Julian Barbour - Koniec czasu

Królicza nora jajogłowych

Awatar użytkownika
akasha
Posty: 31
Rejestracja: 04 lis 2016, 17:05
Lokalizacja: Warszawa

Re: Julian Barbour - Koniec czasu

Postautor: akasha » 11 paź 2016, 1:36

Fajne filmiki (2 części)...
Co z przekonaniem że czas linearny istnieje?.... a jeśli nie istnieje jakie są tego, konsekwencje?
Fajnie jest podważać wszystko co do tej pory uznawało się za oczywiste.
Jeśli nie ma czasu linearnego to zdarzenia nie muszą być chronologiczne tzn z chwili na chwile wszystko może się zmienić w kompletnie nieprzwidywalny sposób... np. ktos choruje na przewlekłą chorobę, wierząc ze za chwile, jutro tez bedzie chory i nagle przesaje wierzyc w ciągłość zdarzen i zdrowieje - cud? A może to tylko inne spojrzenie, inna perspektywa. Albo twoje ciało znajduje sie w jednym miejscu a chwile pożniej w innym miejscu znacznie oddalonym od poprzedniego. Ciekawe. Umysł wariuje :)
Co z innymi zdarzeniami, ktore wydają się być powtarzalne, wschody i zachody słońca, pory roku...?

Awatar użytkownika
Sparklight (restored)
Posty: 27
Rejestracja: 08 paź 2016, 23:57

Re: Julian Barbour - Koniec czasu

Postautor: Sparklight (restored) » 11 paź 2016, 1:36

Wg. koncepcji "kwantowej" ( to takie modne słowo) , ciągłość czasu jest tylko konsekwencją tego, co "dopowiada " sobie umysł. Jest to zjawisko podobne, do dobrze opisanego postrzegania lecącej piłki. Oczy postrzegają tylko dwa/trzy położenia piłki w locie, ale z tych pomiarów umysł "wyrysowuje" trajektorię lotu , oblicza moment w którym piłka znajdzie się w zasięgu uderzenia nogi i synchronizuje odpowiednio ruchy ciała. W rzeczywistości nie jesteśmy w stanie wychwycić ciągłości. Takiej ciągłości nie ma, ponieważ na tym najgłębszym poziomie piany kwantowej (skala Plancka) występuje nieustanna fluktuacja Pola - znikanie i pojawianie sie.

Pojawianie się czego ? W tym momencie na scene wchodzi koncepcja falowa materii ( Milo Wolf) . Owa "fluktujaca piana kwantowa" to po prostu falowanie energii - kwantów (najmniejszych porcji energii). Rzeczy nie istnieją same w sobie, one po prostu pojawiają się i znikają jako efekt falowania Pola, ale tak "szybko" , że nawet najbardziej czułe przyrządy jakimi ludzie dysponują nie są w stanie tego uchwycić, gdyż same też podlegają tym samym prawom w ten sam sposób.

Aby to sobie wyobrazić przyjrzyjmy się kołom samochodu. KIedy auto stoi na parkingu widać każdy szczegół kołpaków kół, a nawet kiedy rusza powoli to do pewnego momentu możemy jeszcze rozróźnić pewne szczegółu, jednak w przy pewnej prędkości obrotowej koła jego wnętrze staje się jednolite i gdyby ktoś wtedy chciał dotknąć tego wiruacego koła to natrafiłby na opór co dałoby się boleśnie odczuć. W rzeczywistości materia nie wiruje w jedną stronę jak kołpak ale drga "tam i z powrotem" czego efektem są słabe i silne odziaływania elektryczne - wrażenie dotyku. Fizyka kwantowa idzie jeszcze dalej stwierdzając, ze owe drgania są efektem "pojawiania się i znikania" cząstek elementarnych.

I ciekawe, ze kiedyś ludzie mierzyli czas obserwując ruch Słońca po nieboskłonie i to im wystarczało do określenia pory dnia, a co za tym idzie organizacji życia. Potem zaczęły się pojawiać czasomierze, aż do dzisiejszych zegarów atomowych i nawet jeszcze bardziej precyzyjnych - kwantowych. Wraz ze zmianą mierzenia czasu zmieniła się jakość życia. Dzisiaj na giełdach o operacjach decydują szybkie komputery bo liczy się czas reakcji na zmiany giełdowe, ale nawet "zwykły" zjadacz chleba odczuwa, że wszystko jakby przyspieszyło , ciągle brakuje czasu. W efekcie żyje się szybciej, ale każdy hardware ma swoje ograniczenia. Dopóki nie zostaną one przekroczone. Wiadomo bowiem, że ewolucja nie zatrzymała się milony lat temu , lecz postępuje nadal, a dzięki nauce wiemy też że środowisko wpływa na organizmy, na geny ("drugi kod", epigenetyka).

Łącząc teraz to co wiemy z fizyki o falowej naturze rzeczywistości (częstotliwości fal) oraz przyspieszających procesach i wiedzy na temat tego, że środowisko wpływa na geny możemy się domyślić, że zmieni się także sposób postrzegania czasu.
W neurofizjologii w odniesieniu do epigenetyki mowa jest dosłownie o powstawaniu nowych połączeń neuronowych , czyli uczeniu się . Samo uczenie się , czyli nowy sposób postrzegania rzeczywistości ( kto ogląda serial TOUCH ten może sobie wyobrazić jak niektórzy mogą inaczej postrzegać rzeczywistość) może kompletnie odmienić tą rzeczywistość, a właściwie to, co się wyświetla w umyśle jako rzeczywistość, w TERAZ.

W subiektywnym odczuciu mogą pojawić się nowe doznania, takie jak deja vu, jakby z "innego" czasu. Kto z Was nie miał deja vu ?
Ostatecznie możemy mieć poczucie nie tyle upływu czasu, co przemieszczania się po liniach czasowych , czyli całych układach . W praktyce to rzeczywiście mogłoby wyglądać tak, że dziś jesteś chory, a po przeskoku na inną linię czasową nie ma po chorobie śladu. To zostało nawet sfilmowane i w którymś wykładzie Grega Braddena pokazane jak znika tumor. Nikt nie ingerował w to inwazyjnie, operacyjnie, lecz po prostu zmieniono strukturę rzeczywistości.
Kluczem do takich operacji wydaje się , że jest wiedza jak umiejętnie operować częstotliwościami, falami ELF. Tak można wygasić łaknienie, a głód nikotynowy czy choćby wzmocnić "własny" (charakterystyczny dla danego organizmu) wzorzec zdrowia. W jednej chwili byłeś nałogowym palaczem, a następnego dnia nie czujesz kompletnie żadnego pociągu do nikotyny tak jakbyś nigdy nie palił.

Awatar użytkownika
Ciepły Kluch (restored)
Posty: 2
Rejestracja: 11 paź 2016, 1:08

Re: Julian Barbour - Koniec czasu

Postautor: Ciepły Kluch (restored) » 11 paź 2016, 1:38


Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 686
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Re: Julian Barbour - Koniec czasu

Postautor: Bezdomny » 11 paź 2016, 1:38

Ciekawe opracowanie na temat "Końca czasu":

Mateusz L. Hohol
Uniwersytet Papieski Jana Pawła II
Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych
Kraków


Dlaczego Julian Barbour ogłosił koniec czasu?


1. Czy czas musi płynąć?

Problematyka czasu i przemijania obecna jest w myśli zachodniej już od starożytności. Powodów podjęcia w refleksji filozoficznej problematyki czasu i wagi tego zagadnienia nie trzeba raczej uzasadniać.
Powszechnie uważa się, że czas związany jest z ruchem i zmianą, gdyż kojarzy się na przykład ze zmianami pór roku, ruchem planet czy starzeniem się. W kwestii ruchu i zmiany historycy filozofii tradycyjnie przeciwstawiają sobie poglądy dwóch greckich myślicieli: Heraklita z Efezu i Parmenidesa z Elei. Według pierwszego z nich, świat charakteryzuje się dynamiką. Natomiast według drugiego zjawiska ruchu i zmiany są iluzoryczne; świat Parmenidesa jest zatem niezmienny i statyczny. Wizja zmiennego i czasowego świata, którego nieodzownym elementem jest przemijanie, bardziej odpowiada naszemu potocznemu doświadczeniu.

O powszechności i zarazem tajemniczości czasu mówią słynne słowa św. Augustyna z Hippony: „Czymże więc jest czas? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem”.
Jednak czy nasze intuicje dotyczące istnienia czasu muszą być prawdziwe? Ludzie przez wiele wieków sądzili, że Ziemia jest płaska, gdyż tak właśnie podpowiadała intuicja, wspierana autorytetem zdrowego rozsądku. Co stałoby się z naszymi przekonaniami, gdyby udało się przedstawić koherentną wizję świata, w którym nie ma miejsca na czas i zmienność?

Wizję iluzoryczności czasu, podejmuje w swojej książce"The End of Time" brytyjski fizyk teoretyczny Julian Barbour.
Pracuje on niezależnie od instytucji akademickich, zajmując się przede wszystkich problematyką kwantowej grawitacji i zasadą Macha. Jego poglądy na istotę czasu dobrze charakteryzuje następująca wypowiedź: „W odróżnienia od Króla, który nie był ubrany w nic, czas jest niczym ubranym w szaty. Można opisać jedynie te szaty”.
Odwołanie do baśni Andersena, w której wszyscy (łącznie z królem), by nie wyjść na głupców, uwierzyli, że władca ubrany jest w piękne szaty, jest sugestywne. Tylko mały chłopiec śmiał stwierdzić, że istotnie król jest nagi i padł ofiarą oszustów, którzy wmówili mu, że jego nowe piękne szaty widzą tylko ludzie mądrzy. Barbour przyjmuje analogiczną rolę i stwierdza, że czas w istocie jest iluzją.
Należy mieć na uwadze, że bezczasowa ontologia, jaką przedstawia autor Końca czasu, nie jest „filozoficzną refleksją na boku badań” fizyka, ale stoi w centrum jego poglądów.Warto wspomnieć także, iż koncepcja Barboura uznana została przez wielu fizyków, takich jak na przykład Lee Smolin,
za najbardziej interesującą i śmiałą propozycję dotyczącą
problematyki czasu na przestrzeni ostatnich lat.

2. Kolejna rewolucja?

Barbour na kartach „The End of Time” prezentuje rewolucje, jakie na przestrzeni wieków zaszły w fizyce. Pierwszą z nich był przewrót kopernikański (1543), w wyniku którego Ziemia została usunięta z centrum Wszechświata. Druga rewolucja związana jest z wydaniem dzieła „Principia mathemathica philosophiae naturalis” w roku 1687. Isaak Newton przedstawił w nim zasadę powszechnego ciążenia i prawa rządzące ruchem ciał. Na kolejną rewolucję fizyka musiała czekać ponad 200 lat – w roku 1905 Albert Einstein ogłosił szczególną teorię względności, która trzy lata później została uzupełniona o koncepcję czterowymiarowej czasoprzestrzeni Minkowskiego. Dalsze rewolucje występowały w krótszych odstępach czasu.
W 1915 Einstein przedstawił ogólną teorię względności, która dostarczyła kompletnego opisu Wszechświata wskali makro. Następna rewolucja związana była z opisem skali mikro. Mechanika kwantowa, dostarczająca opisu mikroświata, sformułowana została w roku 1925 przez Wernera Heisenberga (mechanika macierzowa) i w roku 1926 przez Erwina Schrödingera (mechanika falowa), natomiast równoważność obydwu podejść wykazana została w roku 1930 przez Paula Diraca.
Jak widać współczesna fizyka jest rozbita na dwa wielkie działy, którym odpowiadają dwie teorie: fizykę makroświata, opisywaną przez teorię względności, oraz fizykę mikroświata, która opisywana jest przez mechanikę kwantową.
Współcześnie często podkreśla się, że fizyka czeka na kolejną rewolucję, która połączy ze sobą makroświat z mikroświatem w ramach jednego, zunifikowanego modelu teoretycznego.
Nie jest sprawą przesądzoną, co teoria ta mówić będzie na temat natury czasu. Julian Barbour
twierdzi, że zunifikowana teoria wykaże, iż czas nie odgrywa w fizyce aż tak ważnej roli, jak
powszechnie się uważa. Nie dziwi zatem niezwykle śmiały podtytuł jego książki:
„The Next Revolution in Phisics”.
Unifikacja nie przyniesie wprawdzie końca fizyki, jak stwierdził przy okazji podjęcia stanowiska Lucasian Professor i jak „prorokował” na kartach „Krótkiej historii czasu” Stephen Hawking, ale doprowadzi do „końca czasu”.

3. Ontologia zdarzenia w czasoprzestrzeni Minkowskiego i Wszechświat-blok

Koncepcja bezczasowego Wszechświata, jaką proponuje Barbour, mimo wielu istotnych różnic, ma wiele wspólnego z ontologią zdarzeń, określaną niekiedy jako ewentyzm lub ontologia Wszechświata-bloku (Block-Universe). Kluczowym pojęciem jest „zdarzenie”, które w czasoprzestrzeni Minkowskiego utożsamiane jest z punktem w czterowymiarowej rozmaitości. Trzy współrzędne tego punktu odpowiadają przestrzeni, natomiast jedna, wyrażona znakiem przeciwnym w stosunku do pozostałych, odpowiada czasowi (metryka lorentzowska). Mówi się też, że zdarzenie jest chwilą, zlokalizowaną w jakimś punkcie. Czasoprzestrzenią – w takim ujęciu – jest zbiór wszystkich zdarzeń. Charakterystyczne dla tej koncepcji i ważne z punktu widzenia ontologii Barboura jest twierdzenie, że wartości związane z czasem i przestrzenią rozpatrywane są jako dyskretne, nie zaś jako ciągłe.
Zdaniem Barboura, zdarzenia są najbardziej pierwotnymi elementami struktury Wszechświata. Przy ich pomocy można zdefiniować zarówno procesy (zbiory zdarzeń), jak i obiekty (jako procesy charakteryzujące się stabilnością). W szczególnej teorii względności zarówno czas, jak i przestrzeń zależne są od wyboru układu odniesienia.
Jednak dzięki koncepcji czasoprzestrzeni Minkowskiego, teoria względności otrzymuje postać zgeometryzowaną, co znacznie upraszcza rozpatrywanie ruchu. W takim ujęciu ruch przedstawiany jest jako krzywa czasoprzestrzenna. Może być ona rozpatrywana w całej rozciągłości, a nie tylko w określonej chwili. Prowadzi to do ontologii Wszechświata-bloku (block-Universe), w której Wszechświat rozważany może być jako „blok”, obejmujący istniejące aktualnie: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Zdarzenia będące „punkto - chwilami” w
czterowymiarowej czasoprzestrzeni współistnieją aktualnie, a czas pojawia się tylko jako
uporządkowanie. Poczucie przemijania związane jest z naszym umysłem, nie zaś z istniejącym obiektywnie czasem. Jak pisze Heller: „Wrażenie płynięcia czasu, przemijania, powstaje w naszej świadomości, która tylko jakby w jednym punkcie styka się z czasoprzestrzenią i ten punkt styku nieustannie przesuwa się w kierunku, który nazywamy przyszłością (podobnie jak toczące się koło tylko w jednym punkcie swojego obwodu styka się z nieruchomą drogą”.
Warto zwrócić uwagę, że idea Wszechświata-bloku nie jest filozoficzną koncepcją„nadbudowaną” na teorii względności, ale naturalną ontologią tej teorii.
Warto dodać jednak,że z drugiej strony, ontologia, w której czas faktycznie płynie, jest również możliwa z punktu widzenia teorii względności. Fakt ten stanowi ciekawy przyczynek do refleksji na gruncie filozofii nauki.
Inną kwestią, na co uwagę zwraca George Ellis, pozostają ontologiczne zobowiązania samej koncepcji czasoprzestrzeni. Zadaje on pytanicze czy czasoprzestrzeń jest bytem fizycznym,
czy raczej dogodnym sposobem przedstawiania relacji pomiędzy fizycznymi obiektami,
istniejącymi na fundamentalnym poziomie

4. Newton i Leibniz – oś sporu

Refleksja nad poglądami Barboura nie może obyć się bez przytoczenia kilku faktów z historii nauki (zresztą sam autor „Końca czasu” nie stroni od uwag tego typu). Pojmowanie czasu w fizyce i filozofii w dużej mierze wyznaczone jest przez słynny spór, który rozegrał się pomiędzy Newtonem a Leibnizem. Pierwszy z nich uważał, że czas i przestrzeń wspólnie tworzą „pojemnik”, w którym – zgodnie z zasadami dynamiki – poruszają się ciała. Zarówno przestrzeń, jak i czas są absolutne. Upływ czasu jest czymś koniecznym i na fakt ten nie mogą mieć wpływu żadne czynniki zewnętrzne. Jak pisze Newton: „Absolutny, prawdziwy, matematyczny czas płynie sam przez się i ze swej natury jednostajnie, niezależnie od czegokolwiek zewnętrznego, i zwie się inaczej trwaniem”. W wizji Wszechświata proponowanej przez Newtona jest również miejsce na absolutną równoczesność zdarzeń. Odnośnie tej koncepcji często używa się pojęcia „czasu absolutnego”.
Zupełnie inną wizję czasu i przestrzeni przedstawił Gottfried Wilhelm Leibniz. Zdecydowanie sprzeciwiał się Newtonowskiej koncepcji absolutnego czasu, płynącego niezależnie od rzeczy. Wedle Leibniza czas i przestrzeń mają naturę relacyjną względem obiektów, które znajdują się we Wszechświecie. Jak pisał Leibniz: „Mam przestrzeń za coś czysto względnego, podobnie jak czas, mianowicie za porządek współistnienia rzeczy, podczas gdy czas stanowi porządek ich następstwa”. Mowa tutaj o tak zwanym „czasie relacyjnym”.
W tym miejscu warto uczynić dość oczywistą uwagę, że Wszechświat Newtona bez problemu
można wyobrazić sobie jako „pusty”, to jest taki, w którym nie znajdują się żadne obiekty (ciała), a mimo to absolutny czas i przestrzeń egzystują. Natomiast z punktu widzenia Lebiniza stwierdzenie, że świat jest pusty, implikuje nieistnienie czasu i przestrzeni, gdyż są one tylko relacjami pomiędzy rzeczami.
Koncepcja Newtona jest stanowczo odrzucana przez Barboura. Z większą sympatią odnosi się on natomiast do wizji Leibniza, tyle że jest jeszcze bardziej „radykalny” w relacyjnym pojmowaniu Wszechświata.

5. Czas-bez-czasu, czyli carpe diem!

W swoim artykule „The Nature of Time”, Barbour zwraca uwagę na szereg problemów,które
wiążą się z koncepcją absolutnego czasu. Czas związany jest z ruchem i może być abstrahowany
na przykład z ruchów planet. Problematyczne, na co uwagę zwraca Barbour, jest jednak skorelowanie naturalnego czasu z czasomierzem, który jest wytworem człowieka.Jak wiadomo, mechanika Newtona nie opisywała poprawnie ruchu planet. Opis taki możliwy był po uwzględnieniu poprawek relatywistycznych, a więc dopiero przy pomocy teorii względności.
Zatem skąd Newton wziął koncepcję absolutnego czasu?
Stało się tak, gdyż tworząc ją, kierował się racjami nie fizycznymi, lecz czysto filozoficznymi, a nawet teologicznymi. Bóg, tworząc świat, „włożył” go, zdaniem Newtona, w absolutny czas i absolutną przestrzeń.
Barbour zwraca uwagę, że Newton popełnił błąd, twierdząc, że Wszechświat jest„niewidzialnym pojemnikiem”, który zawiera rzeczy (obiekty). Kluczowym wydaje się stwierdzenie Barboura:„świat nie zawiera rzeczy, on jest rzeczą”. Przyjmuje on za Leibnizem koncepcję, wedle której Wszechświat ma całkowicie relacyjną naturę. Tym, z czego Wszechświat się składa, są wedle brytyjskiego fizyka niewyobrażalnie bogate konfiguracje obiektów. By opisywać sensownie Wszechświat, nie trzeba odwoływać się ani do niewidzialnego pojemnika, ani do pojęcia czasu. Zdaniem autora „Końca czasu” fizycy odwołują się do zbyt wielu pojęć. Zgodnie z jego opinią,
redukcja liczby pojęć jest nie tylko możliwa, ale pożądana. Przykładem pojęcia, które powinno zostać wyeliminowane, jest według niego czas.
Jedną z dwóch podstawowych kategorii w ontologii Barboura jest pojęcie konfiguracji. Konfiguracją nazwać można każdy przestrzenny układ obiektów. Jest nią zatem pewna liczba i struktura cząstek. Dojrzeć można tu podobieństwo z relacyjnym Wszechświatem Leibniza: konfiguracje tworzą sieci relacji pomiędzy obiektami (rzeczami), z czego wyłania się bogactwo Wszechświata.
Drugą z podstawowych kategorii jest teraz (Nows). To właśnie teraźniejszość (teraz) jest tym, co istnieje aktualnie i do czego mamy poznawczy dostęp. Moment czasowy utożsamiany może być z każdą z możliwych konfiguracji, w związku z czym bogactwo teraz jest równie duże jak samych konfiguracji przestrzennych. Teraźniejszość jest wypadkową wszystkich możliwych konfiguracji, jakie tylko mogą zaistnieć. To, co nazywane jest przez nas potocznie czasem, jest zakodowane w konfiguracjach przestrzennych, Nie ma zatem sensu odwoływać się do czegoś zewnętrznego –
przestrzeń jest wystarczającym „klejem” (określenie Barboura) do zespolenia ze sobą obiektów.
Wszechświat sam jest konfiguracją – to stwierdzenie analogiczne do uprzednio przytaczanego, jakoby Wszechświat nie zawierał rzeczy, lecz sam był rzeczą.

Zdroworozsądkowo każdy wie, czym jest teraz, jednak Barbour nie może odwoływać się tylko do potocznych intuicji. Autor „Końca czasu” twierdzi, że teraz może być utożsamiane z trójwymiarową migawką (3-dimensional snapshot), która związana jest na przykład z postrzeganiem przedmiotów w określonych pozycjach.
Teraz nie jest tylko aktualnie postrzeganą przy pomocy zmysłów konfiguracją obiektów:
teoretyczne wyobrażenie sobie trójwymiarowego zdjęcia całego Wszechświata, a co za tym idzie określenia jego teraz, jest możliwe.
Brak technicznej możliwości określenia teraz dla całego Wszechświata sprowadza jednak postrzeganie teraźniejszości do naszych indywidualnych przeżyć.
Rejestrowanie różnych teraz skłania nasz mózg do wprowadzenia jakiegoś porządku, co z kolei prowadzi – zdaniem Barboura – do wytworzenia się w naszej świadomości strzałki czasu i chronologicznego porządkowania zdarzeń. Zapamiętywane chwile i zjawiska kojarzone z przemijaniem (na przykład stygnięcie herbaty) umieszczane są w świadomości na „linii” i uważane za wcześniejsze niż aktualnie doświadczane teraz.
Nasze poczucie czasowości wzmacniają ponadto „kapsuły czasu”, czyli zapisy tego, co uważamy za istniejące w przeszłości. Zamrażają one konfiguracje obiektów, które postrzegane były jako
teraz. Mogą być nimi na przykład zdjęcia czy zapisy geologiczne. Nasza pamięć również może być uważana za swoistą „kapsułę czasu”. Przeszłość dociera do nas właśnie w tego typu świadectwach. Nie jest ona jednak niczym ponad to, co odbieramy przy pomocy kapsuł.
Przeszłość wydaje się nam tym bardziej realna, im bardziej zapis, który odczytujemy z kapsuł jest koherentny. Pamiętać należy, że dzięki kapsułom wytwarza się w nas psychologiczna strzałka czasu, której nie odpowiada żadne prawo fizyki odpowiedzialne za upływ czasu. Za wytworzenie tej strzałki odpowiedzialne są jedynie opisane wyżej konfiguracje – czas wyprowadzany jest zatem ze stanów rzeczy.
Biorąc pod uwagę mechanikę klasyczną, stwierdzić należy, że prawa Newtona są symetryczne, czyli odwracalne ze względu na czas. Mówi się, że prawa mechaniki klasycznej są niezmiennicze ze względu na czas, a co za tym idzie, nie są wystarczające do wyjaśnienia kierunkowego upływu czasu. Fizycznej strzałki czasu upatruje się przeważnie w II zasadzie termodynamiki, która głosi, że w układach izolowanych entropia, będąca funkcją miary rozproszenia energii, nigdy nie maleje. Problematyczne jest jednak to, dlaczego Wszechświat znalazł się w stanie niskoentropijnym imogło rozwinąć się w nim życie. W celu rozwiązania tego problemu odwołać można się wprawdzie do zasad antropicznych, jednak Barbour bardziej preferuje odwołanie do Wszechświata, w którym czas nie istnieje.
Problematyczne jest także to, jak nasz mózg wytwarza poczucie czasowości, a więc jak czasowość wyłania się z bezczasowego świata fizycznego (do którego należy przecież także mózg). Barbour twierdzi, że nasz dostęp poznawczy do świata fizycznego jest tylko dyskretny, a więc obejmujący jedynie teraz. Doświadczenie trwania, czyli poczucie pewnej ciągłości w czasie, jest wtórnym efektem, pojawiającym się w naszej świadomości. Nasze poczucie czasowości jest czymś fundamentalnie innym od (bez)czasowości Wszechświata. Postrzegając ruch, faktyczny, dostęp poznawczy mamy tylko do pojedynczych teraz, które wyobrazić można sobie jako klatki filmu. Mózg, przetwarzając informacje, jakie docierają doniego z poszczególnych zmysłów, składa pojedyncze klatki w film, tworząc w nas wrażenie płynności i ciągłości. Autor „Końca czasu” twierdzi, że dla naszej świadomości dostępna jest tylko bardzo krótka rozpiętość rejestrowanych wrażeń. Nasze postrzeganie rzeczywistości nie jest nigdy w pełni adekwatne – odbieramy świat zewnętrzny tak, jak pozwala na to nasz mózg. Czas, tak jak pojmujemy go potocznie, może być zatem zredukowany przy odpowiednim rozumieniu do teraz.
Swoją bezczasową ontologię Barbour określa mianem Platonii. Jak wiadomo, Platon w swojej dualistycznej wizji rzeczywistości mocno odróżniał świat idei od świata zmysłowego. Pierwszy z nich ma stały, niezmienny i konieczny charakter, drugi natomiast jest zmienny i przygodny. O
świecie idei można powiedzieć, że po prostu jest, natomiast o świecie zmysłowym, że się staje. Barbour uważa, iż rzeczywistość fizyczna w istocie bliższa jest niezmiennemu światu idei Platona niż światu, który postrzegamy w potocznym doświadczeniu. Skoro według Barboura w świecie nie ma miejsca na czas, to stawanie się jest również niemożliwe (choć konfiguracje obiektów powodują takie wrażenie). Bezczasowa Platonia jest bardziej fundamentalna od czterowymiarowej czasoprzestrzeni Minkowskiego i można utożsamiać ją ze zbiorem wszystkich możliwych konfiguracji Wszechświata.

6.Zasada Macha i statyczna funkcja falowa Wszechświata

Julian Barbour nie poprzestaje na filozoficznych spekulacjach. Przedstawia on fizyczne „argumenty”, które jego zdaniem świadczą o nieistnieniu czasu. Pierwszym z nich jest tak zwana
zasada Macha, która była inspiracją dla ogólnej teorii względności Einsteina. Sam Ernst Mach inspirował się zaś Leibnizowską koncepcją relacyjnego czasu i przestrzeni.
Zasada Macha postuluje całkowite określenie struktury czasoprzestrzeni przez rozkład mas obecnych we Wszechświecie.
Michał Heller wyróżnia trzy interpretacje tej zasady:
(1) formalna mówi, że lokalne struktury matematyczne należy określać przez struktury globalne:
(2) fizyczna zakłada, że lokalne układy inercjalne należy określać przez globalny rozkład mas we Wszechświecie;
(3) ontologiczna głosi natomiast, że wszystkie zdarzenia we Wszechświecie powinny być określane całkowicie jego materialną zawartością
Czas nie należy do materialnej zawartości Wszechświata, zatem zasada Macha nie przewiduje dla niego miejsca.
Drugim argumentem za bezczasowością jest statyczna funkcja falowa Wszechświata. Jest ona zależna od parametrów charakteryzujących możliwe stany Wszechświata. Równanie Schrödingera,
opisujące ewolucję układu kwantowego w czasie, nie może opisywać ewolucji wszystkich możliwych stanów Wszechświata. Jest on niesłychanie skomplikowany, a na dodatek trzeba brać pod uwagę wszystkie możliwe stany. Konieczne warunki spełnia równanie Wheelera - DeWitta, które opisuje ewolucję funkcji falowej Wszechświata nie w czasie, lecz wobec wspomnianych wyżej parametrów. Czas globalny nie istnieje. Czas „wewnętrzny” okazuje się wynikiem relacji pomiędzy niektórymi z parametrów, jakie cechują możliwe stany Wszechświata. Relacje te „wybierane” są właśnie przez równanie Wheelera - DeWitta. Nie trudno zauważyć podobieństwo z konfiguracjami, o których pisze Barbour.

7. Block-Universe versus Platonia

Jak zostało wspomniane, ontologia Wszechświata - bloku posiada wiele podobieństw z ontologią bezczasowego Wszechświata, prezentowaną przez Barboura. Istnieją jednak poważne różnice pomiędzy tymi koncepcjami. W block-Universe czasoprzestrzeń istnieje „cała naraz” (aktualnie), to znaczy wraz z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Gdyby udało się nam spojrzeć na Wszechświat „spoza bloku”, widzielibyśmy go w całości jako niezmienny i aczasowy. Jeśli natomiast znajdujemy się wewnątrz bloku, istnienie procesów nie jest wykluczone. Gdy poruszamy się po krzywej czasopodobnej, możemy mówić zarówno o procesach, jak i o zdarzeniach. Podstawową areną zdarzeń jest w tej koncepcji czterowymiarowa czasoprzestrzeń Minkowskiego o metryce lorentzowskiej.
Jeśli chodzi o Platonię Barboura, to na fundamentalnym poziomie nie ma sensu mówić o czasowej lokalizacji zdarzeń. Proces czy zjawisko stawania się na podstawowym poziomie Wszechświata nie istnieje. Wrażenie czasowości powstaje w naszej świadomości, lecz istotnie jest ono iluzją. Nasz mózg abstrahuje ciągłość zjawisk na podstawie postrzegania różnych stanów obiektów fizycznych. Do wyjaśnienia bogactwa Wszechświata wystarczające jest odwołanie się do przestrzennych konfiguracji. Tym, co różni ontologię Barboura od koncepcji Wszechświata - bloku jest realne istnienie teraz. Teraźniejsze chwile, które autor „Końca czasu” utożsamia z trójwymiarowymi migawkami są tym, co faktycznie istnieje, dlatego też uczynił je on podstawą ontologii. W kontekście block-Universe nie ma natomiast sensu mówić o teraźniejszych chwilach, gdyż są one „zmieszane” z przeszłością i przyszłością. Głównie z tego powodu Barbour odcina się od ontologii sugerowanej przez geometryczne ujęcie teorii względności.

8. Podsumowanie

Koncepcja przedstawiana na kartach „The End of Time” niezaprzeczalnie posiada dwie własności: jest ciekawa i kontrowersyjna. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na pewien zabieg, jaki czyni autor. Narusza on pojęcie czterowymiarowej czasoprzestrzeni Minkowskiego. Zabieg ten nie wydaje się jednak zbytnio drastyczny, po tym, jak James Hartle i Stephen Hawking w swoim słynnym modelu kosmologicznym zastąpili czas rzeczywisty czasem urojonym i nadali temu fizyczną interpretację. Doprowadziło to do zmiany metryki lorentzowskiej na riemannowską, a co za tym idzie – do naruszenia koncepcji czasoprzestrzeni w ujęciu Minkowskiego.
Ponadto podkreślić należy, że koncepcja Barboura nie jest sprzeczna z prawami fizyki, a wręcz uzyskuje w nich poparcie – warto pamiętać, że Barbour jest aktywnym fizykiem teoretykiem. Trudniej natomiast wybaczyć dużą dozę ignorancji Barboura w kwestii działania mózgu i umysłu. Sugerowanie, że czas psychologiczny jest czymś zupełnie różnym od czasu fizycznego, choć wydaje się racjonalne i uprawnione, to w wersji przedstawianej przez Barboura ma charakter zdecydowanie bardziej retoryczny niż merytoryczny. Lawirowanie pomiędzy fizykalizmem a paralelizmem psychofizycznym wydaje się potwierdzać podejrzenia tego typu. Oczywiście prawdą jest, że to nasz mózg odpowiedzialny jest za wytwarzanie poczucia czasowości, jednak ogłoszenie „końca czasu” domaga się dokładnego wyjaśnienia, jak mózg wytwarza linię czasu, której nadaje zwrot i umieszcza na niej wydarzenia. Rolę taką odegrać może na przykład koncepcja czasowości, odwołująca się do efektów kwantowych, której autorem jest Roger Penrose, jednak ta daleka jest od akceptacji badaczy mózgu.

Przykład Barboura niejako tylnymi drzwiami naprowadza na dość zasadniczy postulat: aby sensownie mówić o czasie czy jego iluzoryczności, konieczne jest uwzględnianie roli, jaką w poznawaniu świata odgrywa nasz mózg. Dopóki perspektywa ta nie zostanie dokładnie przebadana, koncepcja Platonii pozostanie tylko ciekawą propozycją.


Warto zwrócić uwagę na dwa apekty powyższego tekstu.

Po pierwsze autor przyjmuje za oczywisty pewnik swoją (i jakże powszechną!) wiarę w to, że nauka wyjaśnia proces tworzenia umysłu w mózgu – niestety tak nie jest.
I choć niewątpliwie stan fizyczny mózgowia ma przełożenie na stan aktywności psychoruchowej, to umysł rozumiany jako klaster informacyjny o zawartości ulegającej fluktuacjom (mechanizm pojawiania się i zanikania myśli) wraz z pamięcią wykazującą fraktalną organizację zapisu, pozostaje niechwytny dla badaczy-anatomów; trudno o jednoznaczne opisy mechanizmów funkcjonowania, warunków pojawiania się i znikania, fizyczne lokalizacje, etc. Wobec powyższego stawianie znaku równości mózg (aktywność mózgowa) = umysł (aktywność umysłowa) wydaje się pochopne i nieuprawnione.

Po drugie (i tu na plus), zwraca uwagę, że ontologiczną podstawą poznania, punktem wyjścia do badania tego, „jak jest”, powinna być weryfikacja narzędzia poznania, czyli umysłu wraz z mechanizmami percepcji.
Bez zbadania fundamentu, weryfikacji podmiotu poznawczego, owego JA (o czym rozprawiamy na forum) każda, nawet najbardziej odkrywcza hipoteza stanu rzeczy obarczona będzie swego rodzaju grzechem podstawowego zaniechania, będzie kolejną intelektualną rozrywką.


Wróć do „Filozofia i nauka współczesna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość