Hridajananda Dasa Gosvami - Skąd pochodzi świadomość?

Papaji, Mooji i ich poprzednicy
Awatar użytkownika
Bezdomny
Posty: 764
Rejestracja: 07 paź 2016, 12:24

Hridajananda Dasa Gosvami - Skąd pochodzi świadomość?

Postautor: Bezdomny » 10 paź 2016, 12:25

Hridajananda Dasa Gosvami odwołuje się do koncepcji "duszy" i "połączenia" wynikającej z tradycji w jakiej naucza, niemniej to interesujący wykład.


Skąd pochodzi świadomość?


Są różne rodzaje szczęścia i różne rodzaje przyjemności. Oczywiście my żyjemy w demokratycznym społeczeństwie, więc każdy z nas oficjalnie jest upełnomocniony, aby szukać szczęścia na swój własny sposób. To jest oczywiście sytuacja polityczna, ale prawa socjologii mówią nam, że istnieje duża różnorodność doświadczeń w tym świecie. Niektórzy ludzie czerpią szczęście z iluzorycznych rzeczy, oto przykład: po ulicy idzie jakaś otyła osoba, jest ładnie ubrana i dlatego wydaje się jej, że ogólnie dobrze się prezentuje. Jednak dla ludzi idących z przeciwka jest tylko zbyt grubą osobą i to wszystko. Z resztą, każdy z nas stara się myśleć i przekonać siebie, że bardzo dobrze wygląda. Myślimy: Jestem bardzo inteligentny i ważny. Pewien typ dumy i zarozumiałości, to jest nasze szczęście. To w rzeczywistości jest podstawą szczęścia w tym materialnym świecie. Pochodzenie z dobrej rodziny, jestem mądra, itp. itd.

Kryszna mówi, że na najniższym etapie życia dana osoba czerpie przyjemność z iluzji. Dla przykładu - niektórzy ludzie /a tak naprawdę to większość ludzi/ myślą, że w intoksykacji jest duża przyjemność. Praktycznie taka intoksykacja jest kultywowaniem ignorancji. To jest myślenie, że ignorancja jest szczęściem lub, że szczęście jest w iluzji. Tak samo niektórzy myślą, że szczęściem jest spanie przez cały dzień. Myślą wtedy: „Och żebym mógł spać 24 godziny na dobę!...”, czy też: „Chcę jechać na wakacje i spać przez cały dzień”. Czym więc jest ten sen? Sen jest nieświadomością i niektórzy ludzie myślą, że nieświadomość jest przyjemnością. To jednocześnie oznacza, że ich świadome życie jest nieszczęśliwe. Będąc więc na najniższym etapie życia kojarzymy sobie szczęście z iluzją, nieświadomością i intoksykacją, czy też z lenistwem i niezrobieniem niczego. „Powinienem pracować, ale jeśli mogę uniknąć pracy, to będę bardzo szczęśliwy”.

To jest negatywna koncepcja, że jeśli ktoś może uniknąć pracy, iść spać czy też upić się, czy też na różne inne sposoby być nieświadomym i nie robić nic, to wtedy jest szczęśliwym. Oczywiście jest to ograniczona koncepcja szczęścia. W takim działaniu w rzeczywistości nie ma jasnej koncepcji, czym jesteśmy. W tym materialnym świecie każdy przyjmuje za pewnik to, że jest materialnym ciałem. Jesteśmy ludzkimi istotami, więc mamy ludzkie ciała, ale są również ryby, ptaki, koniki polne, psy itd. One również mają swoje ciała, a my mamy swoje żeńskie i męskie, młode i stare, białe i czarne, szare lub jakiekolwiek. Niektórzy z nas są Amerykanami, niektórzy Europejczykami, czy też mieszkańcami Południowej Ameryki, Afrykanami, Azjatami itd. Każdy ma określone ciało. Generalnie mówimy: „Ja jestem tym ciałem”. Jesteśmy bardzo dumni ze swoich ciał. Ostatnio spacerowałem po plaży i tam mogłem zaobserwować to zjawisko, że ci wszyscy ludzie udają się tam, aby pokazać swoje ciała, czy też chcą zauważyć, jak inni ludzie to robią. Możemy przeanalizować, czym jest to ciało, czy ja jestem tym ciałem, czy to jest moje ciało? Czasami mówimy: „Nie dotykaj mojego ciała”, a czasami: „Nie dotykaj mnie”. To są dwie różne koncepcje: „Ja jestem tym ciałem” i „To jest moje ciało”. Są to dwie różne idee. Oczywiście większość ludzi nie myśli o tych rzeczach. Wolą oni raczej czytać gazetę lub oglądać telewizję, ponieważ w obecnej kulturze ludzie są wychowani na bezmyślnych ignorantów. To jest celem współczesnej cywilizacji. Powinniśmy więc rozważyć to. Tak jak np. jedziemy samochodem i ktoś podjedzie zbyt blisko nas, a my zaczynamy krzyczeć: „Dlaczego on jedzie tak blisko mnie? Uważajcie, on zaraz nas stuknie!” Powinniśmy to rozpatrzyć, czy w rzeczywistości on stuknie mnie, czy też mój samochód. Naturalnie, że zostanie potrącony samochód, ale ponieważ ty znajdujesz się w samochodzie, identyfikujesz się z nim. Z tego też względu możesz krzyknąć: „Uważajcie zaraz nas stuknie!” Ale przecież on nawet ciebie nie dotknie. On jest jakimś głupim człowiekiem, który siedzi sobie w swoim samochodzie, a ty jesteś inną osobą w środku innego samochodu. Te dwa samochody się zetknęły, my siedzimy w środku, ale mimo to mówimy, że „on stuknął mnie”, chociaż nawet nas nie dotknął. I podobnie, jeśli skóra dwóch osób się styka, to powinniśmy zapytać, czy te osoby się dotykają. Może te osoby są wewnątrz ciał i tylko ciała się dotykają?.. Jest to bardzo istotny problem, co w takiej sytuacji nas dotyka. Możemy powiedzieć: „Nie dotykaj mnie Fernando”, ale co to naprawdę oznacza. Kto dotyka czego i co dotyka kogo? Innymi słowy, czym my jesteśmy? Gdzie się znajdujemy? Czy jesteśmy ciałami czy przebywamy wewnątrz ciał? Jeżeli tkwię wewnątrz ciała, to, kim jestem? Jak się tam dostałem i jak się stamtąd wydostać? To są prawdziwe pytania ludzkiego życia.

Ludzkie istoty mogą rozmawiać o tych rzeczach, psy i koty nie mają takiej możliwości. Psy np. spotykają się i obwąchują się nawzajem. I jeśli odpowiada im to, co wywąchały, to wtedy mają seks. Czasami mają seks, czasami wydalają odchody, jedzą śpią, nieraz walczą ze sobą i gryzą się nawzajem. Te rzeczy w mniejszym czy większym stopniu są również programem dla Ameryki w obecnej chwili. Nie tylko dla Ameryki, także dla Europy, Ameryki Południowej itd. Te rzeczy robią aktualnie wszyscy ludzie. Czasami śpią, jedzą, mają seks, walczą itp. I to jest wszystko. To są rzeczy, które robią. Następny rok jest rokiem wyborów, i będzie z tej okazji poruszanych tak wiele tematów. W rzeczywistości 99,999% czy nawet 100% z tych zagadnień będzie dotyczyć ekonomi, obrony - ile będziemy mieć pieniędzy, ile pożywienia będę mógł kupić, jaki będę mógł kupić dom, aby w nim spać, na jaki seks będzie mnie stać, jak będę walczył z innymi ludźmi? To wszystko. Innymi słowy pomimo tego, że żyjemy w tak bardzo skomplikowanych strukturach, jak np. kondominia czy pałace, i chociaż mamy tak wyszukane sposoby przyrządzania pokarmu, czy też wymyśliliśmy tak spektakularne metody walki ze sobą i wiele różnych wypaczonych metod seksu, to pomimo tych tzw. postępów, nasze czynności są takie same jak psów i kotów. Są one tylko bardziej wyszukane, skomplikowane. Jesteśmy więc takimi skomplikowanymi psami. Możecie zapytać, no dobrze, ale co jest innego do roboty?

Tą inną rzeczą jest zrozumienie tego, kim tak naprawdę jesteśmy. Jeśli pomyślimy przez chwilę możemy wywnioskować, że kiedyś, w dzieciństwie, mieliśmy małe ciałko, i najprawdopodobniej gdzieś w pudełku po butach znajdują się zdjęcia z tego okresu. Możesz je przeglądać gdzieś w albumie i mówić: „To jestem ja, malutki Simon /albo Petunia/”. Wszyscy mieliśmy takie małe, miłe ciałka. Ale gdzie są te ciała teraz? One odeszły, obecnie mamy inne ciała. To jest właśnie reinkarnacja. Czasami ludzie pytają: „Czy ty wierzysz w reinkarnację”. Ale to nie jest kwestia wiary, dlatego że my już inkarnowaliśmy. To jest naukowy fakt. Co 7 lat zmieniasz wszystkie elementy swego ciała. Te włosy, które masz teraz, nie są tymi włosami, które miałeś na zdjęciu do dyplomu ukończenia wyższej uczelni. Teraz masz inne włosy, a te stare już odeszły. Zostały obcięte i spadły na podłogę w jakimś zakładzie fryzjerskim. Zamieciono je i wrzucono do jakiegoś śmietnika. Tak się stało z naszymi włosami, które były najpiękniejsze w całym mieście (śmiech słuchaczy). Zakończyły swój żywot w jakimś zakładzie fryzjerskim. Podobnie z naszą skórą, ona się złuszcza. Również paznokcie rosną i je obcinasz. Czasami, gdy kobieta takimi długimi paznokciami dotyka mężczyznę, on się podnieca. Ale kiedy ona je obetnie, to wtedy stają się małą, wstrętną rzeczą. Podobnie jest, jeśli zajrzycie do wnętrza tego ciała. Znajdziecie tam dwie nerki, wątrobę, jelito grube, cienkie, i wszelkiego rodzaju inne śmierdzące rzeczy. Analizując te wszystkie rzeczy zadasz sobie pytanie - czy ty jesteś tymi paznokciami? Oczywiście odpowiedź będzie negatywna. Nie jesteś paznokciami, ponieważ gdy je obetniesz, nadal jesteś żywy. Ludzie nie mają kryzysu tożsamości, gdy pozbędą się swoich paznokci. Chociaż czasami, gdy obetną włosy, to źle się czują. Ostatecznie jednak musimy przyznać, że pomimo tych ubytków pozostajemy nadal tą samą osobą. Nie stajemy się kimś innym.

