Wolna wola okiem badaczy

Królicza nora jajogłowych
Awatar użytkownika
Sparklight (restored)
Posty: 27
Rejestracja: 08 paź 2016, 23:57

Wolna wola okiem badaczy

Postautor: Sparklight (restored) » 11 paź 2016, 0:58

Pierwszym człowiekiem, któremu udało się nieco rozwiać złudzenia o istnieniu wolnej woli, był zmarły w 2007 r w wieku dziewięćdziesięciu jeden lat Benjamin Libet.
Stał sie on legendą neurofizjologii, ale z powodów , które sam niezbyt chyba by aprobował.

Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku Libet uczestniczył w odbywających sie przy okrągłym stole dyskusjach na temat wolnej woli , w których brał także udział laureat Nagrody Nobla , psycholog John Eccles . Eccles nawiązał do ostatniego odkrycia , że poprzedzająca każde świadome działanie czynność mózgu, zwana wzrostem aktywności kory ruchowej, działa na sekundę przed wykonaniem ruchu, a nawet nieco wcześniej. W owym czasie Eccles wierzył, że wolna wola jest źródłem absolutnie wszystkich poczynań, dlatego też - jak mówił - akt woli musi poprzedzać każde świadome działanie przynajmniej o sekundę. Libet natychmiast zdał sobie sprawę, że było to jedynie wyznanie wiary, za którym nie stały żadne dowody. Postanowił więc ich poszukać.
Zebrał w tym celu grupę ochotników , podłączył im do głów i nadgarstków elektrody, po czym poprosił o wykonanie bardzo prostego zadania: patrząc na zegar mieli poruszać nadgarstkiem i jednocześnie informować go , kiedy po raz pierwszy poczuli chęć wykonania tej czynności. Dzięki przymocowanym do głów elektrodom Libet mierzył stopniowo coraz większy wzrost aktywności mózgu. Elektrody na nadgarstkach informowały o dokładnym czasie poruszenia się mięśni, a gdy pacjenci podawali czas pojawienia się zamiaru wykonania ruchu, okazało się , że działanie zawsze poprzedzała intencja. Wszystko szło jak po maśle, ale tylko do czasu, gdy Libet odkrył, że świadomą decyzję poprzedzały dużo wcześniejsze przygotowania mózgu, czyli wzrost aktywności kory ruchowej. Mózg przygotowywał się do wykonania ruchu z mniej więcej półsekundowym wyprzedzeniem , średnio zaś działo się to trzysta pięćdziesiąt milisekund przed tym ,zanim ochotnik zaczynał dopiero zdawać sobie sprawę , że chce się poruszyć. Do tego czasu jego mózg działał już na pełnych obrotach i wbrew temu , co się badanemu wydawało, nie decydował on świadomie o tym , by się poruszyć.

(..) Czy naprawdę chcemy pozwolić nauce na zredukowanie ludzkich czynności - pływania , odrabiania pracy domowej, kochania, - do impulsów neuronów, niezależnych od jakiejkolwiek świadomej woli jednostki ? Pozostaje poza tym kwestia dobra i zła : nasza cywilizacja , religie i społeczeństwo opierają się na przekonaniu , że ludzie powinni być odpowiedzialni za swoje czyny. Nie chcemy przecież stworzyć naukowej teorii na temat ludzkiej woli tylko po to , aby uzasadnić swoje stanowisko w kwestii odpowiedzialności moralnej ? Libet stwierdził, że jego doświadczenie musiało zawierać błędy... “intuicyjne przeczucie dotyczące występowania zjawiska wolnej woli tworzy fundament poglądów na ludzką naturę -mówił - z wielką ostrożnością należy odnosić się bowiem do pseudonaukowych twierdzeń na ten temat , opierają się bowiem one na ukrytych założeniach ad hoc”.
Sugerował też , że wszelkie teorie przeczące istnieniu wolnej woli są “mniej pociągające” od tych, które by ją potwierdzały. Dlaczego więc , do czasu pojawienia się ostatecznych dowodów nie założyć, że wszyscy posiadamy wolną wolę ?
[jak widać wolna wola opiera się na założeniu wbrew przesłankom przeczącym jej].
Na początku lat dziewięśdziesiątych dwudziestego wieku Itzhak Fried, przeprowadzał operacje na mózgach pacjentów cierpiących na ciężką padaczkę. Ich stan był na tyle poważny , że trzeba im było usunąć część mózgu by powstrzymać wyniszczające wyładowania komórek nerwowych . Aby sprawdzić które komórki należało wyciąć, Frid podłączał do określonych rejonów na powierzchni mózgu siatkę elektrod , która miała monitorować nadczynność komórek nerwowych. Przyświecały temu cele kliniczne, ale sytuacja stanowiła bezprecednensową szansę na poddanie niewielkich rejonów mózgu działaniu prądu elektrycznego i sprawdzenie co się wtedy stanie . Lub , innymi słowy, nadarzała się okazja ,by sporządzić mapę mózgu , która mogła poszerzyć naszą wiedzę o jego działaniu. Fried doskonale to wykorzystał , uzyskując niespodziewane wyniki.
U trzynastu pacjentów jego zespół poddał stymulacji łącznie dwieście dziewięćdziesiąt dziewiec rejonów mózgu, z zego sto dwadzieścia dziewięć wywołało reakcję - najczęściej po prostu ruchy ciała. Użyłem określenia “po prostu” , choć jest to przecież niezwykłe. Fried i jego współpracownicy poddawali działaniu prądu konkretne rejony mózgu, powodując ruchy ciała: czasami zgięcie pojedynczego stawu , albo napięcie grupy mięśni twarzowych. Niekiedy udawało im się otrzymać bardziej spektakularną odpowiedź - pacjent przyjmował określoną pozycję, na przykład wyciągał szyję i obracał głową w prawo i w lewo. To, wg wszelkich norm , było już czymś wyjątkowym.
Al nie była to rzecz najdziwniejsza - naukowców najbardziej zaskoczyły relacje pacjentów o odczuwaniu “potrzeby” ruchu:
- “czułem , że muszę poruszyć prawą ręką”
-” odczułam potrzebę przesunięcia prawej nogi do wewnątrz”
-” chciałem poruszyć kciukiem i palcem wskazującym”
Kiedy badacze zwiększyli nieco natężenie prądu , w każdym z przypadków rzeczywiście dochodziło do ruchu : chęć przeradzała się w czynność i to dokładnie taką, jakiej potrzebę wykonania zgłaszali wcześniej pacjenci. A wszystko to za naciśnięciem guzika !! Naukowcy przejęli kontrolę nad wolą pacjentów , a potem , już siłą rozpędu, także nad ich ciałem.

Patrick Haggard ,[ który również zajmował się podobnymi doświadczeniami] : “ Bez względu na problemy wynikające ze sformułowania “ uświadomienie sobie woli wykonania ruchu” istniej wielka różnica między ruchem wynikającym ze świadomie podjętego zamiaru, a ruchem wynikającym z .. cóż nie wiadomo z czego “

Nie jest to odruch , jak wykonanie uniku przed lecącym nisko w parku gołębiem ,czy wyprostowanie nogi , gdy lekarz ostukuje nam młoteczkiem kolano. To nie to samo , co uderzenie nadlatującej piłki kijem bejsbolowym .W opisywanych przypadkach było inaczej : ruch nie zależał od człowieka.
Publikacje neurofizjologiczne atakują iluzję o istnieniu wolnej woli również z innej strony : neurofizjologia udowadniała już bowiem wielokrotnie, że tam , gdzie w grę wchodzą intencje i kontrola, zdumiewająco często zaczynamy się SAMOOSZUKIWAĆ.
(..)
W artykule napisanym z Sukhvinderem Obhim dla “American Scientist” Haggard podsumował temat w ten sposób :” kwestionując naszą wolną wolę ,ryzykujemy “filozoficzną katastrofę” . Wiedział jednak, że byłaby ona niczym w porównaniu ze zbliżającą sie katastrofą prawną.

Ultrasonografia mózgu jest techologią wyjątkowo zaawansowaną. Nie chodzi już o sprawdzanie, który rejon przetwarza obraz, a który kontroluje funkcje motoryczne . Neurofizjolodzy rozpoznają teraz miejsca odpowiedzialne za cechy jakie przypisujemy nie organizmowi, a osobie. Poczucie winy, wstyd, żal , smutek, impulsywność - wszystko to daje się zmierzyć. Anatomia charakteru i doświadczeń zostaje zredukowana do impulsów elektrycznych. Jeśli odkryjemy więc, że niektórzy ludzie mają predyspozycje do zachowań impulsywnych ( a pomału już do tego zmierzamy) , to w krótkim czasie uznamy to za okoliczność łagodzącą. Neurofizjolodzy zaczną niedługo wydawać orzeczenia o tym ,że oskarżonego nie można pociągnąć do odpowiedzialności prawnej za sposób , w jaki ma podłączone obwody w mózgu …
(...)
Przykładem są losy Aleksa , narratora “Mechanicznej Pomarańczy” Antony`ego Burgessa. Przy całej jego wybujałej brutalności ,gwałtach , rabunkach i krwawych bójkach , jakich się dopuścił wymierzona mu kara wciąż wzbudza nasz niepokój. Aleks zostaje poddany uwarunkowanemu przeprogramowaniu , po którym agresja wywołuje u niego trudne do zniesienia mdłości. Kończy wiec niezdolny do sadyzmu z którego czerpał taką przyjemność, bo nie ma już możliwości wyboru między czynieniem dobra i zła. Tego rodzaju kara wzbudza u kapelana więziennego poważne wątpliwości : “czy Bóg woli od ferworu dobroć z wyboru ? A może człowiek wybierający zło jest w jakiś sposób lepszy od takiego, któremu narzuca się dobro ? “

Nie jest to jednak podejście naukowe. Zasadza się ono bowiem na nieweryfikowalnym naukowo założeniu, że po prostu musimy mieć wolną wolę, a wszystkie wyniki badań wykazujące coś innego są błędne. Brytyjski psycholog Guy Claxton uważa, iż uporczywe trzymanie się przekonania o posiadaniu wolnej woli przypomina odrzucanie faktu, że Ziemia krąży wokół Słońca. Twierdzi on , że można sobie wierzyć w wolną wolę , dopóki nie zechce się spróbować czegoś bardziej złożonego na przykład sprawowania całkowitej kontroli nad swoim życiem. Badania wykazują, że zaburzenia psychiczne i neurozy częściej występują u osób próbujących świadomie kontrolować życie i zapanować nad jego nieprzewidywalnymi zawirowaniami. Paradoksalnie więc nasze zdrowie może zależeć od zaakceptowania tego, że nie nad wszystkim mamy kontrolę .

-----------

Fragmenty z książki “13 rzeczy które nie mają sensu” Michaela Brooksa.

Wróć do „Filozofia i nauka współczesna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość