Strona 1 z 1

Nauki Tolteckie

: 10 paź 2016, 14:11
autor: sniacy_gwiazdor (restored)
http://www.toltec.pl/nauki/index.html



Mądrości Tolteków były i są nauczane na trzech poziomach: Mistrzostwo Świadomości, którego celem jest świadome zauważenie własnych przekonań, blokad i ograniczonych wzorców reagowania i zachowania, Mistrzostwo Transformacji zajmuje się przerabianiem wzorców i przekonań oraz odzyskiwaniem mocy osobistej a Mistrzostwo Intencji /lub Mistrzostwo Miłości/, polega na budowaniu własnego snu - tzw. "snu drugiej uwagi", snu opartego na bezwarunkowej miłości, akceptacji, szacunku, radości , szczęściu, otwartości i zaufaniu, oraz świadomości połączenia i współistnienia z całym światem i wszystkimi istnieniami - jako jedną wielką emanacją Orła.

Trudno nauczyć się mistrzostw tolteckich z książki lub ze strony internetowej, bowiem praca ta dla każdego jest inna, każdy ma inną drogę i inne problemy do załatwienia. Chciałbym natomiast przedstawić kilka narzędzi i pojęć tolteckich, które można zastosować we własnym życiu już od teraz.
Wszystkich tych pojęć używa się na różnych poziomach pracy ze sobą - w Mistrzostwie Świadomości, Transformacji i Intencji. Jeśli chcesz możesz je stosować we własny sposób. Każdemu pojęciu poświęcam tu kilkanaście linijek. Aby dowiedzieć się więcej na temat ich praktycznego zastosowania, lub tego jak ja używałem i używam ich w moim życiu - kliknij na serce znajdującego się na końcu każdego z podrozdziałów.


Jednym z podstawowych pojęć w nauczaniu tolteckim jest wolność osobista. Ogromna większość ludzi nie jest naprawdę wolna. Jesteśmy zaprogramowani - nasze działania, sposób zachowania, reagowania, to co czujemy i myślimy, a nawet to w jaki sposób widzimy świat i to co zauważamy wokół siebie - wszystko to bazuje na naszych przekonaniach - wszystko co widzimy na zewnątrz jest tylko naszą percepcją.

Gdy zmieniamy przekonania - otaczający nas świat zmienia się. Na tym polega szamańska zasada - gdy zmieniamy naszą percepcję - zmieniamy świat.

Przekonania są to umowy, które zawarliśmy sami ze sobą dawno temu /najczęściej w dzieciństwie, ale nie tylko/. Są to umowy interpretujące świat - określają to co lubimy, czego nie lubimy, co jest złe i nieakceptowalne, co jest dobre i właściwe, co jest proste, a co trudne, jaki jestem ja sam /głupi, mądry, gorszy niż inni itp./ - co to znaczy być kobietą, mężczyzną, dzieckiem, matką, itp. Mamy też szereg przekonań interpretujących świat - świat jest przyjazny, groźny, wszyscy kradną, świat jest pełen wspaniałych ludzi itp. Mamy przekonania dotyczące wszystkiego. Są jak plamy wokół nas, które nie pozwalają zobaczyć świata takiego jakim jest naprawdę. Naturalnie im więcej przekonań- tym bardziej ograniczone postrzeganie świata i tym mniejszą moc i mniejszą wolność osobistą człowiek posiada.

Tak więc cała praca ucznia tolteckiego polega na pracy ze sobą - jest to ciągła zmiana percepcji i zmienianie swoich przekonań w celu pełniejszego doświadczanie życia.





Ważne jest też przekraczanie swoich strachów. Strach jest to emocja stworzona przez umysł / najczęściej w dzieciństwie/, której celem jest uniknięcie bólu lub potencjalnie nieprzyjemnej sytuacji - czegoś co kiedyś /w dzieciństwie/ spowodowało ból. Powiedzieliśmy naszemu umysłowi - już więcej tego nie chcę. I umysł zaczął produkować strach. Funkcją strachu jest nie pozwolić nam dotknąć ran emocjonalnych, które powstały wiele lat temu. Ale rany te ciągle są i od czasu do czasu ktoś lub coś ich dotyka. Odczuwamy wtedy ból i umysł jest jeszcze bardziej zobligowany do tego, żeby produkować jeszcze więcej strachu i bronić nas jeszcze bardziej. Jest to jak samo napędzająca się machina. A ofiarą jest sam człowiek, który żyje w coraz bardziej ograniczony sposób - w celu uniknięcia bólu i cierpienia. Tak właśnie wygląda piekło. Piekło, w którym żyjemy tu - na Ziemi, a nie po śmierci.

Tymczasem człowiek urodził się nie po to, aby uciekać od cierpień, lecz po to by czyścić i uzdrawiać wszystkie rany w swoim ciele emocjonalnym. I aby tak się stało trzeba najpierw te rany odsłonić, zauważyć i po prostu przyznać się do nich. Tak - boję się że ....... ..................... Trzeba ten strach poczuć i go przekroczyć. Boisz się tańczyć - świadomie zacznij tańczyć. I bądź dla siebie miła i wyrozumiała. Może nie zostaniesz nigdy mistrzynią w tańcu, ale masz szansę przekroczyć swój strach i odzyskać część swojej mocy osobistej, która była dotychczas marnotrawiona na utrzymywanie strachu.

Bądź tropicielem swoich strachów. Miejsca, gdzie masz dużo strachu, to potencjalnie miejsca, w których zgromadzone masz szczególnie dużo energii i mocy osobistej. Trzeba tylko ten strach pokonać.




Tescatlipoca można przetłumaczyć na polski jako Zadymione Lustro lub Zamglone Lustro /po angielsku Smokey Mirror, po hiszpańsku Espejo Ahumado/. Jest to metaforyczne przedstawienie ważnej zasady na tolteckiej ścieżce rozwoju. Wszystko co jest na zewnątrz jest tylko twoim odbiciem. Wszystko, co widzisz w innych ludziach, w świecie zewnętrznym jest projekcją ciebie samego. Więc jeśli jest jakaś szczególna cecha charakteru lub zachowania, którą dostrzegasz u innych i która denerwuje cię, oznacza to, że jest to sprawa, na którą musisz zwrócić uwagę u siebie. Jest to część ciebie, którą odrzuciłeś, której nie zaakceptowałeś. Ale prawdopodobnie związana jest z tą sprawą duża ilość bólu. A ponieważ twój umysł chce cię uchronić przed bólem - projektuje to na innych . I wtedy dostrzegasz to u innych.

Czy słyszałeś kiedyś o jednej z głównych zasad wszechświata i zasad przepływu energii - podobne przyciąga podobne? Jeśli mam jakąś energię w sobie - dostrzegam ją na zewnątrz. Jeśli idziesz przez życie z miłością - widzisz miłość wszędzie wokół. Jeśli jesteś pełen gniewu - widzisz wokół ludzi wyrażających swoją złość. Jest to szansa na to by spojrzeć na siebie i zacząć załatwiać swoje sprawy zamiast denerwować się i krytykować innych. I tak długo będziesz dostrzegać tą swoją cechę, sposób zachowania u innych , dopóki nie uporasz się z nią w sobie. Nic nie jest na zewnątrz.

Tescatlipoca jest wspaniałym narzędziem w pracy nad sobą. Jest podstawową bronią w ręku wojownika tolteckiego. Tescatlipoca oznacza, że przestajesz być ofiarą i jesteś wojownikiem. Przestajesz winić innych i cały świat. Zaczynasz patrzeć na siebie i innych z pokorą. I zauważasz, że wszystkie twoje problemy, cierpienia, strachy, niepowodzenia i porażki biorą początek w tobie. Jest to czasem bolesna świadomość, ale kto powiedział, że rozwój osobisty ma być zawsze miły i przyjemny. Gwarantuję jednak, że efektem będzie większa miłość i szacunek dla siebie samego. Oraz świadomość mocy, która w tobie tkwi.





Mitologia toltecka opowiada, że Anioł Śmierci siedzi na ramieniu. Anioł Śmierci oznacza poddanie się i brak przywiązania. Oznacza, że jesteś świadomy, że ta chwila może być twoją ostatnią chwilą w tym ciele fizycznym. Tak naprawdę nikt i nic nie zagwarantuje nam, że będziemy istnieć za godzinę , jutro czy za 20 lat. Nic nie zagwarantuje nam, że ten świat będzie istniał jutro. To wszystko są tylko nasze oczekiwania.

Prawdziwe zrozumienie i świadomość obecności Anioła Śmierci daje moc życia w pełni w chwili obecnej. Daje moc bycia nieskazitelnym w myśli i słowie. Przecież nie będziesz kłócił się, obrażał, gniewał na kochaną osobę, jeśli jesteś świadomy tego, że może to jest ostatnia chwila gdy ją widzisz i jesteś z nią. To nie znaczy, że boisz się, że ktoś umrze lub że ty umrzesz. Oznacza to, że żyjesz intensywnie, chwilą obecną, w miłości i pełnej akceptacji, wyrażając to co naprawdę czujesz i myślisz, wyrażając to kim naprawdę jesteś i wyrażając całą swoją miłość, z którą idziesz przez życie. Bez żadnych gierek, bez walki i udawania, bez oskarżania i oceniania. To jest właśnie pełnia życia iwolności.





Poddanie się nie oznacza porażki. Jest wręcz przeciwnie. Poddanie oznacza akceptację tego co przynosi los. Poddanie się oznacza poddanie się intencji Stwórcy. Nie musisz walczyć z przeciwnościami losu. Możesz po prostu przyjmować to co przychodzi i traktować to jako lekcję, jako feedback. Podobnie jak w przypadku Tescatlipoca - możesz zaakceptować, że to co przytrafia się w Twoim życiu jest przeznaczone dla Ciebie. Masz wybór - możesz walczyć i próbować zmienić świat, wymuszać to czego chcesz. Ale lekcja i tak przyjdzie do Ciebie ponownie i będziesz musiał znów podjąć decyzję - walczyć czy też poddać się i zacząć się uczyć i zmieniać samego siebie. Dla osób, które są zawsze dynamiczne, twarde, lubią wybór i chcą mieć wpływ na innych - poddanie oznacza jedną z najtrudniejszych lekcji w życiu. Ale też i korzyści są ogromne. Energia, którą dotychczas wykorzystywało się do walki jest teraz uwolniona i może być używana w inny sposób- bardziej twórczy i zgodny z misją życiową.

Tak naprawdę poddanie się ma w sobie siłę i moc wszystkich dotychczas opisanych przeze mnie narzędzi tolteckich. Kiedy poddajesz się- przechodzisz na drugą stronę strachu, odkładasz na bok swoje przekonania i mechanizmy obronne, używasz Tescatlipoca - zmieniasz kierunek uwagi z zewnątrz do wnętrza siebie.




Walcząc ze swoim umysłem, w którym dominuje system przekonań, Sędzia i Ofiara, kontrola i ocenianie, przenikający wszystko strach, torujemy sobie drogę do naszego prawdziwego JA. Wkraczamy do świata, gdzie panuje bezwarunkowa miłość. To jest cel tej ścieżki - życie w sposób nieograniczony, życie w chwili obecnej, w akceptacji siebie i innych, doświadczając radości, szacunku i otwartości. W tym świecie nie ma podziału na my i oni, dobrzy i źli - wszystko jest ze sobą połączone, a w oczach drugiego człowieka dostrzegamy iskierkę samego siebie.

Każdy z nas to kiedyś odczuwał i tak patrzył na świat. Jednak były to krótkie chwile. Być może już o nich zapomniałeś. Najwyższy czas , aby sobie o tym przypomnieć. I najwyższa pora, aby żyć w ten sposób cały czas - a nie tylko w wyjątkowych sytuacjach. Zasługuję na to Ja, zasługujesz na to Ty i zasługujemy na to my wszyscy!

Re: Nauki Tolteckie

: 22 gru 2016, 17:29
autor: HAHAHA
genialne

Re: Nauki Tolteckie

: 23 gru 2016, 2:21
autor: HAHAHA
aczkolwiek pisane z perspektywy kogos kto mzoe cos zrobic zmienic cos, a nie ma takie
go kogos

Re: Nauki Tolteckie

: 25 kwie 2018, 16:52
autor: Exeast
Te "nauki tolteckie" przypomnialy mi o pewnej sciezce, nauce, lub doswiadczeniu zyciowym, nazwij to jak chcesz.

Otoz jako dziecko bylem dosc leniwy, aczkolwiek ciekawy swiata. Nie bylem za to w tej ciekawosci konsektwentny i przewaznie porzucalem to, co zaczalem. Moj ojciec chcial, abym znalazl sobie jakies hobby, cos, co mnie "polknie " bez reszty i sie tym zajme. Poniewaz bylem slabego zdrowia i watlej kondycji psychicznej to zapisal mnie na judo. Boshhhh jak ja tego nienawidzilem. Nie dam rady, powtarzalem sobie i tylko marzylem, zeby kolejny trening byl moim ostatnim, ale on mnie konsekwentnie na te treningi wozil. Postanowilem wiec, ze sprowokuje trenera rzucajc mu wyzwanie, najwyzej dostane lanie raz a porzadnie, ale bedzie to moj ostatni trening i jak sie wylize z ran to mnie juz tam nie zawiezie. Plan sie udal czesciowo, gdyz wpadlem z deszczu pod rynne i jak juz to lanie dostalem ( zasluzenie ) to ojciec wprawdzie wypisal mnie z judo ale zostalem zmuszony do zajec z zeglarstwa. Tez tego nie lubilem. Zanim sie rozpoczal pierwszy trening juz postanowilelm wdrozyc sprawdzona strategie z judo i wywrocic lodke udajac ze sie topie.

Jednak zeglarstwo to nie judo. Natura jest o wiele bardziej inteligentna :)) . Na pierwszych zajeciach wsadzono mnie do zaglowki ( optymist) i wypchnieto na wode. Ot tak, bez wytlumaczenia zasad. Dzieci z brzegu sie ze mnie nabijaly, a ja czulem sie jak pajac ktory co rusz obrywal bomem w glowe przez lopoczacy zagiel. Nawet nie wiedzialem jak sie do tego zabrac by wrocic, bo ogdlosy "doradcow" z brzegu zlewaly sie w jedna kakofonie dzwiekow. Nie mialem innego wyjscia jak zaczac obserwowac co sie dzieje i probowac metoda prob i bledow dojsc do tego jak sie tym czyms steruje i co wlasciwie mam robic z tym zaglem.

Bylem bliski placzu, wsciekly i bezradny, ale moze ta wscieklosc wlasnie wymusila dzialanie. Pamietam do dzis, jak podczas ktorejs z kolei proby TO poczulem. Poczulem jak lodz zadrzala, ruszyla z kopyta, zagiel sie wypelnil, a ja .. uzyskalem sterownosc. Potem znowu ja stracilem, ale juz nie balem sie. Na podstawie dopiero co uzyskanego doswiadczenia poprzez kolejne bledy i poprawki udalo mi sie jako tako opanowac zaglowke i skierowac do brzegu przystani. Gdy wyciagnieto mnie z rozchybotanej lodki na brzeg mialem ochote wykrzyczec ojcu w twarz, ze go nienawidze i zeby juz nigdy mnie tu nie przywozil, ale gdy zerknalem na moj "okret" .. i rozesmiane twarze dzieci, ktore mi gratulowaly .. cala zlosc mnie opuscila i ostatecznie do domu wrocilem bardzo podekscytowany. Balem sie dalej tego "szatanskiego wynalazku", ale jednoczesnie chcialem tam wrocic by znowu TO poczuc .. te wolnosc.

Pozniej na kolejnych zajeciach zadalem trenerowi pytanie o to dlaczego zegluje pod wiatr ?
Przeciez wiatr przewraca drzewa, wyrywa ludziom z rak parasole, a gdy idziesz ze szkoly pod wiatr to czujesz opor, ktory z wysilkiem musisz pokonywac, walczyc z nim, gdy jest bardzo silny. Trener wyjasnil mi cos, co mnie gleboko zastanowilo, a mianowicie, ze przeciwny wiatr ( tzw morde-winnd :)) ) wcale nie jest wrogiem zeglarza, tylko przyjacielem, a wszystko zalezy od ustawienia zagla, steru, dobrania oporu miecza (itd)... i tak zaczela sie moja wieloletnia przygoda z zeglarstwem.
Pozniej w szkole z latwoscia zrozumialem zasade Bernouliego gdyz wczesniej jej doswiadczylem, odczulem na tej zaglowce i na kazdej innej na ktorej plywalem.

To co opisalem nie jest zadna filozofia opracowana przez odlegla cywilizacje, lecz czyms, co sprawdza sie doskonale na wodzie oraz w zyciu, jesli jestes w stanie na nie spojrzec jak na wiatr wiejacy w oczy po zeglarsku. Istnieje bowiem realna sila ktora mozesz postrzegac jako chaotyczny zywiol i nazywaj ja sobie zyciem na przyklad, ale doswiadczasz chaosu po prostu tylko dlatego, ze masz zle ustawione "zagle' . Ono bedzie tak dlugo chlostac Cie bomem i szotami ( i czym popadnie) az zabije, albo zmusi do wlasciwych ustawien i wtedy poczujesz TO .

Darmowa energia, ktora napedza oraganizm i umysl zupelnie bez wysilku, bez przyjmowania jakichkolwiek protez czy to religijnych, uzywek, alkoholu, dragow czy praktyki buddyjskiej wysiadywanej godzinnymi medytacjami ( zreszta tego tez nie wyklucza ).

Chodzi po prostu o to, ze .. w tym nie ma CIEBIE i nie ma komu walczyc bo i nie ma z czym walczyc. Najglupsza rzecza jaka mozesz powiedziec to ze zeglarz WALCZY Z WIATREM . To jakbys powiedzial, ze walczysz z piorunem. Nie ma walki, jest przeplyw harmoniczny, ktory moze stac sie Twoja sila, Toba, a Ty nim.

Sa zeglarze dla ktorych liczy sie wykorzystanie wiatru do swoich celow. Ale to nie oni wygrywaja regaty. Prawdziwi zeglarze czuja wiatr, sa nim , reaguja tylko z wyprzedzeniem i optymalizacja sprzetu obserwujac fale pchane przez wiatr i obloki na niebie, ktore wypychaja masy powietrza. Na to nie masz zadnego wplywu, ale mozesz to poczuc, a gdy sie z TYM zespolisz .. to nie musisz wygrywac regat aby poczuc szczescie, gdy zycie Cie samo ciagnie.

Kiedy strach dlawi gardlo i krepuje ruchy, zamazuje cel i sens ( az do ich zupelnego braku ), wtedy wlasnie trzeba postawic pierwszy krok w nieznane, a z kolejnym krokiem droga koryguje kolejne, wylania sie cel i nawet sie nie spostrzezesz, jak pedzisz ku czemus nowemu, czego wczesniej.. nie bylo ?