Kim więc jesteś? Gdzie się znajdujesz? Nie jesteś skórą, paznokciami ani też włosami. Nie jesteś również kośćmi. Kiedy złamiesz kość, to nie znaczy, że jesteś złamany jako osoba. Gdy złamiesz rękę, nie mówimy w takiej sytuacji: „O to jest złamana osoba” (śmiech słuchaczy). Kim więc jesteś? Tego was nie nauczą w szkołach. Możesz się nauczyć o wszystkich częściach ciała, ale nigdy nie powiedzą wam, którą częścią ciała jesteście.

Czasem ludzie myślą, że są mózgiem. Przyjmują autorytet nauki, która podobno udowodniła, że jesteś mózgiem. Ale tak naprawdę nie zostało to wcale udowodnione. Jest to bardzo głupia idea. Ale mimo to możesz się upierać: „Nie, ja jestem mózgiem, bo jeśli mózg zostanie uszkodzony, to i moja świadomość zostanie zniekształcona”. Kierując się taką logiką można również stwierdzić, że gdy odbiornik telewizyjny jest zepsuty, wtedy również program jest uszkodzony. Przyjmujemy, że telewizor jest jednocześnie programem. Kiedy obserwujesz na ekranie telewizora np. zespół muzyków grających na banjo, to oznacza to, że ci muzycy są szklanym ekranem i ta muzyka została stworzona przez ten ekran. Jeśli postawisz w jakimś miejscu odbiornik, to po włączeniu go, on stworzy wszystkich tych muzyków ot tak, po prostu z niczego. Wszystko jest tworem telewizora. A dowodem na to jest to, że jeśli go kopniesz, to wyłącza się program. Znaczy to: program jest tworzony przez odbiornik telewizyjny. Czy jesteście gotowi w to uwierzyć? Ale większość ludzi wierzy w to, że kiedy mózg zostanie uszkodzony, wtedy traci się świadomość, więc ja muszę być mózgiem. To jest bardzo interesująca logika.

W rzeczywistości my nie jesteśmy mózgiem. Mózg jest to cały zestaw pofałdowanych płatów neuronowych, czy cokolwiek innego tam się znajduje. Ja nie jestem kupą neuronów, ja jestem osobą. Jestem świadomością. A kiedy weźmiesz mózg martwej osoby, to możesz nim grać jak w piłkę nożną. To nie jest osoba, to jest kupa takiej szarej materii.

Więc kim jest ta osoba? Gdzie jest ta osoba? Możesz wziąć ten mózg i kopnąć go, ale co się stało z tą osobą? Gdzie jest świadomość i czym jest świadomość? Nie możesz powiedzieć, że świadomość jest kupą elektryczności. Świadomość jest świadomością, ponieważ jest elektryczność, która nie jest świadoma. Dla przykładu, czy możesz powiedzieć, że żarówka w tym pokoju jest świadoma, i czy możesz z nią rozmawiać? Czy myślisz, że światło elektryczne jest świadome? Jeśli elektryczność nie jest świadomością to, czym jest świadomość? Jest tak wielka ilość elektryczności, ale dlaczego tę określoną elektryczność w mózgu mamy przyjąć za świadomość? Tylko dlatego, że jest ona w towarzystwie świadomości? Podobnie obraz w telewizorze powstaje przy pomocy elektronów. Kiedy włączysz telewizor, prąd elektryczny jest przekształcony w obraz. Nie możesz powiedzieć, że np. oglądany przez ciebie na ekranie mecz tenisowy jest tylko kupą elektryczności. Podobnie świadomość jest czymś odmiennym od elektryczności. Świadomość jest świadomością. Jest tym wszystkim, co pozwala na istnienie percepcji, postrzegania, bycia świadomym. Ona zawsze istnieje i my zawsze posiadamy świadomość, mimo że teraz jest ona przykryta. Albo też inaczej - świadomość jest naszą energią, a my jesteśmy duszą i znajdujemy się wewnątrz tego ciała. My nie jesteśmy tymi ciałami, chociaż nazywamy się odpowiednio do tych ciał. Np. ktoś widząc pewne ciało może powiedzieć: „Popatrz, oto nadchodzi Sylwia”. Podobnie, gdy widzisz samochód swego przyjaciela, wtedy powiesz: „O, to nadjeżdża stary Ben”. Ale ty nie widzisz starego Bena, widzisz jedynie czerwoną wywrotkę. Tylko z powodu naszego nawyku nazywamy ją naszym przyjacielem. Tak samo, widząc lądujący samolot wykrzykujesz: „Przyleciała Sylwia”, ponieważ wiesz, że ona jest w tym samolocie. Odpowiednio do tego, kiedy widzimy swoje ciała, nazywamy je osobami. „O, tu idzie Federico”. Ale to, co my widzimy, jest ciałem, które idzie po ulicy. Ty nie widzisz osoby, która jest duszą, i nie widzisz świadomości. Dostrzegasz ciało, a on dostrzega twoje ciało. Jeśli byś widział jego świadomość, to również mógłbyś zauważyć swoje własne ciało i świadomość. Na podstawie tej zasady możemy zrozumieć, ze jesteśmy świadomością, jesteśmy osobami. Osoba nie może być rozbita na coś więcej. Możesz tylko analizować cechy takiej osoby: to jest gniewna osoba, to jest inteligentna osoba, to jest psychotyczna, albo to jest wiedźma. Ostatecznie oni wszyscy są osobami, a nie produktem materialnych rzeczy. Możesz wziąć kupkę chemikalia z zestawu „Mały chemik” i próbować stworzyć świadomość, ale to nie jest możliwe. Żaden naukowiec nigdy nie stworzył świadomości, dlatego że świadomość pochodzi od Najwyższej Świadomej Osoby, od Boga.

W tej sytuacji koncepcją ruchu świadomości Kryszny jest nauczanie ludzi o świadomości i o tym, kim są. Jesteśmy częścią Boga, i celem tego ruchu jest ożywienie naszego związku z Bogiem. To jest nazywane jogą. Joga oznacza połączenie się. Musimy więc ustanowić nasz związek z Najwyższą świadomością. Podobnie chcąc uzyskać stopień naukowy, musisz udać się na uczelnię i połączyć swoją świadomość z wyższą świadomością w tej określonej dziedzinie. Jeśli chcesz być lekarzem, musisz połączyć swoją świadomość z kimś, kto ma wyższe wykształcenie medyczne. Kimkolwiek chciałbyś być musisz połączyć się z wyższą świadomością. I podobnie, jeśli chcesz wiedzieć wszystko, musisz połączyć się z wszechwiedzącą doskonałością, a jest nią Bóg, Kryszna. Jeżeli to uczynisz, stajesz się mniej lub więcej wszechwiedzący dla praktycznych celów. To nie jest tak, że ty znasz wszystkie szczegóły, np. ile ktoś ukrywa palców za plecami, ale znasz praktyczną naturę wszystkiego. Rozumiesz, czym jest to wszystko, i jaki jest tego cel, jaka jest najwyższa rzeczywistość. Uzyskujesz to wtedy, gdy połączysz się z najwyższa świadomością, Kryszną. Bez tej wiedzy o Bogu po prostu marnujemy swój czas.

Gdy chodziliśmy po plaży i mantrowaliśmy Hare Kryszna, widzieliśmy bawiących się piłką ludzi. Oni odbijali tę piłkę tam i z powrotem, a niektórzy z nich śmiali się z nas, że mantrujemy. Jaki jest pożytek z odbijania tej piłki? Co osiągną, gdy odbija ją więcej razy niż inni? Ludzie lubią wychodzić na plażę i tam pokazywać swoje muskuły lub biusty. Lecz jaki jest z tego pożytek, jeśli za kilka lat to wszystko się zestarzeje i ostatecznie zgnije? Prawdziwym celem naszego życia jest zrozumienie Boga. Powinniśmy odkryć, kim jest Bóg. Jeśli nie wiemy, kim jest Bóg, to jesteśmy w ignorancji. Wszystko pochodzi od Boga.

Jak możemy zrozumieć cel czegokolwiek i jaki jest cel tego świata? Współcześni tzw. filozofowie zinterpretowali znaczenie naszej egzystencji i stwierdzili, że celem jej jest konsumpcja i eksploatacja materialnej natury. Utrzymują, że wszystko jest dla naszej satysfakcji i naszego szczęścia. Ale to założenie oparte jest na warunkach zewnętrznych, na koncepcji, że jesteśmy najważniejszym gatunkiem na tej planecie. Rozszerzyliśmy naszą technologię i pokonaliśmy inne formy życia na Ziemi. Ale czy to oznacza, że jesteśmy najwyższymi kontrolerami? Czy to oznacza, że mamy najwyższe prawo własności? Możesz włamać się do jakiegoś domu przy ulicy i pokonać strażnika lub służącą z tego domu, ale czy to oznacza, że to jest twój dom? A co z prawdziwym właścicielem? Oczywiście ktoś może powiedzieć, że ponieważ to wszystko jest własnością Boga to, dlaczego On tu nie przychodzi i nie rości sobie praw własności? Jakaś nierozsądna osoba może tak powiedzieć. Zgodnie z tą logiką możesz podejść do jakiegoś samochodu na ulicy, i spytać się go: „Czy ktoś rości sobie prawo własności do ciebie? Jeśli tak to niech przyjdzie i powie to. W porządku nikt nie rości sobie pretensji”. Wskakujesz do środka i odjeżdżasz. A kiedy zatrzyma cię policja, wtedy możesz się tłumaczyć: „Przecież pytałem się, czy ktoś jest właścicielem tego samochodu”. Tak naprawdę nie jest to żadna filozofia, tylko zwykły wandalizm. Bóg istnieje. Jeśli zapytam cię czy słońce jest kontrolowane, czy też jest poza kontrolą to, co odpowiesz? Widzisz samochód, zatrzymujący się na czerwonym świetle, odjeżdżający przy zielonym - ten samochód jest pod kontrolą. Zakładasz wtedy, że musi istnieć kierowca. Jeżeli więc widzisz wschodzące i zachodzące słońce, i dzieje się to zgodnie z przewidzianym planem przez setki i miliony lat, to czy jest ono pod kontrolą, czy poza kontrolą? Kontrola wskazuje na to, że istnieje kontroler. Można oczywiście powiedzieć, że wszystkie rzeczy kontrolowane są przez prawa, ale prawa wskazują na to, że istnieje ktoś, kto je tworzy.

Cała nauka koncentruje się na szukaniu i ustalaniu zależności. Robi to poprzez obserwację. To jest cała koncepcja nauki. Całym celem nauki powinno być ustalenie przyczyny i skutku poprzez obserwację, jeśli to jest główne założenie to, dlaczego zaczyna postulować się, że nie ma pierwszej przyczyny? Czasami naukowcy twierdzą, że na początku była jakaś pustka lub pewien rodzaj gazu, następnie pojawiły się inne elementy. Ale skąd wziął się gaz? Tego niestety nie potrafią powiedzieć i nie mogą tego zaobserwować. Stworzenie miało miejsce niezależnie od tego, czy jesteś naukowcem, ateistycznym naukowcem czy kimkolwiek. Ty po prostu musisz przyznać, że stworzenie nastąpiło przed milionami lat. Jak więc możesz je obserwować? Z samej definicji pojęcia, stworzenie nie może podlegać ocenie naukowców, skoro nie może przez nich być zaobserwowane. Tacy hipokryci krytykują religię, ponieważ uważają, że mówi ona o rzeczach, których nie można doświadczyć empirycznie. Ale jak możesz doświadczyć empirycznie czegoś, co miało miejsce przed miliardami lat? Zasady empirii nie można więc odnieść do procesu stworzenia. Jak nauka może zajmować się ewolucją? Oczywiście każdy jest ciekawy i zastanawia się, jak i skąd te krowy czy konie znalazły się tutaj – stało się to z pewnością wiele, wiele lat temu i od tego czasu już są. Jednak nie można tego zaobserwować empirycznie. Jak możesz mówić, że jest to nauka? Można powiedzieć najwyżej: „Zrobimy teraz takie naukowe zgadywanie”. Oczywiście zgadywanie nie ma nic wspólnego z nauką. Zgadywanie i nauka - jak można łączyć te rzeczy? Jeżeli zgadywanie może być nauką, to każdy może być naukowcem. Jest to po prostu blef, a my nie powinniśmy być takimi głupcami i wierzyć ludziom, którzy tylko blefują. Oczywiście my możemy powiedzieć, że to jest zgadywanie na wysokim poziomie wykształcenia, ale to nie jest prawdziwa nauka. Jeżeli chcemy otrzymać doskonałą wiedzę o tym, kim jesteśmy i skąd pochodzimy, czym jest dusza i skąd ona pochodzi, to musimy zwrócić się do doskonałego autorytetu. Jest to hipotetycznie jasne. Jak niedoskonałe źródło może dać doskonałą wiedzę? Jakie jest znaczenie takiej wiedzy? Jak coś doskonałego może pochodzić od czegoś niedoskonałego? Hipotetycznie musisz przyznać, że chcąc osiągnąć doskonałą wiedzę musisz udać się do doskonałego źródła. Spytasz z pewnością, czy takie źródło istnieje? My odpowiadamy, że tak - istnieje. Jeśli chcesz się o tym przekonać, musisz przeprowadzić badanie. Przedstawiona przez nas wiedza, pochodząca z Wed, nie jest jakimś wymysłem, nie jest to żaden nowy kult czy sekta. Tak naprawdę cały ten kraj /USA/ jest takim wielkim nowym kultem. Po prostu zebrała się pewna grupa osób i wymyślili jakąś filozofię, jakieś nowe teorie, i przyjęli to za ewangelię. Spisali to na papierze i teraz naszym obowiązkiem jest podążać za tym i przestrzegać tego. Tak, możemy przestrzegać tych przepisów dla utrzymania porządku w społeczeństwie, ale to nie jest to najwyższa wiedza. Nie jest to Prawda Absolutna. My jako Prawdę Absolutną akceptujemy Krysznę, który wypowiedział Bhagavad-gitę. Nie chcemy nikogo obrażać czy też stawać nikomu na odciski, ale faktem jest, że cały świat we wszystkich kierunkach nie ma dobrej koncepcji, kim jest Bóg.

Ludzie mówią: „Bóg jest wszechmocny”. W porządku, to jest pewnik, więc kim On jest? Studiując nauki polityczne można dowiedzieć się, że prezydent Stanów Zjednoczonych ma taką i taką moc, może robić to czy tamto, przedstawia rachunki Kongresowi, itd. W ten sposób możemy studiować różne moce prezydenta, ale kim jest ten prezydent? Próbujesz wtedy odpowiedzieć, że prezydent jest tą osobą, która przedstawia rachunki Kongresowi i jest upełnomocniony przez konstytucję. No dobrze, ale kim on jest? Odnośnie tego przykładu możesz mówić, że Bóg jest wszechmocny. Jeśli tak to, kim jest ta wszechmocna osoba? Musisz wtedy dojść do punktu, w którym wiesz, kim jest Bóg, lub nie wiesz, kim On jest. Jeśli nie wiesz, to powinieneś zaczerpnąć wiedzy z ruchu świadomości Kryszny.

Na całym świecie jest wiele świętych pism, wiele ksiąg wiedzy itp. Wszystkie są wspaniałe i posiadają swoją głębię, wgląd filozoficzny i objawienia, ale nie mówią nam, kim jest Bóg. Jedynie w sposób pośredni opisują one nam pewne aspekty mocy Boga, lecz nie zawierają informacji o tym, kim jest ta osoba, która posiada te wszystkie cechy. Również nie otrzymujemy z tych ksiąg żadnego pragmatycznego procesu osiągnięcia Boga. Nie wyjaśniają także tego, jak wygląda królestwo Boga. Nie wiemy jak się tam dostać i co będziemy tam robić, gdy się tam dostaniemy. Nie dowiemy się również, dlaczego narodziliśmy się i żyjemy w określonej sytuacji. Nie ma tam niczego, co by wyjaśniało fakt naszych narodzin w określonym miejscu i z określonymi cechami, zdolnościami itp. Tych informacji tam brak. My żyjemy w wieku, który domaga się faktów i danych. Można być skończonym głupcem, ale powołując się na statystykę można pokazać się jako bardzo autorytatywna osoba, jeśli będziesz mówił w sposób statystyczny, to zostaniesz przyjęty za autorytet. Nie ma znaczenia, kim jesteś, lecz jeśli rzucisz kilka danych statystycznych, to stajesz się autorytetem.

To jest obecna sytuacja - każdy domaga się faktów.. Jest to wiek świadomych danych, ponieważ każdy się tego domaga. Na tle tej sytuacji nie dziwią wymagania stawiane wiedzy o Bogu. Tutaj nie znajdujemy żadnych informacji o Bogu, a jeśli są, są skąpe i niedokładne. Jeśli chcemy pełnej wiedzy na ten temat, musimy zajrzeć do Wed. Jest to literatura pochodząca z Indii, ale nie są to Indie, jakie znamy z brytyjskich filmów. To są Indie starożytne, posiadające wysoką kulturę, tak poszukiwaną w starożytności przez Greków i inne nacje. Każdy próbował wtedy dostać się do Indii. Z tej właśnie przyczyny Ameryka dostała początkowo nazwę Indii. Krzysztof Kolumb płynąc przez ocean nie chciał dopłynąć do Ameryki, ale do Indii. Podobnie Grecy rozmyślali o jej wspaniałościach. A przez ostatnie 800 lat były one pod rządami kolonialnymi. Najpierw były pod władzą Mongołów. Nawet najgorszemu wrogowi nie życzylibyśmy, aby znajdował się w takich warunkach. Są to najgorsze doświadczenia, jakie w ogóle można mieć. A przez ostatnie 200 lat Indie były pod rządami brytyjskimi. Brytyjczycy byli najbardziej wyszukanymi kieszonkowcami.

Każdy może zapytać, że jeżeli to jest taka wspaniała kultura to, dlaczego Indie głodują? Jest to typowe pytanie. Po pierwsze, Indie wcale nie głodują. Gdy Bengal znajdował się pod rządami muzułmanów, przybyło tam wielu uciekinierów. Jeśliby np. milion takich uciekinierów dostało się na Florydę, Floryda w tej sytuacji zaczęłaby przymierać głodem. Wystarczyłoby kilka tysięcy ludzi. A co byśmy zrobili, gdyby przybyło ich parę milionów? Podróżowaliśmy po całych Indiach i nie widzieliśmy głodujących ludzi. Mogą cierpieć z powodu niedożywienia, ale to samo dzieje się z przeciętnym Amerykaninem. Jeśli Indie są dotknięte ubóstwem, to należy spytać Brytyjczyków, dlaczego tak jest. Powiedzcie im, aby zwrócili wszystko z powrotem. Jeżeli przestudiujecie historię Indii, to dowiecie się, że kiedyś miały one bogatą kulturę i to była kultura duchowa. Była ona oparta na samorealizacji i zrozumieniu świadomości. Możemy zauważyć, że Budda pochodzi z Indii, Kryszna i Rama, wszyscy wielcy Muni, mędrcy, duchowi filozofowie. Jeśli przestudiujecie tę transcendentalną literaturę Indii, która składa się z tysięcy tomów, zobaczycie, że ostateczną konkluzją jest Kryszna. Ale my wolimy oddawać się rozwojowi przemysłowemu i dlatego mamy najbardziej zmechanizowany kraj na świecie. Natomiast w Indiach ludzie przez tysiące lat byli oddani zrozumieniu Boga i świadomości, dlatego też rozwinęli oni najbardziej wzniosłą kulturę na świecie, opartą na zrozumieniu Boga. Ale my, z powodu naszej dumy, nie chcemy myśleć w tych kategoriach, że ktoś jest lepszy od nas. Sądzimy natomiast, że to my jesteśmy bardziej religijni, ponieważ posiadamy więcej pieniędzy i maszyn. Tak czy inaczej, nie wiem, skąd pochodzi ta logika, ale w ten sposób myśli większość ludzi w Ameryce. Posiadanie mniejszej ilości pieniędzy przez inne kraje nie dyskwalifikuje ich z platformy zrozumienia Boga. Nie musisz mieć elektrycznego urządzenia, żeby modlić się do Boga. Poza tym jesteśmy na krawędzi katastrofy. Posiadamy tyle nowoczesnych bomb, więc nie powinniśmy być tacy dumni. Nie powinniśmy być z tego dumni - my jesteśmy Amerykanami, mamy więcej pieniędzy, maszyn, więc co oni będą nam mówić o Bogu? Taka świadomość nie jest zbyt zaawansowana. Ale jeśli przestudiujecie Wedy, przekonacie się, że ostateczną prawdą jest Kryszna. To jest wniosek wszystkich mędrców i wszystkich joginów, którzy medytowali przez setki i tysiące lat. Ich ostatecznym wnioskiem jest to, że jest Absolutna Prawda i Najwyższa Osoba, czyli po prostu Kryszna. My jesteśmy również osobami, ponieważ jesteśmy emanacjami Najwyższej Osoby.

Wielka filozofia Indii nie jest ani politeistyczna, ani impersonalna. To są stereotypy, które zostały wprowadzone przez jakiś swamich przybyłych zza oceanu i nauczających swoich nonsensów. Jeśli przestudiujecie tę filozofię, to przekonacie się, ze nie jest wcale politeistyczna, ale jest monoteistyczna. Mówi ona, że jest jeden Bóg. Może On mieć wiele imion, ale jest jeden. A podsumowaniem wszystkich jego określeń jest Kryszna. Jest więc Najwyższa Osoba, bo w przeciwnym razie jak mógłbyś być osobą?

Skąd się wzięła twoja świadomość? Czy jest ona tylko kupą elektronów, odbijających się od siebie? To jest śmieszna koncepcja. Żadna rozsądna osoba nie uwierzy w ten hokus-pokus. Tacy naukowcy mogą wziąć jakieś elektrony, krążące dookoła, i powiedzieć, że to jest świadomość. To jest teoria Frankensteina. Świadomość jest po prostu kupą pomyj, ale nikt tego nie zademonstrował ani nie udowodnił. Przedstawia ona takie nonsensowne science-fiction.

Możesz wziąć taką kupkę elektronów i zrobić z tego osobę. To jest całkowicie dziecinne i śmieszne. Nie ma tu żadnej logiki. Rzeczywistość natomiast jest taka, że my jesteśmy osobą, ponieważ Bóg jest osobą. Jest to oczywisty powód.

Teraz, jeśli macie jakieś pytania, to spróbujemy na nie odpowiedzieć.

Pyt: Powiedziałeś, że naukowcy nie są naukowi, ponieważ mówią o rzeczach sprzed milionów lat, których nigdy nie zobaczyli i nie zobaczą. Podobnie literatura wedyjska jest starożytna…

Odp: My nie opieramy wszystkiego na empirycznym postrzeganiu. Dlatego nasz system jest wewnętrznie spójny i zewnętrznie także działa. Nie jesteśmy hipokrytami i nie mówimy, że tylko to, co postrzegalne zmysłami jest ważne a następnie budujemy teorie, które z definicji już nie mają zostać sprawdzone.

Pyt: Podobnie ty nie możesz obserwować kultury.

Odp: Dlaczego nie? Tylko popatrz na to społeczeństwo bhaktów.

Pyt: Co to ma wspólnego z wedyjską kulturą?

Odp: To jest właśnie ta kultura. Teraz i tutaj.

Pyt: Mówiłeś, że można widzieć Krysznę?

Odp: Tak, można zobaczyć Krysznę po oczyszczeniu swoich zmysłów. Ty jesteś częścią Boga. Jego synem, więc możesz zobaczyć swojego Ojca. Dlaczego Ojciec miałby chować się przed synem? Bóg nie chowa się przed nami, natomiast to właśnie my nie chcemy Go widzieć, unikamy Go. Rozejrzyj się dookoła, co ludzie robią? Czy są zainteresowani Bogiem. Unikanie go może być twoim prerogatywem, jeśli to lubisz. Ty masz ojca. Jeśli chcesz to możesz podróżować po całym świecie, a jeśli nie chcesz, to możesz pozostać z ojcem. Taka decyzja należy do ciebie. Jeśli chcesz zobaczyć Boga, to jest to możliwe dla ciebie. Tylko musisz zdecydować się na to.
Ale żeby szukać Boga, musisz wiedzieć, kim On jest. Tak jak szukając złota, musisz wiedzieć, czym jest złoto. Co to znaczy szukać czegoś, co nie ma żadnych cech charakterystycznych? To jest absurdalne. Szukając złota, warzyw, czy łóżka do spania, musisz mieć wiedzę odnośnie tych rzeczy. Najpierw musisz mieć wiedzę o Bogu, a potem możesz Go szukać. W przeciwnym razie, co zrozumiesz przez słowo „szukać”? Pomyśl, co zrozumiesz używając słowa „szukać”? Używanie go powoduje, że musisz zdobyć wiedzę o przedmiocie poszukiwanym, a później go odnaleźć, lub starać się to zrobić. Nie możesz szukać czegoś nie rozumiejąc, co robisz.
Po pierwsze musisz mieć wiedzę o Bogu, później rozpoczniesz poszukiwania. Jeśli ktoś nigdy nie widział złota, czy nie ma żadnych idei odnośnie złota, nie wie, jakiego koloru jest itd., nie ma żadnego pomysłu na temat złota to, co to znaczy, że on go szuka?

Pyt: Wspomniałeś, że wedyjska kultura mówi coś o Bogu, że jest ona teraz i tutaj, że ona jest dla każdego, że Bóg jest dla każdego?

Odp: Tak jest. Przyznajesz, że jest wiele osób i różne rzeczy przytrafiają się tym osobom.

Pyt: Dzieją się właśnie teraz…

Odp: Tak. Bóg jest osobą i my także jesteśmy osobami. Nie powiesz chyba, że Bóg jest mniejszy niż wszyscy inni. Bóg nie może być czymś mniej niż ty. Jesteś osobą i ja traktuję cię jak osobę. Nie mówię do filara stojącego za tobą. Ja mówię do ciebie. Ty jesteś osobą i Bóg nie jest mniejszy od ciebie. Bóg także jest osobą.
Dlatego, że jesteś osobą ja traktuję cię z szacunkiem. Jest to pewna etykieta, normalne społeczne zachowanie. Ponieważ jesteś osobą, powinieneś być traktowany właściwie. Ludzie dbają o to: „Jestem osobą, powinieneś traktować mnie właściwie”. Jesteśmy skłonni uznać, że sam fakt bycia osobą, daje nam pewien przywilej, na bycie traktowanym w pewien szczególny sposób.

Pyt: Co daje nam ten przywilej?

Odp: To jest moje pytanie. Ten przywilej bycia osobą oznacza, że jesteś częścią Boga, lub znaczy, że jesteś podobny do Boga.

Pyt: Czy osobowość powoduje, że oddajemy Bogu cześć i szacunek?

Odp: Tak, ale mówię także, że ludzie mogą nie myśleć o Bogu, nie są świadomi lub nie roztrząsają tego problemu, ale odczuwają instynktownie /czy jak chcesz to nazwać/, że z powodu swojej osobowości są wymagane w stosunku do nich pewne zachowania związane z szacunkiem. Innymi słowy, nawet jeśli nie myślisz o Bogu, to uznajesz, że osoba ma specjalny status. Ponieważ ty jesteś osobą i częścią Boga, to Bóg także musi być osobą.
Fakt, że osoba musi być traktowana w pewien specjalny sposób ustanawia, że nie mogę cię traktować tak samo jak kamienia. Jeśli kopię kamień, nikogo to nie będzie bolało, ale jeśli kopnę ciebie, to spowoduje to wiele kłopotów.

Pyt: Z tego co mówisz wynika, że muszę także traktować inne osoby z takim samym szacunkiem jak wymagam dla siebie.

Odp: Ty jesteś cząstką Boga i inni też są cząstkami Boga. Jeślibym nie uszanował twojego brata, to ty stałbyś się poruszony. Jeśli jakaś osoba traktuje kogoś źle, to wówczas, co ty robisz? Jak się zachowujesz? Wszyscy jesteśmy rodziną, bo każdy z nas jest cząstką tego samego Boga. Każda osoba powinna być traktowana właściwie i Bóg też powinien być traktowany właściwie. Bóg nie jest przedmiotem naszej kapryśnej spekulacji umysłowej, czy głupich wyobrażeń: „Myślę, że jest on tym. Nie, myślę, że jest on tamtym. A może jeszcze czymś innym”. Nie jest to właściwe traktowanie dla Niego, lepiej powiedzieć po prostu: „Czy możesz mi coś powiedzieć o sobie? Jak się masz, jak się czujesz?” Jest to lepsze niż siedzenie przy zastawionym stoliku i granie w zgadywankę: „Może on jest tym? Albo, może jest tamtym? Co o tym myślisz? Polej tutaj!”. W ten sposób nie można traktować Boga – rozumiecie? Bóg jest osobą.
W naszym systemie yogi – w bhakti - traktujemy Boga z szacunkiem. Nie staramy się wyobrażać sobie Boga, czy igrać z Nim. Po pierwsze oddajemy szacunek. Widzisz, że kiedy wielbiciele udają się do świątyni, to składają tam pokłony, dlatego że tam jest Bóg.
Bóg traktowany w odpowiedni sposób odwzajemnia się nam. Tak jak każdy z nas będąc dobrze traktowanym odwzajemni się. Jeśli będziesz traktował Boga w miły sposób, to On odwzajemni się tobie i to jest sekret tej wspaniałej wiedzy.

Pyt: Zawsze mam wrażenie, że ludziom religii, także i Krysznaickiej chodzi o zapłatę, która ma przyjść z nieba.

Odp: Co złego jest w zapłacie?

Pyt: To, że trzeba na nią czekać!

Odp: Nie, my oferujemy zapłatę teraz. Mamy taki duchowy pokarm - prasadam – zapłatę!

Wróć do „Adwajta wedanta i nurty hinduistyczne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość