiś czas tę ideę okłamywania. I jeśli będziesz w ten sposób obserwował, płacąc sobą bez użalania się, oddając wszystkie bogactwa, które twoim zdaniem posiadasz, za jeden moment prawdy, być może zobaczysz nagle coś, czego nigdy wcześniej w sobie nie widziałeś. Zobaczysz, że jesteś czymś zupełnie innym, niż uważasz. Zobaczysz, że jest was dwóch. Jeden, którego nie ma, a jednak zajmuje miejsce i odgrywa rolę tego drugiego. I jeden, który jest, chociaż tak słaby, tak ulotny, że pojawia się tylko na moment, by natychmiast zniknąć. Nie jest w stanie znieść kłamstw. Najdrobniejsze kłamstwo powoduje, że słabnie. On nie walczy, nie opiera się, jest z góry pokonany. Ucz się patrzeć, aż dostrzeżesz różnicę pomiędzy dwiema twoimi naturami, aż zobaczysz kłamstwa, oszustwa w sobie samym. Tego dnia, kiedy zobaczysz swoje dwie natury, tego dnia narodzi się w tobie prawda.

Wróć do „Materiały różne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości